Gdzie przysadzisty gotyk miesza się z renesansem…

0
Gdzie przysadzisty gotyk miesza się z renesansem
fot. Marek Kołdras
REKLAMA

Poręba Spytkowska leży w odległości niespełna pięciu kilometrów na południe od Brzeska, w jednej z dolin północnej części Pogórza Wiśnickiego. Sielsko otoczona pagórkami pokrytymi mieszanymi lasami i polami uprawnymi, nie zdradza na pierwszy rzut oka swego wieku. Fakty mówią, że parafia powstała tu pod koniec XIII w., czyli wcześniej niż w Brzesku. Przez sześć wieków (do roku 1888) obejmowała ona także Okocim, położony po drugiej stronie Sądeczanki na wzgórzu nad Brzeskiem. Prócz wiekowego kościoła miejscowość wyróżnia piękna dzwonnica, przypominająca grodową wieżę obronną.

Poręba powstała po roku 1282 na podstawie decyzji prepozyta i opatki z klasztoru staniąteckiego. Jej nazwa pochodzi od miejsca po wyrąbanym lesie. Źródła podają, że Spycimir Leliwita kupił miejscowość przed rokiem 1344. W pierwszej połowie XIV Poręba wraz z Brzezowcem, Jasieniem, Okocimiem i Pomianową tworzyła dziedzictwo rycerskiego rodu zyskującego coraz większe znaczenie. Prawdopodobnie to Leliwici ufundowali drewniany kościół.

Krucyfiks posiadający cechy warsztatu Wita Stwosza

Istnienie miejscowej parafii potwierdza wykaz świętopietrza z 1325 r. W tamtym czasie Poręba była już ukształtowaną wsią. Osadnicy wykorzystali nadane im wcześniej 20 lat wolnizny. Z dokumentów cytowanych w monografii Brzeska wiadomo, że gdy wieś przeszła w posiadanie Spycimira, był tu kościół i dobrze uposażony pleban, a parafia należała do gęściej zaludnionych. Z danych wynika, że miejscowość płaciła wtedy 8 skojcy świętopietrza, a sąsiednia Uszew biskupia – niebawem przekształcona w miasto – jedynie 6 skojcy. W roku 1344 Kazimierz Wielki przyznał wsi prawo niemieckie, zaś w 1350 roku nadano Porębie określenie Spytkowa.

REKLAMA (2)

Rok 1618 przyniósł wzmianki o murowanej kaplicy pod wezwaniem świętego Walentego. Stała ona w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się drewniana dzwonnica. Obecny murowany kościół nosi wezwanie św. Bartłomieja Apostoła, zbudowany został w 1565 roku. Jak tłumaczy dr Andrzej Krupiński, historyk architektury i konserwacji zabytków, jest to obiekt orientowany, jednonawowy, z węższym prostokątnym prezbiterium, przy którym od północy znajduje się stara zakrystia. Natomiast od południa usytuowana jest zakrystia nowa o trójbocznym zakończeniu. Dopełnieniem są dwie nowsze kruchty: zachodnia i południowa. Prezbiterium i nawę nakrywają dachy siodłowe, podbite blachą z wznoszącą się nad nimi neogotycką wieżyczką na sygnaturkę. Posiada ona ażurową latarnię i spiczasty hełm. Nawę i prezbiterium nakrywają płaskie stropy. O średniowiecznym pochodzeniu mówi ostry łuk tęczy.

Wewnątrz znajduje się kilka godnych uwagi zabytków, a wśród nich trzy barokowo-klasycystyczne ołtarze z XIX wieku. Obraz patrona św. Bartłomieja Apostoła umiejscowiono w prezbiterium, w ołtarzu głównym. Ponadto w kościele są także: ścienna szafka na oleje, późnorenesansowa kamienna chrzcielnica z 1620 roku i gotycki krucyfiks z drugiej połowy XV wieku, posiadający cechy warsztatu Wita Stwosza.

Krucyfiks
Krucyfiks | fot. Marek Kołdras

Organy zachwycają dźwiękiem

Wiszące na ścianach obrazy w grubych ramach to zachowane fragmenty polichromii, która wcześniej zdobiła sufit świątyni i po renowacji pozostała w tej formie. Fragment na północnej ścianie w prezbiterium przedstawia Ostatnią Wieczerzę, drugi w środku Trójcę Świętą. Co ciekawe, każdy z tych niecodziennych, przyciemnionych czasem obrazów-polichromii waży ok. 800 kg. Nie mamy pewności co do ich autora. Może nim być jednak Michał Tarczałowicz. Świetnym przykładem wiekowej roboty ślusarskiej jest renesansowy zamek w drzwiach.

Pomiędzy obrazami od strony północnej do prezbiterium przylega kaplica św. Walentego, na miejscu której prawdopodobnie wznosił się pierwszy budynek kościoła. Podobnie jak całość świątyni również kaplica została wzniesiona z kamienia. Widać to w przedniej części nawy głównej, gdzie do wysokości ponad półtora metra odkuto połać tynku. Jest to zabieg konserwatorski, który zapobiega wilgotnieniu ścian, a ponadto odkrywa pewne szczegóły budowli. Do najstarszych zabytków ruchomych zalicza się też gotycko-renesansowy kielich mszalny z pierwszej połowy XVI wieku oraz XVII-wieczny biały ornat. Niedawno renowacji doczekały się także zabytkowe organy i szafa prospektowa. Instrument został wykonany ok. 1890 roku przez wybitnego organmistrza ze Szczyrzyca – Tomasza Falla. Jego renowacja była konieczna dla zachowania historycznego instrumentu przed zniszczeniem. Organy zabytkowe z końca XIX wieku wymagały remontu kapitalnego. Trzeba było je dokumentnie rozebrać, później zmontować i dostroić. Remont był kosztowny, ale dzięki dotacjom pozyskanym ze starostwa, od władz miasta i dzięki ofiarności parafian organy na nowo zachwycają pięknym dźwiękiem.

Krucyfiks
Krucyfiks | fot. Marek Kołdras

Stąd rozlegało się po okolicy bicie na trwogę

Obok stoi zabytek – posiadający odmienną formę i materię – nierozerwalnie związany z pejzażem miejscowości od XVII wieku – drewniana dzwonnica. To jeden z największych i najstarszych drewnianych obiektów tego typu w Małopolsce. Ma ponad 11 metrów wysokości. Jej masywną konstrukcję złożoną z potężnych bali osłania szalowanie z desek, pokrywających pochyłe ściany. Izbica, nakryta gontowym daszkiem namiotowym, skrywa trzy duże dzwony. Jedyne wejście znajduje się w północnej ścianie. Całe jej wnętrze wypełnia gęsta, niezwykle skomplikowana konstrukcja, której poszczególne elementy połączone zostały dębowymi kołkami i różnego rodzaju ciesielskimi zamkami. W izbicy wiszą trzy spiżowe dzwony, z których największy został odlany w 1627 r. z fundacji Stanisława Lubomirskiego, pana na niezbyt odległym od Poręby Spytkowskiej wiśnickim zamku. To dzieło znanego ludwisarza Balcera Ruguta. Stąd przyzywano na modlitwę wiernych, zaznaczano ważne wydarzenia i stąd rozlegało się po okolicy bicie na trwogę podczas pożaru, powodzi czy zagrożenia ze strony obcych wojsk.

REKLAMA (3)

Jak uważa dr Andrzej Krupiński, pierwsza dzwonnica powstała tu w początkach XVII wieku. Gdy sto lat później spłonęła lub rozsypała się ze starości, zastąpiona została nową, która, systematycznie remontowana, przetrwała do dziś. Za dzwonnicą widać ponaddwustuletni kamienny budynek plebanii. Na jego rogach są charakterystyczne fragmenty bez tynków. Tu również zaszła potrzeba wyeliminowania wilgoci.

Dzwonnica
Dzwonnica | fot. Marek Kołdras

W przypadku tak dużej i znaczącej wsi, jaką Poręba była już w XV wieku, warto przybliżyć panujący wtedy czynszowy system gospodarczy, który doprowadził przed 500 laty do zwiększenia samodzielności miejscowej ludności i osłabienia poddaństwa. Wieś posiadała własny samorząd składający się z sołtysa i tzw. ławy wiejskiej, liczącej do 7 członków. Sołtys i ława sprawowali władzę administracyjną i sądowniczą. Rozprawy sądowe odbywały się w określonym czasie, na tzw. rokach gajonych, czyli zwoływanych terminach. Sołtys z ławnikami sądzili co dwa tygodnie. Od wyroków ławy przysługiwało odwołanie do właściciela wsi. W przypadku sporu między chłopami a właścicielem wsi mieszkańcy mogli się odwoływać do sądu państwowego. Niezależność wspólnoty wiejskiej malała z czasem. Statuty piotrkowskie z 1496 r. przywiązywały już rolniczą ludność wiejską do ziemi, a statut toruński z 1520 r. nakładał na nią obowiązek odrabiania jednego dnia pańszczyzny na tydzień. Nieco wcześniej, bo w 1512 roku, Jan Melsztyński oddał Porębę swemu zięciowi Pawłowi Czernemu.

Następnie miejscowość przeszła w ręce Stanisława Lasockiego z Brzezin, później Jordanów, Lubomirskich, Potockich, by następnie tak ona, jak i cały teren trafił do tzw. Funduszu Kościelnego, który zorganizowali zaborcy.

Mieszkańcy Poręby regularnie zmagali się z zarazami, chorobami i klęskami żywiołowymi jak susze, gradobicia, ulewy. Przykładem może być zaraza z lat 1652-53 czy dżuma w 1711 r., a nawet atak szarańczy w 1707. W XVII wieku większe od klęsk szkody materialne powodowały przemarsze wojsk obcych, jak i własnych. Pobyt i przemarsze Szwedów od września 1655 do marca 1656 r. odbiły się licznymi szkodami. Grabieże były na porządku dziennym. W 1895 roku Porębę zakupił Jan Albin Götz, syn budowniczego okocimskiego browaru, który miał tutaj jeden z najważniejszych folwarków. W rękach rodziny miejscowość pozostała do wybuchu II wojny światowej.

# TEMI, Podróże, Gdzie przysadzisty gotyk miesza się z renesansem Marek Kołdras, Poręba Spytkowska kościół Marek Kołdras

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze