Trudna wojna z dopalaczami

0
dopalacze
dopalacze
REKLAMA

Odlot z „Cząstką boga”
Sklepik jest niepozorny, choć – jak przekonują wtajemniczeni – dzienny obrót sięga nawet dziesięciu tysięcy złotych. Oferuje m.in. koraliki i grzebyki po dwa, cztery lub sześć złotych, a obok pełną gamę tzw. produktów kolekcjonerskich, czyli dwa rodzaje suszu roślinnego lub proszku w woreczkach zapakowanych w pudełkach pod różnymi nazwami: „Cząstka boga”, „Waju”, „Kunti”… Znawcy tematu dobrze wiedzą, co kryją opakowania opatrzone imionami indyjskich bożków i napisem: „Nie nadaje się do spożycia”. To dopalacze – dla jednych legalnie sprzedawane narkotyki, a dla innych mieszanki o działaniu psychoaktywnym. Ich spożycie wywołuje efekt podobny do działania środków odurzających – stymulujący, euforyzujący, relaksujący lub halucynogenny.
Tarnowski sklep jest otwarty codziennie, w sobotę nawet do dziewiątej wieczorem. Największy ruch bywa tuż przed weekendem – w piątki. Klientela rozmaita: od chłopców w wieku gimnazjalnym po młode matki z małymi dziećmi w wózkach i …50 – lub nawet 60‑latków.
W ubiegłym roku odnotowano w Tarnowie kilka zatruć dopalaczami, w ostatnich miesiącach nie było takich sytuacji. Jednak już od sześciu lub siedmiu lat terapeuci Ośrodka Leczenia Uzależnień, działającego w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza w Tarnowie, obserwują to samo zjawisko – pod koniec wakacji zgłasza się do nich więcej młodych ludzi z prośbą o poradę. Najczęściej mają od 18 do 26 lat. Przeważają chłopcy, dziewcząt jest zdecydowanie mniej. Pacjenci są w różnym stanie psychicznym – mają omamy wzrokowo‑słuchowe, zwiększony poziom niepokoju, bywają nadmiernie pobudzeni, ale czasem zdarzają się osoby z klasycznymi objawami psychozy.
– Rodzice są przerażeni. Mówią, że syn był kilka razy w dyskotece, a od niedawna zaczął zachowywać się po prostu dziwacznie: coś słyszy, widzi, jest stale wystraszony, nawet skłonny do ucieczki – mówi Jacek Skrobot, specjalista psychoterapii uzależnień i psychologii klinicznej, kierownik tarnowskiego ośrodka.
Pacjenci zazwyczaj nie wiedzą, jakich dopalaczy używali, ale jeżeli zgodzą się na przebadanie, w ich organizmie wykrywa się całą gamę rozmaitych związków chemicznych i substancji psychoaktywnych, jak choćby THC zawarty w konopiach.
– Młodego człowieka kierujemy wówczas na detoks do jednego z krakowskich szpitali, a w przypadku poważniejszego stanu pacjent zostaje przewieziony na Oddział Chorób Wewnętrznych i Ostrych Zatruć Szpitala im. św. Łukasza – dodaje kierownik.
Takich pacjentów trafia do ośrodka od kilku do kilkunastu rocznie.
– Osoby te nie zaczynają od dopalaczy, wcześniej brały marihuanę, amfetaminę, LSD, grzyby halucynogenne – dodaje Jacek Skrobot.


Walka z wiatrakami?
W Polsce sprzedaż dopalaczy jest nielegalna, ale tylko tych, które znajdują się na specjalnych listach, a że inwencja producentów jest duża… Obowiązujący od jesieni 2010 roku zakaz wytwarzania i wprowadzania do obrotu substancji lub produktów, które mogą być używane jako środki odurzające bądź psychotropowe, nie odstraszył handlarzy. Trzy lata temu zamknięto prawie 1,4 tys. sklepów w całym kraju, w tym również w Tarnowie. Jednak w ubiegłym roku branża dopalaczowa znowu się uaktywniła. Właściciel działającego w Tarnowie jedynego sklepu z tego typu produktami miał sieć podobnych placówek w całej Polsce. W tym roku nazwa firmy się zmieniła, szefuje jej brat dawnego właściciela, ale asortyment pozostał taki sam. Na dodatek zwiększa się popyt na tego typu produkty.
Ze sklepem oferującym dopalacze nie może poradzić sobie zarówno tarnowska policja, jak i miejscowy sanepid. Gdy tylko sprzedający zobaczą w drzwiach funkcjonariusza z inspektorem, od razu wręczają sprzeciwy na piśmie. Robią wszystko, by utrudnić kontrolę. W 2013 roku przeprowadzono ich 11, od początku tego roku było już pięć, w tym trzy sprawdzające. Podczas kontroli w lutym bieżącego roku inspektorzy sanepidu zarekwirowali 361 próbek podejrzanych produktów, w lipcu było ich 942, towar wart był ponad 26 tys. złotych.
Jednak w miejsce zarekwirowanych artykułów pojawiają się inne. Handlarze wpadli na pomysł, by w jednym woreczku umieścić drugi mniejszy, który po kolejnej kontroli jest przekładany do opakowań z inną nazwą. Sprzedaż więc nadal kwitnie. W Polsce liczba kontrolowanych substancji liczy około 300 pozycji, tylko 50 z nich to dopalacze, reszta uznawana jest za narkotyki. Skład używek zmienia się jak w kalejdoskopie, pojawiają się też nowe, dlatego dopalacze są coraz groźniejsze i łatwiej uzależniają.
– Nieznany jest ich dokładny skład, nie wiemy, jak działają, ale bardzo łatwo można je przedawkować – uważa Teresa Gwóźdź, kierownik sekcji nadzoru higieny pracy w tarnowskim sanepidzie.

REKLAMA (3)

Bo to talizman…
Wszystkie próbki produktów zarekwirowanych podczas kontroli przez sanepid i policję badane są w Katedrze Medycyny Sądowej UJ w Krakowie. Wyniki analiz zawsze potwierdzają, że substancje są dopalaczami. W ubiegłym roku sanepid ukarał właściciela tarnowskiego sklepiku karą kilkudziesięciu tysięcy złotych. To jednak wszystko, co można w tej sprawie zrobić. Punkt prowadzi bowiem legalną działalność gospodarczą, na dodatek właściciel przestrzega praw pracowniczych i płaci podatki.
– Policja mogłaby podjąć konkretne działania, gdyby okazało się, że w sklepie sprzedawane są narkotyki, ale tam nie stwierdzono żadnych środków zabronionych w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Oferowane produkty są dopalaczami uznawanymi za środki zastępcze, używane zamiast substancji odurzających w podobnym celu. W takiej sytuacji jakiekolwiek kroki może podjąć tylko sanepid. Uważam, że problem tkwi w rozwiązaniach prawnych i tylko zmiana przepisów może doprowadzić do skuteczniejszego ścigania osób zajmujących się handlem dopalaczami – twierdzi Olga Żabińska, rzeczniczka tarnowskiej policji.
Miejscowa prokuratura prowadziła już śledztwo w sprawie tarnowskiego sklepu z dopalaczami. Przesłuchano świadków – uczniów szkoły mieszczącej się w niedalekim sąsiedztwie sklepu, ale wszyscy stwierdzili, że kupiony susz lub proszek nie wpłynął na ich stan zdrowia. Tylko jeden uczeń miał objawy lekkiego zatrucia. Sprzedawcy twierdzili, że oferowane preparaty są wyłącznie talizmanem nienadającym się do spożycia, o czym ponoć informowali wszystkich kupujących. Prokuratura umorzyła śledztwo z końcem czerwca tego roku.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze