A Night At The Opera

0
REKLAMA

W listopadzie 1975 roku wydany został czwarty studyjny album zespołu Queen, zatytułowany A Night At The Opera. Longplay otworzył kwartetowi wrota do światowej sławy i stał się fundamentem jego legendy.

O tym wydawnictwie miało być w zeszłym tygodniu, ale okrągła rocznica ukazania się Białego Albumu The Beatles przeważyła.

Tytuł krążka Queen, który Brytyjczycy uznali albumem roku 1975, został wzięty z komedii braci Marx, podobnie jak to miało miejsce w przypadku następnej płyty – A Day At The Races.

REKLAMA (2)

Z nagraniami pochodzącymi z A Night At The Opera zetknąłem się na przełomie 1975 i 76 roku, a stało się to za sprawą radiowej Trójki, bo o prawdziwej płycie mogłem wtedy jedynie pomarzyć.

A Night At The Opera rozpoczynała kompozycja Freddiego Mercury’ego Death On Two Legs (Dedicated To…), o której Brian May mówił, że świetnie sprawdza się na gitarze. Zjadliwy tekst dotyczył ludzi z branży muzycznej, o których Freddie miał fatalne zdanie i uważał, że najzwyczajniej go okradają.

W zupełnie innym, wręcz wodewilowym klimacie, została utrzymana druga z piosenek Mercury’ego Lazing On A Sunday Afternoon. Producent płyty, Roy Thomas Baker, mówił: Chcieliśmy, żeby wokal prowadzący brzmiał jak przepuszczony przez stary megafon.

Inżynier Gary Lyons uzupełniał: Freddie śpiewał w studiu, jego głos szedł do konsolety, następnie do słuchawek schowanych w metalowej puszce, gdzie Brian May był autorem czterech kompozycji i aranżerem God Save The Queen. Jego piosenka ’39, inspirowana muzyką folk, opowiadała o astronaucie, kosmicznej podróży i względności czasu. Good Company powstała z kolei pod wpływem dixielandu, muzyki bardzo bliskiej autorowi w czasach dzieciństwa. Jej nowatorstwo polegało na tym, że May dokonał na gitarze genialnej imitacji brzmienia instrumentów jazzowych. Była to nie lada sztuka.

Natomiast kolejna piosenka Freddie’go – Seaside Rendezvous – pokazywała na ile zespół potrafił „bawić się kiczem”, zachowując przy tym dystans i autoironię. Nie tylko jednak Mercury i May byli autorami piosenek.

Kompozycja Rogera Taylora I’m In Love With My Car dowodziła na ile ten świetny pałker potrafi komponować solidne rockowe numery, będąc przy tym bardzo dobrym wokalistą.
Na płycie znalazła się także bardzo udana piosenka You’re My Best Friend, którą autor, basista John Deacon poświęcił żonie.

Oprócz wymienionych utworów były jeszcze kompozycje Maya: The Prophet’s Song oraz Sweet Lady, a także koncertowa faworytka – Love Of My Life, którą Freddie napisał dla Mary Austin, kobiety, którą, jak utrzymują jego koledzy, bardzo kochał. Tak urokliwa ballada skrzyła się pięknymi harmoniami wokalnymi. Zresztą cały album pełen był takich harmonii, o których ktoś powiedział, że właśnie dzięki nim od razu można poznać, że dana piosenka jest kompozycją Queen.

REKLAMA (3)

Mimo że album zamykał 70-sekundowy numer God Save The Queen, to jednak jego ponadczasowym zwieńczeniem pozostaje Bohemina Rhapsody. To jedna z najbardziej znanych i zarazem najznamienitszych kompozycji w historii rocka. Kto wie, czy nie jest to najsłynniejszy utwór w dziejach muzyki rozrywkowej w ogóle, bo są tacy, którzy tego rodzaju opinię wyrażają.

Oto, co o Cygańskiej rapsodii w książce Legendarne przeboje rocka napisał Nathan Brackett: To jedna z najbardziej ambitnych piosenek rocka – fantastyczna wyprawa ścieżkami ballady fortepianowej, opery, gitarowych crescendo i hard rocka.

Rapsodia powstała w głowie Freddiego, który większą część utworu napisał w swoim mieszkaniu w Kensington, a tworzące go pomysły zapisywał na małych kartkach. Producent Roy Thomas Baker wspominał, że kiedy usłyszał utwór pierwszy raz, Mercury zagrał początek na fortepianie, potem przerwał i powiedział: W tym miejscu zaczyna się część operowa.

Podczas prac nad utworem korzystano z wielu studiów nagraniowych, a koordynatorem był oczywiście Mercury, który, według członków grupy, z góry wiedział jaki ostateczny kształt utwór ma przybrać.

Prace nagraniowe trwały trzy tygodnie. Do wyrafinowanej części operowej Brian May, Freddie Mercury i Roger Taylor rejestrowali partie wokalne w sesjach trwających po 10, a nawet 12 godzin dziennie, uzyskując 200 osobnych ścieżek. Do rejestracji użyto taśm ósmej generacji, które pod koniec nagrań stały się niemal całkowicie przezroczyste.

Role, jakie w historii zespołu odegrały wydana na małym krążku Bohemian Rhapsody i płyta A Night At The Opera Roger Taylor tak ujął: To był nasz moment olśnienia i przełomu, zarówno singel, jak i cały album były zapewne najważniejszymi, jakie wydaliśmy. Rzeczywiście, trudno się z tym nie zgodzić.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze