Piesi w mieście: czy tarnowianie drugiej kategorii?

0
piesi
piesi2
REKLAMA

Kierowcy samochodów w starciu z pieszymi w naturalny sposób są górą, bo co pieszego może kosztować życie, dla kierowcy oznacza najwyżej parę siniaków. Wiadomo zresztą, że za kierownicą każdy czuje się znacznie bardziej panem, niż drepcząc na własnych nogach. Co do rowerzystów, to sądząc z dyskusji w Internecie i publikacji w mediach, są oni w Tarnowie dość silnym stronnictwem. Z pieszymi gorzej – ci nie mają własnego forum ani organizacji, znacznie rzadziej też wypowiadają się w Internecie. Może dlatego, że dużą część tej grupy stanowią emeryci i matki z dziećmi – ludzie mający w rozkładzie dnia mniej czasu na buszowanie w sieci…
– Na ulicy Goldhammera zostałam przewrócona przez młodego rowerzystę, który jechał z maksymalną prędkością, bo ścigał się z innym – skarży się Czytelniczka. – Całe szczęście, że mój czteroletni synek wyrwał mi się moment wcześniej i – wbrew moim zakazom – wszedł na trawnik, bo i on ucierpiałby, może bardziej niż ja. Ja byłam posiniaczona, miałam porozbijane kolana i łokcie. Było to na chodniku w bezpośrednim sąsiedztwie dwóch skwerów, a więc miejscu – jak rozumiem – przeznaczonym do spacerów i podobno monitorowanym…
– Wyszłam z kościoła i w uliczce przy placu Katedralnym omal nie potrącił mnie samochód. Kierowca uchylił szybę, żeby zwymyślać mnie od idiotek, starych krów i gorzej jeszcze… – opowiada pani Emilia, emerytka. – O ile zauważyłam, ten pan jechał z rodziną, ale bynajmniej nie hamował się z tego powodu. Nie rozumiem, co zrobiłam źle. Szłam jak zwykle, a było tu tuż przy Rynku, który – jak mi się dotąd zdawało – jest raczej miejscem dla pieszych, z ograniczonym ruchem samochodów.
Inni Czytelnicy skarżą się na samochody i rowery na ulicy Wałowej, Mickiewicza i w okolicach Burku, a nawet w Parku Strzeleckim, gdzie spacerujący z psem starszy pan miał niemiłą przygodę z grupą rowerzystów. Na innych terenach spacerowych – np. pod Górą Św. Marcina – zdarzały się wypadki, w których poturbowani zostali piesi – do najgłośniejszych należał incydent, w którym zjeżdżający z dużą szybkością z góry rowerzysta przewrócił wózek dziecinny, niemowlę doznało poważnych obrażeń. Jak wynika z relacji Czytelników, wypadki potrącenia pieszych przez rowerzystów nie są wcale rzadkie (choć nie zawsze zgłaszane). Oczywiście rzadsze jednak i zwykle mniej groźne niż potrącenia pieszych i rowerzystów przez samochody.Spacerowicze z centrum miasta skarżą się dodatkowo na stan chodników, które – szczególnie w bocznych uliczkach w śródmieściu – są i wąskie, i mocno szczerbate, ponadto w większości zastawione parkującymi samochodami.– Rozumiem, że zarządzający tym miastem poruszają się wyłącznie samochodami i nie widzą tego, co ma pod nogami przeciętny pieszy – skarży się starszy tarnowianin.
– W tym mieście nie ma miejsca dla pieszych – twierdzi Kamil, student, który – jak sam twierdzi – czuje się obywatelem „przedostatniej kategorii”, bo nie ma samochodu.
– W centrum Tarnowa pieszy musi być bardzo szczupły i szybki, bo większość chodników jest albo zastawionych parkującymi samochodami, albo kierowcy używają ich jako dojazdów do parkingów. Jeśli zaś chodnik jest szerszy niż pół metra, to od razu jest zarazem ścieżką rowerową i trzeba nieustannie uważać na rowerzystów. Ulica Krakowska – niby spacerowo‑zakupowa – jest tu dobrym przykładem. Środkiem sznur samochodów, na chodnikach rowerzyści… Nie dziwię się, że ludzie wolą na zakupy czy jedzenie poza domem chodzić do galerii handlowych – tam przynajmniej samochody i rowery muszą zostać na parkingu! W mieście pieszy musi się nieustannie przeciskać, przekradać, oglądać za siebie – jak jakiś miejski partyzant…
Jacek Kupiec, kierownik Referatu Inżynierii Ruchu Drogowego Urzędu Miasta Tarnowa, podkreśla, że na głównych ulicach w centrum Tarnowa pieszy ma – a przynajmniej powinien mieć – pierwszeństwo.
– Ulica Krakowska oraz Rynek znajdują się w tzw. „strefie zamieszkania” – mówi. – Niestety, nie wszyscy zapoznają się z zasadami poruszania się w takiej strefie – głównie dotyczy to ochrony interesów pieszych. Pieszy ma prawo do korzystania z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdami. Dziecko w wieku do siedmiu lat, nawet bez opieki osoby starszej, ma prawo pojawić się tam i przechadzać bez zbytecznych uwag ze strony kierowców samochodów. Najważniejsze, że prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów w strefie zamieszkania wynosi 20 kilometrów na godzinę!
Przyznaje, że nie daje to może podstaw do traktowania centrum Tarnowa jako typowych ciągów spacerowych, ale „stref zamieszkania” jest w mieście dużo.
– Ulica Wałowa też jest taką strefą, a przejazdy samochodó,w bardzo nielicznych, odbywają się na podstawie odrębnego zezwolenia – znajdują się tutaj np. sklepy, które wymagają dowozu zaopatrzenia.
Zasady postoju pojazdów w strefach zamieszkania reguluje Prawo o ruchu drogowym, egzekwowanie ich należy do zadań policji i straży miejskiej.
– Gdyby wszyscy stosowali się do wskazań znaków, zapewne ograniczyłoby to negatywne odczucia pieszych co do ich praw – mówi Jacek Kupiec. – Trzeba jednak pamiętać, że samochodów przybywa, a ulic – niestety, nie. Jeśli dodać do tego liczne naciski ze strony mieszkańców, by ograniczać dostępność ulic oraz zakazywać wjazdów np. na tereny parkingów „przyblokowych” (niektórzy wręcz żądają ich likwidacji), to skutkiem jest zatłoczenie ulic
i parkowanie „na dziko”.Czy są w Tarnowie jakieś miejsca „tylko dla pieszych”? Jacek Kupiec przyznaje, że trudno byłoby ocenić ich liczbę i ścisłą lokalizację.
– Nawet w Parku Strzeleckim dzieci jeżdżą na rowerach i ma to zarówno dobre, jak i złe strony.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze