Od blisko czterech i pół dekady zadziwia swoimi umiejętnościami zarówno instrumentalnymi, jak i kompozytorskimi. Ten wielce zasłużony w historii polskiej muzyki artysta skończył 2 lipca 76 lat. Dziś o pierwszym okresie jego dokonań, nie do przecenienia zwłaszcza dla polskiego rocka.
Niedawno na stronach Dziennika Zachodniego swoje rodzinno-muzyczne korzenie Józef Skrzek tak wspominał: Muzykę zaszczepili we mnie rodzice. Mama uczyła nas gry na pianinie, tata był świetnym tancerzem, poza tym, że był sztajgrem na kopalni i ratownikiem (…). Mój wujek, Jan, był kapelmajstrem, prowadził wspaniałe orkiestry dęte, a mnie uczył „to jest trąbka, to jest klarnet, a to jest jakiś tam inny instrument”. Mama skierowała mnie później do Karłowicza w Katowicach, tam poznałem wspaniałych pedagogów. Pamiętam, jak grałem koncert dyplomowy w filharmonii na fortepianie z orkiestrą symfoniczną, miałem wtedy straszną tremę. Fenomenalny profesor Konrad Bryzek widział jak ćwiczę i pocieszał „Józek, widzisz tego waltornistę? Łon mo kaca, łon wczoraj groł na weselu, jak łon fałszuje!”.
W styczniu 1970 roku niespodziewana śmierć ojca zmusiła 21-letniego muzyka do zajęcia się rodziną, o czym tak się wypowiedział: Chciałem pomóc mamie, miałem młodszego brata i młodszą siostrę. Przerwałem studia na Akademii Muzycznej i dołączyłem do zespołu Breakout. W miesiąc, może kilka tygodni nauczyłem się grać na basie. Graliśmy razem przez rok, nagraliśmy płytę Breakout „70a”.
Po przygodzie z Breakoutem muzyk znalazł się w grupie Czesława Niemena, uczestnicząc w nagraniach płyt Strange Is This World, Niemen vol.1, Niemen vol.2 oraz Ode To Venus. Na trzecim z wymienionych krążków zaistniał również jako kompozytor utworu Z pierwszych ważniejszych odkryć. Jako Grupa Niemen, wcale nie pozostając z cieniu lidera, formacja odnosiła sukcesy w Skandynawii, Belgii i Niemczech. Występowała obok takich sław, jak: Jack Bruce, Mahavishnu Orchestra, Brain Auger, Chick Corea oraz Sonny Rollins.
Potem przyszedł czas na trio SBB, którego nazwa najpierw była skrótem od Silesian Blues Band, a potem od Szukaj, Burz i Buduj oraz angielskiej nazwy Search, Break and Build. Był to zespół, który w latach siedemdziesiątych uważano za polski odpowiednik Mahavishnu Orchestra, najsłynniejszego bandu grającego muzykę fusion.
Trio Józefa Skrzeka było również (przynajmniej w swoich początkach) najważniejszym przedstawicielem polskiego undergroundu. Określenie to w tym przypadku miało szczególne znaczenie. Bowiem muzycy zaczynali w autentycznym podziemiu, w piwnicy domu przy ulicy Żeromskiego w Siemianowicach Śląskich. Było to w 1971 roku.
Start pod nazwą Szukaj, Burz i Buduj (powstałą z inspiracji ojca polskiego big beatu – Franciszka Walickiego) nastąpił w 1974 roku. Pierwszy koncert grupa zagrała w lutym w Krakowie. Występ ten pokazał, że polska publiczność wychowana na piosenkach łatwych i lekkich, niestety, nie jest przygotowana do słuchania awangardowej muzyki rockowej. Ci jednak, którzy wysłuchali koncertu SBB do końca byli pod wielkim wrażeniem. Jeden z recenzentów krakowskich napisał wówczas: Byli partnerzy Niemena zaprezentowali program niezwykły, szokujący i olśniewający.
W marcu 1974 grupa wystąpiła z promocyjnymi koncertami w Warszawie, a miesiąc później, podczas koncertów w „Stodole” nagrała swój debiutancki album. Wydanie tej płyty stało się prawdziwym wydarzeniem. Krążek ujawnił nieograniczone wręcz możliwości zespołu, który, podobnie jak Mahavishnu Orchestra, burzył wszelkie bariery między muzycznymi gatunkami. Płyta w sporej części była improwizowana, zawierała awangardową brutalność, jak to miało miejsce w hendrixowskim gitarowym solo w Wizjach, czy choćby w dialogu basu z gitarą w Odlocie. Przemawiała przy tym bluesową żarliwością w I Need You Baby i lirycznymi klimatami w Erotyku.
Klasę, jaką formacja zaprezentowała na swojej debiutanckiej płycie, potwierdziły koncerty zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Pierwszy koncert SBB we Frankfurcie nad Menem, w czerwcu 1974 roku, oszołomił publiczność, a w opiniotwórczej gazecie Frankfurter Rundschau można było przeczytać: Szturmem zdobyła sobie frankfurcką publiczność grupa SBB (Search, Break and Build). Zespół rozpoczął bluesem i boogie. Ale nie było tu znanych, męczących schematów. Perfekcja łączyła się ze spontanicznym bogactwem pomysłów, a zaangażowanie na estradzie Józefa Skrzeka przypominało Rory’ego Gallaghera (…) Część bluesowa przyniosła długie improwizacje. Nowoczesne tajniki muzyki psychodelicznej, jak również jazzu, nie sprawiały trójce muzyków żadnych trudności. SBB gra rocka, że aż ściany pękają.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















