Brzeski kronikarz zostanie upamiętniony

0
Jan Burlikowski
Jan Burlikowski | Fot. „Kroniki Miasta Brzeska”
REKLAMA

Już od wielu lat w grodzie nad Uszwicą pojawiały się głosy o nadaniu jednej z ulic bądź innemu obiektowi imienia znanego miejscowego kronikarza – Jana Burlikowskiego. Teraz stało się to faktem, na ostatniej sesji rady miejskiej za upamiętnieniem autora „Kronik” głosowała większość. Jednak nie wszystkim rajcom pomysł ten przypadł do gustu. Adam Kwaśniak reprezentujący w radzie klub Prawa i Sprawiedliwości, pełniący jednocześnie funkcję przewodniczącego zarządu osiedla Stare Miasto, w długim wywodzie wyłuszczył, dlaczego Burlikowski na upamiętnienie nie zasługuje. Wbrew opinii nadesłanej przez Instytut Pamięci Narodowej sugeruje on, że kronikarz był przedstawicielem dawnego reżimu, współpracował z peerelowskimi służbami, a dowodem na to ma być fakt, iż zajmował eksponowane stanowiska.
Prawie dwa lata temu do urzędu miejskiego wpłynęło pismo od Towarzystwa „Gryf”. Jego działacze wystąpili o uhonorowanie Burlikowskiego, który zajmował się historią gminy i powiatu.
– Już w 2014 roku podjęliśmy uchwałę w tej sprawie. Uznaliśmy, że człowiek, który całe życie pracował na rzecz lokalnej społeczności i spisał „Kroniki”, wart jest upamiętnienia. Nie stronił także od pracy społecznej, przez 20 lat prowadził „Związek Głuchych”, zajmował się radiowęzłem. Wystąpiliśmy do IPN. Z dokumentów, które otrzymaliśmy wynika, że nie ma żadnych przeszkód, aby Burlikowski został patronem jednej z brzeskich ulic. Przypomnę, że w tym roku mija 25. rocznica śmierci kronikarza – mówi Mieczysław Mietła, prezes Towarzystwa „Gryf”, były senator.

Negatywna opinia zarządu osiedla

– Jan Burlikowski został zapamiętany przez mieszkańców jako starszy sympatyczny pan, dziejopisarz cieszący się w środowisku poważaniem. Za swoją działalność został doceniony w 1985 roku na 600-lecie Brzeska otrzymał medal przyznawany zasłużonym mieszkańcom. I tak powinno zostać – twierdzi radny Adam Kwaśniak. – Zarząd osiedla, któremu przewodniczę, został poproszony o opinię na temat zamiaru nadania imienia skwerowi znajdującemu się w sąsiedztwie Regionalnego Centrum Kulturalno-Bibliotecznego. Opinię wydaliśmy negatywną, bo wniosek działaczy „Gryfa” nie zawierał pełnych informacji i budził wątpliwości. Do tej pory zdanie zarządów osiedli na temat nadawania nazw ulic było dla rady wiążące, tym razem stało się inaczej, naszego zdania nie wzięto pod uwagę.

W dalszej części swojej wypowiedzi radny Kwaśniak dzielił się swoimi wątpliwościami dotyczącymi kronikarza. – Skwer Burlikowskiego ma znajdować się w sąsiedztwie ulic, którym patronują takie postaci, jak Jan Paweł II, Kazimierz Wielki, czy św. Jakub, życiorysy każdej z nich są znane i nie budzą najmniejszych obiekcji, tak niestety nie jest w tym przypadku. Mówiło się o tym, że rodzina Burlikowskiego za darmo przekazała „Kroniki” na rzecz lokalnej społeczności, tymczasem na oficjalnej stronie urzędu miejskiego czytamy, iż gmina zapłaciła za nie 10 tysięcy złotych. Która informacja jest prawdziwa?

REKLAMA (2)

Przypomniał, że w 1945 roku Burlikowski został sekretarzem gminy w Szczepanowie. – W 1955 był kierownikiem wydziału organizacyjno-prawnego przy prezydium Rady Narodowej w Brzesku, funkcję tę pełnił aż do roku 1973. Powszechnie wiadomo, że takie stanowiska zajmowały osoby należące do PZPR, tymczasem we wniosku „Gryfa” tej informacji nie ma, czy jest to celowe niedomówienie? Przez lata Burlikowski prowadził radiowęzeł, był jego jedynym redaktorem i spikerem. W tamtych czasach lokalne rozgłośnie służyły nie tylko do informowania, ale także do szerzenia komunistycznej propagandy. Jak widać, w materiałach przygotowanych przez Towarzystwo „Gryf” jest wiele przekłamań, dlatego wnoszę o niepodejmowanie uchwały w tej sprawie – mówił w czasie sesji Kwaśniak. I dodał jeszcze, że ma pismo z IPN, z którego wynika, iż instytut na żadnym etapie postępowania mającego upamiętnić Burlikowskiego nie udzielił tej inicjatywie wsparcia.

REKLAMA (3)

Niech rzuci legitymacją

– Kilka lat temu odebraliśmy ulicę Wincentemu Zydroniowi, jednemu z najbardziej zasłużonych dla miasta postaci, który wybudował MPEC, blaszankę i co najmniej kilkanaście innych obiektów w Brzesku. Stało się tak dlatego, że w IPN znalazła się informacja o tym, iż po wojnie był ministrem. Nie wzięto pod uwagę jego prawdziwych osiągnięć – przypomniała przewodnicząca rady miejskiej Maria Kądziołka. Bogusław Sambor zaproponował koledze z rady, Adamowi Kwaśniakowi, aby rzucił legitymacją PiS. – Bo skoro tak bardzo przeszkadza mu przynależność kogoś do PZPR, to niech zwróci uwagę, że jej członkiem był poseł Stanisław Piotrowicz, jeden z prominentnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości.

Prezes Mieczysław Mietła zapewnia, że na pytanie wysłane do IPN otrzymał odpowiedź, iż w biografii Burlikowskiego nie ma żadnych skrywanych faktów. – Instytut zaprzeczył jego współpracy ze służbami PRL – wyjaśnia. Zastępca burmistrza Brzeska Grzegorz Brach zwrócił uwagę, że IPN opracował wykaz osób współpracujących. – W katalogu tym nazwiska Burlikowskiego nie ma – wyjaśniał.
Wniosek Stowarzyszenia „Gryf” zyskał przychylność większości radnych, za głosowało 11 osób, trzy były przeciw, dwie wstrzymały się od głosu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze