Tragedia na drodze, karetki nie było, musiała pojechać gdzie indziej

Po wypadku w Czchowie Rzecznik Praw Pacjenta zbada system ratownictwa w regionie

3
Tragedia na drodze w Czchowie - kareta nie dojechała
Fot. malopolska.policja.gov.pl
REKLAMA

Czchów, poniedziałek, 13 lutego, kilka minut po godz. 6. Na drodze, tzw. Sądeczance, dwa busy przewożące ludzi do pracy oraz ciężarówka zderzają się ze sobą. Szybko okazuje się, że doszło do poważnej tragedii. Do wypadku jako pierwsza wyrusza karetka pogotowia z oddalonego o 20 km Brzeska, mimo że 300 metrów od miejsca zdarzenia dyżuruje Zespół Ratownictwa Medycznego w Czchowie. Ale w tym czasie miejscowej karetki nie ma, gdyż została wezwana do innej miejscowości w innym powiecie. Tam mogłoby dojechać pogotowie z Zakliczyna, ale nie dojechało, gdyż dyżuruje tylko w określonej porze. Po wypadku w Czchowie padają pytania o skuteczność funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego w regionie tarnowskim.
W wypadku w Czchowie zginęły dwie osoby, a osiem zostało rannych. Dwie spośród rannych wymagały pilnej interwencji lekarskiej, gdyż odniesione obrażenia okazały się ciężkie. Dzisiaj niektórzy ratownicy medyczni zaskoczeni są sytuacją, do której doszło 13 lutego na drodze krajowej nr 75. Sprawa nabrała wymiaru ogólnopolskiego. Jeden z ratowników, zachowując anonimowość, mówi reporterowi TVN24: – Pierwsza karetka [z Brzeska] przyjechała na miejsce pewnie po kilkunastu minutach, ale inna [z Czchowa] mogła być po kilku minutach, może dwóch, trzech, ponieważ stacja pogotowia jest oddalona o 200‒300 metrów. Ona pracuje całodobowo, ale akurat zabezpieczała teren, na którym powinna znaleźć się karetka stamtąd, lecz ta ma dyżur tylko do godziny 23.

Pogotowie wieczorem nieczynne

Ratownik w swojej wypowiedzi uwzględnił dwa zespoły ratownictwa medycznego: całodobowy w Czchowie oraz w Zakliczynie, który dyżuruje tylko w godzinach 7‒23. Kiedy po godzinie 6 rano doszło do tragedii na DK75, karetka z Czchowa znajdowała się w okolicach Zakliczyna, gdyż tam została wcześniej wezwana. Ktoś mógłby powiedzieć: nieszczęśliwy zbieg okoliczności, pech, ale nie miałby racji. System ratownictwa medycznego musi być zawsze przygotowany na nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, gdyż nigdy nie wiadomo, co i gdzie się wydarzy w danym miejscu, czy będzie to tylko zwykły wypadek, czy poważna katastrofa.

Zespół Ratownictwa Medycznego w Zakliczynie należy do Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie. Tarnowskie pogotowie dysponuje obecnie 13 zespołami, ale nie wszystkie pracują całą dobę. Przykładowo filie stacji w Lisiej Górze czy przy ul. Błonie tylko w godz. 7‒19. Ta druga obsługuje między innymi wielkie osiedle mieszkaniowe, na którym żyje kilkanaście tysięcy osób, a ponadto znajduje się najbliżej autostrady A4, na której regularnie dochodzi do kolizji i wypadków. Średnio sto kilkadziesiąt w roku. Mimo to filia przy ul. Błonie kończy swoją pracę już wieczorem.

REKLAMA (2)

– Tego typu kwestie leżą w gestii wojewody małopolskiego. Zarówno dyrekcja naszego pogotowia, jak i władze starostwa powiatowego zwracały się już z wnioskiem o wydłużenie czasu pracy w naszych filiach, tak, aby zatrudnione tam zespoły mogły być do dyspozycji całą dobę – mówi Krzysztof Krzemień, rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie. – Na razie sytuacja pozostaje bez zmian. Skoncentrowana dyspozytornia medyczna, która decyduje o wysyłaniu zespołów ratownictwa w miejsca, z których nadchodzą zgłoszenia, dwa lata temu została wyłączona ze struktur PSPR w Tarnowie i także podlega służbom wojewody To one więc oceniają poprawność podjętych przez dyspozytorów decyzji.

REKLAMA (3)

Pomoc z doskoku

Poza tym karetka z Lisiej Góry często wysyłana jest na teren powiatu dąbrowskiego. Dlaczego? Dlatego, że powiat ten, liczący prawie 60 tys. mieszkańców, ma zaledwie dwa zespoły ratownictwa! Na całą 11-tysięczną Dąbrowę Tarnowską i okolice przypada tylko jeden zespół, drugi stacjonuje aż w Szczucinie, już blisko granicy z woj. świętokrzyskim.
– Trudno nam się odnieść do sytuacji, która zaistniała po wypadku w Czchowie. Tego dnia rankiem czchowska karetka pojechała w rejon Zakliczyna, nie było jej na miejscu w chwili, gdy zdarzył się wypadek, o którym mówimy, ponieważ tak zadecydowała dyspozytornia w Tarnowie – zaznacza Monika Mikołajek-Burek, rzeczniczka prasowa Samodzielnego Publicznego ZOZ w Brzesku. – Zespół ten ma dużo pracy, gdyż przypisany mu teren jest rozległy, sięga aż po granicę z gminą Zakliczyn i jest trudny ze względu na swoją konfigurację, często górzystą, z utrudnionym dojazdem, nie tylko zimą.
Brzeski SP ZOZ ma cztery karetki całodobowe – dwie w Brzesku i po jednej w Czchowie oraz Szczurowej. Sporym problemem jest właśnie droga krajowa nr 75, czyli „Sądeczanka”, wąska, kręta i ruchliwa, na której często dochodzi do poważnych wypadków. O potrzebie jej przebudowy mówi się od kilkunastu lat. Wciąż się tylko mówi…

Za skromna obsada

Przy okazji tragicznego wypadku w Czchowie ujawnił się – po raz kolejny – inny problem, który dotyczy zespołów ratownictwa medycznego w całym kraju. Mimo że wydarzył się wypadek masowy, najpierw pojawiła się tylko 2-osobowa załoga karetki. Wszyscy ratownicy zgodnie mówią, że w takich przypadkach nikła obsada ma problem z szybkim i sprawnym wykonaniem niezbędnych fachowych czynności, choćby z uruchomieniem specjalistycznego sprzętu ratującego życie. Tymczasem liczy się każda minuta. Kiedyś wszystkimi karetkami jeździły 3 osoby, ale nadszedł czas oszczędności. Obecnie trzyosobowe zespoły, w tym lekarz, jeżdżą tylko ambulansami oznaczonymi literą S, czyli specjalistycznymi.
– Nasza stacja należała do tych, które najdłużej broniły się przed tymi niekorzystnymi dla pacjentów zmianami – podkreśla Krzysztof Krzemień, który także jest ratownikiem.
Czy coś się odmieni w tej sprawie? Adam Niedzielski, minister zdrowia, w rozmowie z TVN24 przyznał ostatnio, że obsady zespołów w wersji podstawowej powinny być trzyosobowe i dodał, iż sygnały w tej sprawie można zgłaszać albo do NFZ, albo do jego resortu.

Pytania do wojewody

Z kraju nadchodzą informacje, że ekip pogotowia ratunkowego jest za mało, są przemęczone nawałem pracy i coraz trudniej jest im dotrzeć na miejsce interwencji w określonym w ustawie czasie. Zgodnie z obecnymi wymogami od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego średni czas dotarcia do pacjenta nie powinien być dłuższy niż 8 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców; poza miastem ponad 10-tysięcznym może wynosić maksymalnie kwadrans.
Za pracę i organizację Państwowego Pogotowia Ratunkowego odpowiadają wojewodowie. W związku z wypadkiem w Czchowie, który nastąpił 13 lutego, Jakub Gołąb, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta, poinformował, że Biuro zwróciło się o szczegółowe wyjaśnienia do wojewody małopolskiego. Także nasza redakcja zapytała rzecznika wojewody, jak jego służby oceniają wydolność systemu ratownictwa medycznego w regionie tarnowskim i czy jest plan, by filie pogotowia w Tarnowie mogły w przyszłości pracować całą dobę. Również ta w Zakliczynie.
PS. Odpowiedź od rzecznika wojewody małopolskiego otrzymaliśmy już po złożeniu tego materiału do druku. Opublikujemy ją w całości w kolejnym wydaniu TEMI.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze