Traktat o tolerancji. Premiera spektaklu „Zdarzyło się pierwszego września”

0
Fot. Paweł Topolski
REKLAMA

W minioną sobotę, 20 listopada, w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie odbyła się polsko-słowacka premiera spektaklu „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” Pavla Rankova w reżyserii Tomasza Gawrona. Wydarzenie zostało przygotowane w koprodukcji z Fundacją ze Stali.

Premiera spektaklu „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” przeniosła tarnowską widownię do położonego gdzieś w centrum Europy miasta Levice. Miasta rozdartego pomiędzy Czechosłowacją a Węgrami. Miasta, którego granice są wyznaczane przez kolejne wojny i rozgrywki polityczne. Miasta wielokulturowego. Miasta zgwałconego i okradzionego z tożsamości. Jednakże pierwszego dnia września 1938 roku nie ma w nim miejsca dla reżimu węgierskich prawicowców, nacjonalizmu, faszyzmu, niemieckich okupantów, komunizmu i niosącej pozorną wolność armii radzieckiej. Liczy się tylko tu i teraz.

Na basenie w Levicach spotyka się trzech młodzieńców. Każdy z nich jest innej narodowości, ale nie jest to wcale istotne. Peter (Tomasz Wiśniewski) jest Węgrem, Jan (Adam Herich) Czechem, a Gabriel (Filip Kowalczyk) Żydem. Nie wiedzą, że niebawem pochodzenie stanie się ich największym przekleństwem. Wiedzą coś innego. Wiedzą, że pragną tej samej dziewczyny – pięknej Słowaczki Márii (Anna Zachciał). Każdy z nich chciałby starać się o jej względy, ale są przyjaciółmi, więc nie mogą grać nieczysto. Zaczynają się zastanawiać, co zrobić, aby wszyscy mieli równe szanse. W końcu decydują się na sportową rywalizację. Zawody pływackie mają rozstrzygnąć przyjacielski spór.

Pierwszy września 1938 roku otwiera trzydziestoletnią opowieść rozpiętą pomiędzy zawodami pływackimi na basenie w Levicach a inwazją wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. Dla bohaterów spektaklu pierwszy września staje się dniem, w którym każdego roku rozgrywają kolejne zawody. Stawka nigdy się nie zmienia. Natomiast widzowie mogą obserwować, jak w ciągu roku zmieniło się życie trójki przyjaciół oraz ich obiektu westchnień. Bohaterowie, niczym Słowacja o niepodległość, walczą o własną tożsamość. Peter nie chce być częścią armii węgierskiej, ale świetnie odnajduje się w komunizmie. Jan ucieka z faszystowskiej Słowacji, żeby później do niej wrócić i ponownie ją opuścić. Gabriel trafia do obozu pracy przymusowej, z którego ucieka i postanawia dołączyć do słowackich partyzantów. Natomiast Mária pozostaje wierna Słowacji. Słowacji, która odebrała jej więcej niż komukolwiek.

REKLAMA (2)

„Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” jest sztuką zrealizowaną na najwyższym światowym poziomie. Można w niej szukać słabych momentów. Oczywiście tylko po to, żeby się rozczarować. Tomaszowi Gawronowi udało się połączyć w spójną całość wszystko, co pozwala nazwać powieść Pavla Rankova jedyną w swoim rodzaju. Tarnowska adaptacja jest podszytym realizmem magicznym traktatem o tolerancji i poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest opowieścią o przyjaźni i miłości. O bezradności i okrucieństwie. O ucieczkach i powrotach. O nas samych.

REKLAMA (3)

Polsko-słowacka premiera niewątpliwie będzie długo rozpamiętywana. Przede wszystkim za doskonałą reżyserię i kapitalną grę aktorską (w spektaklu wystąpili również: Matylda Baczyńska i Ireneusz Pastuszak). Fajerwerki byłyby jednak mniejsze gdyby nie przybliżające epokę kostiumy i oniryczna scenografia autorstwa Krystiana Szymczaka, widowiskowe animacje Mateusza Świderskiego oraz nastrojowa muzyka Wojciecha Frycza.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze