Cud na autostradzie

0
cud na autostradzie
cud-na-autostradzie
REKLAMA

Funkcjonariusze z Komisariatu Autostradowego Policji w Balicach, którzy pierwsi pojawili się na miejscu, mówią o ofierze per „facet z żelaza”. A całe zdarzenie, do którego doszło w miniony czwartek, zaliczają do tych z kategorii „Nie do wiary”. Około godziny 20.20, na autostradzie A4, trzy kilometry za węzłem Bochnia, kierowca fiata punto, jadąc w kierunku Krakowa, z niewyjaśnionych przyczyn utracił panowanie nad kierownicą. W efekcie zjechał na prawą stronę drogi i uderzył w znajdujące się tam bariery energochłonne. Wysiadł z auta o własnych siłach. To, co działo się później, trudno zrozumieć.
– Zachowanie mężczyzny było nieracjonalne. Być może oszołomiony zupełnie stracił orientację. Mógł być pod wpływem szoku. To jednak tylko nasze domysły – mówi Łukasz Ostręga, rzecznik bocheńskiej policji, która wszczęła w tej sprawie dochodzenie. Kierowca pozostawił nieoznakowane, uszkodzone auto na prawym pasie, a następnie przeskoczył przez bariery zamontowane wzdłuż autostrady i rozdzielające jezdnie. Tym sposobem znalazł się po przeciwnej stronie drogi, po której mknęły samochody w kierunku Tarnowa. Gdy wbiegł na ulicę, został potrącony przez volkswagena passata. Podniósł się jednak z ziemi i w tym momencie doszło do kolejnego potrącenia. Kierowca samochodu ciężarowego z naczepą musiał widzieć pieszego, bo odbił w lewo, doprowadzając do kolizji z jadącym równolegle bmw. Ten manewr niewiele jednak pomógł. Mężczyzna po raz drugi, pod wpływem silnego uderzenia upadł na jezdnię.
– Dalszy przebieg zdarzeń jest taki: bmw zatrzymuje się, kierujący tirem odjeżdża, dlatego teraz próbujemy go odnaleźć, a pieszy wstaje, ponownie przechodzi przez bariery i rusza w stronę swojego samochodu. Wtedy po raz trzeci zostaje potrącony. Tym razem przez ciężarówkę marki MAN z naczepą. Już się nie podnosi – relacjonuje Łukasz Ostręga.
Poszkodowanym okazał się Krzysztof Ch., rocznik 1984, który wracał autostradą do domu w Dąbrowie (w powiecie wielickim). Karetką pogotowia został odwieziony do bocheńskiego szpitala. Od razu trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Lekarze stwierdzili między innymi ciężki uraz głowy i kręgosłupa szyjnego wraz z licznymi złamaniami twarzoczaszki. – Pacjent jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej – mówił kilka dni temu ordynator Marcin Kaźmierski. – Rokowania są bardzo niepewne. Wdrożyliśmy leczenie zachowawcze, na razie wykluczone zostały zabiegi neurochirurgiczne. Największym problemem są obrażenia głowy. Decyzje konsultujemy z tarnowskim Oddziałem Neurochirurgii Szpitala Wojewódzkiego w Tarnowie.
Przyczyny całej serii wypadków na autostradzie bada bocheńska policja. Kierowcy fiata punto pobrano krew na zawartość alkoholu i innych środków odurzających. Wiadomo, że pozostali kierowcy byli trzeźwi. Prawdopodobnie niebawem do pracy przystąpi biegły do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych.
Krzysztof Lis, komendant Komisariatu Autostradowego Policji w Krakowie przypomina sobie, że dokładnie rok temu w tym samym miejscu, ale na przeciwnym pasie ruchu zginął mężczyzna, który wysiadł z auta, by wystawić „trójkąt”. Został śmiertelnie potrącony przez przejeżdżający samochód. – Dlatego wciąż powtarzam, że autostrada to droga wymagająca skupienia i koncentracji, ponieważ niesie wiele niespodzianek, a podwyższone prędkości to dłuższa droga hamowania oraz reakcja kilkanaście metrów dalej…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze