Chociaż słowa o nowym podziale administracyjnym wypowiedział wysokiej rangi polityk, były premier aspirujący w przyszłości do urzędu premiera bądź wicepremiera, szanse na realizację pomysłu wydają się skromne. Mimo to pobudziły one dyskusję zwłaszcza w dawnych miastach wojewódzkich, z których większość wciąż nie może pogodzić się z utraconym w 1998 roku statusem.
– Dla Tarnowa byłaby to korzystna koncepcja – twierdzi Jacek Łabno, radny miejski, b. wiceprezydent miasta.Jako miasto wojewódzkie Tarnów byłby bardziej zauważalny na mapie,
a droga do władz, istotnych decyzji i w końcu dodatkowych funduszy znacznie by się skróciła.Z perspektywy Krakowa – zdaniem radnego – nie zawsze jesteśmy wystarczająco dostrzegani, a rywalizacja pomiędzy ośrodkami w Małopolsce jest duża.
Tarnów i Sącz w jednym?
Radny Łabno ma jednak wątpliwości, czy w czasach przynależności do Unii Europejskiej dokładne odtworzenie podziału administracyjnego Polski z lat 1975‑1998 byłoby funkcjonalne.
– Przypuszczam, że konieczne byłyby korekty. Może należałoby powiększyć województwa kosztem ich liczby także po to, aby nie było nadmiaru administracji. Na przykład można się zastanawiać nad województwem tarnowsko‑sądeckim. A może w ogóle trzeba byłoby pójść drogą regionów. Niezależnie od tego zgadzam się, że rozwój kraju postępuje nierównomiernie. Mocno do przodu idą duże aglomeracje, a teren zostaje w tyle. Co gorsza, różnice te z upływem czasu się powiększają.
Bożena Trojan studiuje w Rzeszowie. Kiedy Tarnów był województwem, ona chodziła do podstawówki.
– Niekiedy moi znajomi porównują Tarnów do Krakowa, lecz nie ma to większego sensu. Ale można porównać go do Rzeszowa, a przynajmniej kiedyś można było.W Rzeszowie widać siłę województwa, rozmach, zmiany. Zauważam, że Tarnów, chociaż też ostatnio się zmienił na korzyść, traci dystans także do Rzeszowa. Może gdyby Tarnów był miastem wojewódzkim, zacząłby powolutku odrabiać straty?
Ja jestem za!
Rozmnożenie urzędów
Zdzisław Janik, prezes tarnowskiego PKS, b. przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie, jest zdania, że autorzy reformy administracyjnej z 1998 r. popełnili zasadniczy błąd:
– Stworzono nadmierną liczbę organów administracji, obojętnie czy samorządowej, czy państwowej. W samym Tarnowie mamy tego dobry przykład. Miasto jest siedzibą urzędów powiatu grodzkiego, powiatu ziemskiego, gminy wiejskiej i jeszcze kilku filii urzędów szczebla wojewódzkiego. Niektóre z nich się dublują.
Zdzisław Janik wolałby, żeby w miejsce województw sprzed 1998 r. powstały wielkie powiaty, które weszłyby w skład kilku regionów. Tarnów byłby siedzibą dużego powiatu skupiającego dzisiejsze: dąbrowski, bocheński, brzeski oraz tarnowski.
– Ten zespół powiatów może nazywać się nawet województwem, to nie ma istotnego znaczenia – tłumaczy prezes Janik. – Znaczenie ma fakt, że większe jednostki administracyjne miałyby większą siłę przebicia w pozyskiwaniu pieniędzy nie tylko w stolicy, ale i w Brukseli. Gmina zaś powinna nadal pozostać podstawową jednostką samorządu terytorialnego, która zaspokaja zasadnicze potrzeby mieszkańców.Eugeniusz Zięba, emeryt, twierdzi, że Tarnów w swojej historii miał dwa okresy największego rozkwitu: w epoce hetmana Jana Tarnowskiego oraz w czasie, kiedy był stolicą woj. tarnowskiego.
– Za województwa od podstaw wybudowano całe „Falklandy” – podkreśla pan Eugeniusz. – Teraz może buduje się lepiej i ładniej, ale nie tyle, co kiedyś. Nie ma porównania. Gdyby Unia nie dawała pieniędzy, co byśmy dzisiaj mieli w Tarnowie? Szkoda gadać. Województwo ożywiłoby miasto, ludzie mieliby więcej pracy. Może większe szanse mieliby młodzi?
Krzysztof Kołaciński, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych:
– Pamiętam, jak Tarnów prędko rozwijał się po uzyskaniu statusu miasta wojewódzkiego. W dzisiejszych czasach obserwuje się proces wysysania pieniędzy i najbardziej wykwalifikowanych kadr przez największe aglomeracje. To dotyczy nie tylko Krakowa.
Pojechali do Krakowa
Dyrektor Kołaciński opowiada, jak zawsze rano obserwuje zatłoczone parkingi na swojej drodze do pracy, nawet obok sklepów, które nie są jeszcze czynne.
– Ludzie rankiem zjeżdżają się z różnych miejsc, pozostawiają swoje pojazdy na parkingach i przesiadają się do busów, które wiozą ich do pracy w Krakowie.Duże centra powodują odpływ młodzieży z mniejszych ośrodków i drenaż mózgów. Status województwa dla Tarnowa byłby bardzo pomocny w przełamaniu impasu, ale, moim zdaniem, to już przeszłość, to już nie wróci…Tarnów był miastem wojewódzkim w latach 1975‑1998. Największe inwestycje z tamtego okresu, poza przemysłowymi, to nowy szpital wojewódzki, obwodnica miejska, biurowiec przy al. Solidarności, budownictwo mieszkaniowe, decyzja o uruchomieniu Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. W tym okresie miasto osiągnęło największą w swojej historii liczbę mieszkańców (122,3 tys. w 1996 roku).
W skład liczącego ponad 700 tys. mieszkańców województwa wchodziły oprócz Tarnowa obecne powiaty: bocheński, brzeski, dąbrowski, dębicki i tarnowski. Województwo miało charakter rolniczo‑przemysłowy.
Leszek Miller na spotkaniu w Radomiu, byłym mieście wojewódzkim, powrócił do sprawy dawnego podziału terytorialnego Polski, uważając, że „mniejsze regiony mogłyby się stawać centrami życia administracyjnego, a także i gospodarczego”. W byłych miastach wojewódzkich deklaracje byłego premiera wzbudziły miłe sentymenty, ale w innych kręgach spotkały się z krytyką jako próba powrotu do PRL.






















