
Kwietne łąki w centrach miast coraz częściej zastępują trawniki. Są barwnym środowiskiem życia wielu mikroorganizmów. Rozwiązanie to jednak zupełnie nie sprawdza się wzdłuż pasów drogowych, zwłaszcza w pobliżu newralgicznych skrzyżowań.
– Nie jestem przeciwny zieleni. Wręcz przeciwnie. Jako kierowca ubolewam jednak nad niektórymi odcinkami tarnowskich dróg, wzdłuż których wysokie trawy i badyle ograniczają widoczność. Porośnięte chwastami ronda przy głównych arteriach również nie wydają się być miejscem szczególnie estetycznym – pisze jeden z naszych Czytelników.
Co o wykaszaniu traw i krzewów mówią obecnie obowiązujące przepisy? Od początku roku do tarnowskiej Straży Miejskiej wpłynęło ponad dwadzieścia interwencji w tej sprawie. – Większość zgłoszeń dotyczyła prywatnych działek, gdzie w grę wchodziły raczej odczucia sąsiadów dbających o estetykę swojej nieruchomości. Chcieli, aby tereny obok również były wykoszone. W związku z tym, że z obecnie obowiązujących przepisów prawa nie wynika bezpośredni obowiązek koszenia traw i chwastów, straż miejska nie może nakazać ich wykaszania. Może jedynie zwrócić się z prośbą do właściciela nieruchomości o taki zabieg, co niejednokrotnie czyni na prośbę lokatorów sąsiednich posesji – informuje Aldona Świątek, kierowniczka Referatu Porządkowego Straży Miejskiej w Tarnowie.
Inaczej sprawa wygląda w przypadku, gdy trawy i krzewy ograniczają widoczność, powodując zagrożenie w ruchu drogowym. – W takiej sytuacji po weryfikacji sprawa zostaje przekazana do zarządcy drogi. Łąka kwietna tak, ale w miejscach, gdzie nie ma to wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego – stawia sprawę jasno Aldona Świątek.
W ubiegłym roku wysokie chaszcze porastające jedną z „niczyich” działek przy ul. Widok mocno utrudniały widoczność zmotoryzowanym mieszkańcom osiedla Legionów H. Dąbrowskiego. Problem po dłuższym czasie udało się rozwiązać dzięki bezinteresownej interwencji jednego z mieszkańców. – Trawę wyciąłem ze wstydu, mając przeświadczenie, że chyba nikt nie poczuje się odpowiedzialny za ten stan rzeczy. Chodzi przecież o bezpieczeństwo osób, na co dzień korzystających z tego odcinka. Poświęciłem na to kilkadziesiąt minut. Zadowolenie lokalnej społeczności i kierowców jest bezcenne – zauważył Michał Ligęski, radny osiedla Jasna.























