Tarnowianki do spotkania 14. kolejki przystępowały po niedawnej przegranej przed własną publicznością z Akademią Górniczo‑Hutniczą. Nic więc dziwnego, że drużyna Marka Skrobota myślała jedynie o zwycięstwie w Tomaszowie Lubelskim. Tamtejszy klub zajmuje czwarte miejsce w tabeli, więc wygrana z nim postawiłaby tarnowianki w komfortowej sytuacji przed ostatnimi meczami w rundzie zasadniczej. Ale Tomasovia nie zamierzała oddać meczu bez walki, ponieważ także walczy o przepustkę do fazy play‑off drugoligowych rozgrywek.
Już w pierwszej partii gospodynie wysoko postawiły poprzeczkę i wygrały ostatecznie 27:25. Drugi set podopieczne trenera Stanisława Kaniewskiego rozpoczęły nieco gorzej, jednak tarnowianki nie utrzymały swojej początkowej przewagi, a ostatecznie uległy 20:25. Kibicom Tomasovii wydawało się, że ich drużyna jest już o krok od zwycięstwa w całym meczu. Wtedy przebudziła się ekipa gości. Podrażnione tarnowianki w czwartej partii pokonały rywala aż 25:14, a w kolejnym secie goniły przeciwniczki, aby triumfować wreszcie 26:24.
Wobec remisu o wszystkim rozstrzygnął tie‑break. Początkowo walka była wyrównana, ale w decydującym momencie tarnowska drużyna osiągnęła przewagę, dzięki czemu wygrała 15:12 i w całym spotkaniu 3:2. Siatkarki drużyny Grupy Azoty PWSZ Tarnów były tego dnia bliskie przegranej, która mogłaby skomplikować ich ligową sytuację, ale ostatecznie zdobyły dwa cenne punkty. Było to już drugie w tym sezonie zwycięstwo drużyny Marka Skrobota z lubelskim przeciwnikiem.
W ligowej tabeli tarnowianki umocniły się na trzeciej lokacie – zajmują miejsce pomiędzy AGH Kraków i Tomasovią. Liderem niezmiennie pozostaje Bronowianka, która już w najbliższą sobotę zagra w Tarnowie. Ekipa z Krakowa jest w tym sezonie niepokonana, na dodatek we wszystkich spotkaniach przegrała zaledwie cztery sety. W meczu pierwszej części rundy zasadniczej Bronowianka bez problemów pokonała tarnowianki 3:0, a ostatnio triumfowała też w Tarnowie w Noworocznym Turnieju o Puchar Prezesa PKCH Grupa Azoty.
– To zdecydowanie wyróżniający się zespół, drużyna z innej bajki – mówi trener Marek Skrobot. Mało kto liczy więc na cud, bo Bronowianka dotychczas nie miała słabszych momentów. Mimo to tarnowski klub zapowiada, że zrobi wszystko, aby nie zawieść kibiców w meczu przed własną publicznością. Spotkanie będzie ważne także dlatego, że niedługo rozpocznie się faza play‑off i mecze o awans do pierwszoligowych rozgrywek, a tam nie będzie już łatwych przeciwników. Jeśli więc tarnowska drużyna chce włączyć się w tę rywalizację, musi poprawić swoją grę w meczach z czołowymi drużynami drugoligowej tabeli.
Wyjazdowa wygrana
REKLAMA
REKLAMA
























