Oni, czyli pisowski reżim nazywający sam siebie dobrą zmianą (co nabrało już tylko ironicznego, prześmiewczego charakteru), słabną coraz bardziej w tak wielu obszarach, że można mówić o powolnej agonii. Nie znaczy to niestety, że już upadli. Niestety, nadal rządzą w charakterystyczny dla siebie, zmurszały i przegniły sposób naszym krajem, ale można mówić chyba o fazie schyłkowej. Nie utracili też zdolności do użycia podłych, siłowych metod utrzymania władzy. Objawów rozkładu i schyłku mamy bardzo wiele, a sam proces narasta. Po raz pierwszy od siedmiu lat ukazał się sondaż, w którym przewaga Koalicji Obywatelskiej (jej główna siła to PO) nad PiS-em wynosi 3 proc. Dotychczas niezmiennie we wszystkich sondażach wydawać się mogło, że na zawsze, z jakimś ponurym fatalizmem, prowadziło PiS. Przewaga 3 proc. to już nie jest różnica w granicach błędu statystycznego, ale można mówić o czymś więcej. Jeśli ta tendencja się utrzyma, będziemy obserwowali w obozie pisowskim symptomy zdenerwowania, paniki, rozkładu i degradacji.
Ich propaganda staje się coraz mniej skuteczna, miejscami sprawia wrażenie jakiejś groteski. Władza „będzie grać na ‘prawdziwe wartości’, tropić winnych zdrady, zarzucać ‘folksdojczom’ i ‘ruskim onucom’ brak patriotyzmu, wprowadzać ogólny zamęt i zasadę to nie my, to wy, lub oni. Wiele wskazuje na to, że po raz pierwszy od dawna propagandowe zabiegi mogą się rządzącym nie udać. Pułapki zakładane przez PiS, dotąd skuteczne, teraz coraz częściej zatrzaskują się na pusto, tak było ostatnio z reparacjami czy przekopem Mierzei. Widać zmiany w zbiorowej świadomości, rosnący prymat konkretów nad nadbudową, ekonomicznych realiów nad ideologią i prozy nad pisowskim zaśpiewem”. (Mariusz Janicki, „Puste pułapki”, „Polityka” z dn. 28.09.‒4.10.2022 r.).
Zaczynają się działania mające zabezpieczyć łupy, a są to łupy gigantyczne. Te wszystkie fundacje, fundusze, dotacje, instytuty mające badać wzmożenie patriotyzmu i prawdziwą historię, samochody, podwyżki, rady, spółki, zarządy spółek – wszystko dla swoich kumpli, kolesi, pociotków. Okazuje się, że cały budżet jest fikcją, bo reżim podaje deficyt 68 mld złotych, a specjaliści mówią, że to jest ok. 300 mld zł. Przepraszam, ale wierzę specjalistom. Pisowcy wpadli na genialny pomysł, aby zarządy kilku najważniejszych spółek – w tym pisowskiego bankiera, Orlenu, którego prezesem jest wybitny ekonomista i charyzmatyczny mąż stanu Obajtek – zabezpieczyć na wiele lat specjalną ustawą. Nawet nie udają, że chodzi o coś innego, niż pieniądze dla swoich ludzi. Po dwóch dniach wycofali się z tego pomysłu, podobno wobec sprzeciwu części posłów, głównie ziobrystów. Twierdzili, że zabezpieczają w ten sposób stabilność i pomyślność przyszłych pokoleń. Nagle, bez żadnego wyjaśnienia, po cichu, przestali zabezpieczać. Raczej interesujące jest nie to, że się wycofali – bo dopóki będą rządzić, będą kraść – tylko dlaczego w swoim pomyśle byli tak skromni? Przecież spółek i zarządów oraz instytucji, które służą bogaceniu się swoich i budowaniu w ten sposób poparcia dla reżimu jest dużo więcej, niż było w tym genialnym projekcie. Jeśli chce się zagwarantować pieniądze dla Obajtka i kilku innych tego typu patriotów, to mogą obrazić się pozostali. A gdzie pani Sadurska, Bąkiewicz, wszyscy finansowani z funduszu sprawiedliwości rycerze JP II, wojownicy różańca w czerwonych płaszczach, opłacani z naszych podatków bojówkarze, którzy pełnią patriotyczną służbę dla dobra Polski, katolickiej nauki, miłości i młodego pokolenia, po które szpony wyciąga lewacka Unia? Zgodnie z dewizą pisowskiej władzy i jej aparatczyków – dla mnie nic, wszystko dla Polski. A p. Rydzyk? Ma zostać opuszczony? Jemu też musicie zapewnić ustawową dotację. A Radio Maryja? Całe toruńskie imperium prawdy i ewangelicznej miłości to dzieło tak potrzebne i niezbędne Polsce, nie może być wystawione na zmienne gusty ogłupionego przez niemieckie media elektoratu. A media? Aż strach pomyśleć, że miałoby zabraknąć mediów narodowych, tak wspaniałych, obiektywnych, uczciwych i prawdomównych. Konieczna jest ustawa, że wszyscy ludzie, którzy tam pracują, na czele z panią Ogórek i tym nowym, Świrskim, cała KRRiT oraz wszyscy (bez wyjątku) rycerze narodowych mediów pracują do emerytury, a nawet dłużej. A dyrektor Turowa, który oddał swój zakład Matce Boskiej (tak szlachetny, bezinteresowny, nic nie wziął, wszystko oddał)? To o nim też mówił chyba p. Gądecki (złote usta episkopatu). Kto mu zapewni, że gdyby – nie daj Boże – niemieccy agenci dorwali się podstępem do rządów, to zatrzymają go na stanowisku? Można wziąć przykład z argentyńskiej junty, która w 1982 roku rozpętała wojnę o Falklandy, a jak ją przegrała, to zanim upadła zdążyła uchwalić dla siebie amnestię. Taką amnestię z zatrzymaniem wszystkich stanowisk, wpływów i pieniędzy powinni uchwalić pisowcy.
Ale to wszystko mało, to jest dopiero wstęp. Przecież „reforma” wymiaru sprawiedliwości, o której tyle mówi PiS, jest zagrożona przez knowania unijnych biurokratów i rodzimych zdrajców. Dość tego – jak powiedział jeden. Wyroki muszą być pisane na Nowogrodzkiej i tylko ogłaszane w sądach. Tak było w PRL-u, gdzie były pisane w gmachu KC, i komu to przeszkadzało? Każde państwo samo decyduje o swoim systemie sądownictwa. To powinien uroczyście ogłosić tk p. Przyłębskiej i sprawa załatwiona. Jeśli sędzia nie jest patriotą, tak samo jak prokurator, nauczyciel czy lekarz, to won z zawodu i zapłać za studia. A media? Ciągle pojawiają się jakieś antypolskie filmy, w internecie publikowane są antypolskie teksty. Jak długo patrioci będą znosić te zniewagi? Kto dopuścił do nakręcenia filmu „Bielmo”, mówiącego o tym, że JP II krył pedofilów, a Dziwisz ich osłaniał i brał pieniądze od Degollado? No to co, że krył – widocznie miał powody, a Degollado był przecież wiernym synem Kościoła, przełożonym zgromadzenia. Jak zauważył jeden z wielkich dostojników kościelnych, często samo dziecko wciąga biednego kapłana w otchłań pedofilii. Film kręcony w Polsce musi być polski, narodowy i katolicki. To takie jasne. Jak długo jeszcze damy bezkarnie panoszyć się cywilizacji śmierci? Zmiany trzeba wprowadzić przed wyborami. I jeszcze zmiana najważniejsza – Polska jest zagrożona obcą, niemiecką okupacją oraz rodzimą, niemiecką agenturą, dlatego wybory mają być wolne, bo tak jest w Konstytucji, ale brać w nich udział nie mogą wrogowie Polski. To chyba jasne. O tym, kto jest wrogiem decydują patrioci, np. rada ochrony wyborów lub komitet zbawienia ojczyzny, czy coś w tym rodzaju. Tak z grubsza jest w Iranie, które to państwo niedawno było adresatem wzruszającego listu naszego p. Dudy. Tam nie ma obaw, że wrogowie ojczyzny dojdą do władzy. A od dialogu z opozycją są strażnicy cnoty i moralności. Dlaczego tych wszystkich rycerzy JP II nie można użyć do tego samego szlachetnego celu?
Oni słabną i dlatego zaczynają dziwaczny taniec wokół wyborów. Nie bardzo wiadomo, co oznaczają zapowiedzi „nowego” sposobu liczenia głosów i komisji w pobliżu kościołów oraz kaplic. Może będzie tak jak w Iranie, gdzie głosuje się w meczetach i mułłowie pomagają w liczeniu głosów? A w ogóle to za mało u nas czerpie się wzorów z Iranu, gdzie właśnie patrioci, ludzie wielkiej wiary i przeciwnicy zgniłego liberalizmu i lewackiego zdemoralizowanego Zachodu pokazują różnym paniusiom i gówniarzom, którym w głowie się przewraca od dobrobytu, co oznacza wiara i patriotyzm. Te bezczelne Iranki na złość stróżom prawa i porządku nie tylko nie chcą nosić tradycyjnych, pięknych przecież, czarnych i dumnych nakryć, ale popełniają masowo samobójstwa w komisariatach. Jak tylko któraś trafi w ręce policji, to zaraz skacze z okna, umiera na serce, albo się zabija z nienawiści do najwyższego ajatollaha.
W każdym razie Polska jest zbyt ważna, aby zaufać zmiennym nastrojom wyborców. Gdyby sondaże dalej ‘szły nie tak’, mogą być skorygowane warunki gry, pisowcy zapowiadają powołanie korpusu ochrony wyborów, co z pewnością nie oznacza zwiększenia ich uczciwości. „Oskarżenia opozycji o chęć sfałszowania wyborów i wywołania awantury trzeba rozumieć dosłownie, ale jak zwykle odwrotnie. Zapewne PiS szykuje sobie ścieżkę albo niedopuszczenia do wyborów – w formie jakiegoś stanu nadzwyczajnego, w obliczu wojny, zagrożenia bezpieczeństwa państwa, np. przez ‘awantury’ opozycji – albo ich unieważnienia. Skargi płynące z korpusu mogą być pretekstem dla obsadzenia przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej Spraw Publicznych SN, do podważenia, nawet anulowania wyników wyborów, gdyby zwycięstwo opozycji nie było bardzo wyraźne.” (Jerzy Baczyński, „Niemcy ponad wszystko”, „Polityka” z dn. 5‒11.10.2022 r.). Uzasadnienie takich działań już się pojawia. Suwerenność jest zagrożona, a opozycja to niemiecka agentura, więc nie możemy oddać, my patrioci, Polski Niemcom.
I dobra wiadomość. Odbyły się wybory uzupełniające burmistrza w Ciechocinku. Wygrał popierany przez KO Maciej Bartoszek, uzyskując 534 głosy, drugie miejsce zajął kandydat samorządowy Jarosław Jucewicz 515 głosów, kandydat PiS-u Andrzej Łozicki dostał 373 głosy i zdobył dopiero piąte miejsce. Głosowało 3223 mieszkańców. Ten wynik jest moim zdaniem kolejnym sygnałem o słabnącym poparciu dla PiS-u. Rozumiem, że nie podaje tego pisowska szczujnia, natomiast nie wiem, dlaczego media popierające demokrację tego nie robią, a zamieszczają np. rozmowę z p. Chojną-Duch – obrzydliwy pokaz lizusostwa i czołobitności w stosunku do mądrości p. Glapińskiego?



















