Tam, gdzie mieszkali szwoleżerowie

0
Pałac w Ryglicach
Pałac w Ryglicach | fot. Marek Kołdras
REKLAMA

Ryglice najprawdopodobniej zawdzięczają nazwę prawu do pobierania opłat za przejazd traktem handlowym wzdłuż potoku Szwedki. Aby uprościć pobieranie myta i uniknąć nielegalnego przejazdu, drogę ryglowano na noc. Od połowy XIV wieku dzięki położeniu przy szlaku wiodącym przez Podkarpacie na Ruś Halicką kwitło tu rzemiosło i handel, a miejscowość otrzymała przywilej organizowania jarmarków. W XVII wieku w pobliżu centrum rozpoczęła się budowa dworu Ankwiczów. W XIX wieku został on przebudowany na pałac.

Ryglicki rynek został wytyczony prawdopodobnie w XIV wieku za czasów Kazimierza Wielkiego. Jednak pierwotna osada powstała już w XII w. wśród lasów. Jej mieszkańcy mieli się zajmować głównie pędzeniem smoły. Pierwsza zachowana wzmianka pochodzi z 1301 r., kiedy Władysław Łokietek ustanowił właścicielami Ryglic Mikołaja Burzę i Wawrzyńca Kielanowskiego ‒ szlachciców herbu Pobóg. Istnienie tutejszej parafii odnotowane zostało w połowie XIV wieku, kiedy liczyła ona 225 osób. W miejscowości powstawały młyny, karczmy, zakłady rzemieślnicze, ale też szkoła i szpital. W handlu przodowali przybyli do miasta Żydzi.

Dopiero wiek XVII przyniósł zahamowanie rozwoju. Zdarzały się powodzie, wybuchła zaraza cholery. W 1656 roku do Ryglic wkroczyli Szwedzi, ale pobito ich prawdopodobnie nad potokiem Szwedką, stąd jego nazwa. Miały miejsce również najazdy Kozaków i Tatarów, podczas których spłonął kościół. Następstwem ciągłych grabieży był głód, który coraz częściej dawał się we znaki. W tym trudnym okresie rozpoczęła się w Ryglicach budowa dworu.

REKLAMA (2)

Fundatorami założenia była rodzina Ankwiczów, ówczesnych właścicieli miejscowości. Pojawili się oni na widowni dziejowej w XIV w. we Wrocławiu jako patrycjuszowska rodzina pod nazwą Jenkwitz, nosząca herb Awdaniec. Dwór był kołem napędowym pchającym miejscowość w stronę rozwoju. Wokół niego powstał park, a w pobliżu stawy rybne, które zachowały się do dzisiaj. Jak podkreślają historycy sztuki, pałac stanowi przykład pięknej budowli, świetnie wkomponowanej w interesujący zabytkowy zespół.

Przywileje za służbę w wojsku

W XIX w. Ryglice stały się własnością rodziny Leśniowskich, która budynek przekształciła w pałac. Zastanawiać mogą przyczyny, dla których miejscowość w pierwszej połowie XIX w. uzyskała prawa miejskie. Takie przekształcenia były stosunkowo rzadkie. Zaborcy nie sprzyjali na ogół rozwojowi związanemu z przekształcaniem wsi w miasta. Ryglice nie potwierdzały jednak tej reguły. Wręcz przeciwnie. Od czasu, kiedy miejscowe dobra przejęli Leśniowscy, znaczenie niewielkiego miasteczka było coraz silniejsze. Właściciele przebudowali dwór na pałac klasycystyczny i utworzyli otaczający go nowy park. Aby miejscowa ludność mogła na miejscu znaleźć zatrudnienie, zaczęli także tworzyć niewielkie zakłady pracy. Owocem ich zaangażowania była rozbudowa folwarku.

Jeden z powstałych zakładów korzystał z propinacji, czyli prawa wytwarzania wódki. Zwykle było ono związane nie tylko z obowiązkiem wyszynku trunków wyprodukowanych w folwarku pana, ale też z konsumpcją przez podległych chłopów i parobków wyłącznie pańskich wysokoprocentowych trunków. Historycy często dowodzą, że prawo propinacji przyczyniło się do rozpijania polskiej społeczności. W praktyce rzeczywiście zdarzało się, że dniówka wypłacana była w piwie czy wódce. W latach 30. XIX wieku wódka była stosunkowo tanim produktem spożywczym. W zaborze rosyjskim tańszym nawet od chleba. Warto jednak mieć świadomość, że Polska nie była pod tym względem wyjątkiem. Plaga pijaństwa rozlała się na całą północną Europę. Można np. przypomnieć, że w Anglii butelkę 60% ginu można było kupić za pensa. Była zatem tańsza niż kufel piwa. Ogromny wzrost spożycia alkoholu powodowały bardzo niskie ceny trunków w połączeniu z biedą, brakiem edukacji i organizacji wolnego czasu. Jak wiadomo na tego rodzaju trunki popyt był bardzo duży, a rozpijane chłopstwo chętnie kupowało szlachecką okowitę. Była ona zresztą także transportowana do okolicznych miejscowości.

Władze zaborcze były bardzo przychylne Leśniowskim, ponieważ oni sami sympatyzowali z Austriakami. Stefan Leśniowski miał doświadczenie militarne. Wcześniej służył jako dowódca szwoleżerów. Czasy zaś były takie, że władza liczyła się z wojskiem.

Pałac i park

Pałac z czasów Leśniowskich zachował się jako budynek murowany, otynkowany, wzniesiony z cegły i kamienia. Zbudowany został na planie prostokąta, z dobudowanym prostopadłym skrzydłem. Jest częściowo podpiwniczony. Korpus frontowy jest dwutraktowy z centralnie usytuowaną sienią. Elewacja frontowa korpusu i południowa część skrzydła posiadają charakterystyczne balkony, wsparte na kolumnach. To zwieńczone trójczęściowymi półkolistymi szczytami tak zwane tympanony. Pod koniec XIX w. właścicielami pałacu byli Szczepańscy. Z tego właśnie okresu zachowała się murowana kapliczka w parku dworskim.

Niestety po II wojnie światowej pałac został wywłaszczony i mieściła się w nim szkoła rolnicza, a później ośrodek zdrowia. Obecnie wykorzystywany jest ponownie na cele edukacyjne.

Pałac otacza park. Założenie, które przetrwało do dzisiaj, zostało przekształcone w I połowie XIX w. ze starszego tarasowego ogrodu w typie włoskim, pochodzącego z II połowy XVII wieku. Obecnie tworzy je owalny, zadrzewiony podjazd przed frontem budynku. Rośnie tutaj pomnik przyrody ‒ lipa drobnolistna. Od strony południowej znajdują się dwa stawy. Natomiast od zachodu znajdziemy pozostałości dawnego sadu i alei, oddzielającej pałac od budynków gospodarczych.

REKLAMA (3)
Spichlerz
Spichlerz | fot. Marek Kołdras

Izba regionalna i sala wystaw

Jeden z tych budynków ‒ sąsiedni spichlerz ‒ to jedna z najstarszych budowli tego typu, powstała w połowie XVIII wieku. Spichlerz stanowił zaplecze gospodarcze pałacu, podobnie jak obora folwarczna z końca XVII w. Bryła spichlerza, wykonana z drewna, konstrukcji zrębowej, posiada murowaną ścianę szczytową od strony południowej. Obiekt jest niepodpiwniczony. Niewątpliwie największą dziś wartość historyczną budynku oprócz ścian stanowi obramowanie otworu drzwiowego, znajdujące się w północnej części elewacji frontowej. Widnieje na nim napis „DIE 21 MAJI ANNO DOMINI 1756”.

Najnowszą historię zabytku wypełnia walka o jego ocalenie, zakończona sukcesem. Choć budynek od 1978 roku wpisany był do rejestru zabytków, jego stan techniczny pogarszał się z roku na rok. W końcu groził już zawaleniem. Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych spichlerz został przejęty przez władze samorządowe, które podjęły próbę ratowania obiektu dzięki dotacjom uzyskanym m.in. z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozwoliło to na przeprowadzenie skomplikowanych prac konserwatorskich i przywrócenie budowli jej wyglądu z początku XX wieku.

Obecnie obiekt mieści izbę regionalną, pokój mieszczański oraz salę wystaw, wykorzystywaną do organizacji spotkań i zajęć dydaktycznych.

Wnętrze spichlerza
Wnętrze spichlerza | fot. Marek Kołdras

Penelopa na Rynku

Będąc w Ryglicach, warto rzucić okiem na Rynek. Znajduje się tu fontanna z pomnikiem Pogórzańskiej Penelopy. Naturalnej wielkości postaci matki z dzieckiem oraz towarzyszącej im starszej kobiety zostały odlane z brązu. To projekt rzeźbiarza Jacka Kucaby. Odsłonięty w 2008 roku monument zwany jest powszechnie pomnikiem emigranta. Ideą jego posadowienia miało być zachęcenie emigrantów do powrotu. W czasach, kiedy powstawał, nawet ponad 20% mieszkańców pracowało za granicą, głównie w Niemczech, Austrii czy Hiszpanii.

Pogórzańska Penelopa
Pogórzańska Penelopa | fot. Marek Kołdras

Na ryglickim rynku podczas II wojny światowej rozgrywały się dramatyczne wydarzenia. 12 sierpnia 1944 roku partyzanci 1. Batalionu „Barbara” 16 Pułku Piechoty Ziemi Tarnowskiej przeprowadzili tu akcję, której celem byli Niemcy, spędzający ludność do robót przy budowie okopów. Partyzanci oczekiwali na nich na wzgórzu, na wschód od Ryglic. Kiedy wypatrzyli nadjeżdżający od strony Tuchowa samochód, pobiegli do rynku na przełaj. Dostali się do budynku we wschodniej pierzei i wewnętrznym przejściem przeszli do bramy wyjściowej. Po otwarciu drzwi pchor. „Kot” i kpr. „Klucz” pierwsi wyskoczyli na rynek i otwarli ogień. Za nimi, strzelając, wyskoczyła reszta drużyny. W potyczce zginęło siedmiu Niemców. W odwecie okupanci spalili domy podcieniowe na ryglickim rynku. Ksiądz Jakub Wyrwa, który zdołał przekonać dowódcę niemieckiego, że ataku dokonali partyzanci spoza terenu, przyczynił się do uratowania miasteczka od całkowitej zagłady.

# TEMI, Podróże, Tam gdzie mieszkali szwoleżerowie, Marek Kołdras, Ryglice, rynek, Pogórzańska Penelopa, spichlerz, pałac

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze