W ubiegłym tygodniu polskie media obiegła smutna informacja o śmierci Felicjana Andrzejczaka, wokalisty mającego na koncie sporo udanych solowych dokonań, przede wszystkim jednak znanego z nagrań i występów z Budką Suflera.
Po raz pierwszy oklaskiwałem Felicjana Andrzejczaka na żywo, gdy wraz z Budką, Izabelą Trojanowską i Urszulą 11 czerwca 1993 roku wystąpił w tarnowskiej Hali Jaskółka. Żartowałem wtedy, że cała ta barwna ekipa zjawiła się w Tarnowie specjalnie na moje urodziny (stąd tak dokładnie pamiętam datę). Andrzejczak, jak na wokalistę z klasą przystało, zaśpiewał świetnie.
Soul i blues – to były te muzyczne gatunki, które fascynowały go i inspirowały do dalszych poszukiwań. Wielkie wrażenie, jak sam o tym mówił, wywarł na nim Czesław Niemen. Z zagranicznych artystów inspirował go James Brown.
Andrzejczak właściwie od początku unikał rutyny i estradowej sztampy. Interesowały go koncerty na wysokim poziomie, czego mogliśmy przez lata doświadczać.
Jeszcze w ubiegłym miesiącu wystąpił na scenie Top of the Tops Sopot Festival. Co prawda, już od pewnego czasu było wiadomo, że zmaga się z chorobą, ale chyba nikt nie przypuszczał, że kres nastąpi tak szybko. Można by powiedzieć, że 76 lat to nie czas na umieranie, tym bardziej, gdy ma się jeszcze tyle muzycznych planów. Niestety…
Szerokiej publiczności Felicjan Andrzejczak dał się poznać w 1979 roku, gdy piosenką Peron łez zdobył wyróżnienie w koncercie premier podczas Festiwalu Piosenki w Opolu. To wydarzenie, jak wspominał po latach, zapisało się na stałe w jego pamięci. Wcześniej, ten urodzony w Pięczkowie, a następnie mieszkający w Świebodzinie artysta, ukończył Średnią Szkołę Muzyczną w klasie skrzypiec i Wydział Wychowania Muzycznego Studium Nauczycielskiego w Gorzowie Wielkopolskim.
Po sukcesie w Opolu, w latach 1979-81 występował w warszawskim Teatrze Na Targówku oraz gościnnie w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pod koniec 1982 roku nawiązał współpracę z Budką Suflera. Jej efektem stały się trzy kultowe przeboje – Jolka, Jolka pamiętasz, Czas ołowiu oraz Noc komety. W tamtym też czasie zarejestrował z Budką materiał na płytę długogrającą, która, niestety, nie ukazała się i na pierwszy album wydany z lubelskim zespołem trzeba było czekać niemal cztery dekady. Płyta 10 lat samotności została zarejestrowana dopiero w listopadzie 2020 roku.
Podczas XXII Festiwalu w Opolu w 1985 w koncercie Premiery artysta zaśpiewał piosenkę Trzeci akt, za którą otrzymał Złotą paterę z bursztynem. W 1987 oraz w roku następnym kontynuował występy w stolicy polskiej piosenki, śpiewając Ekscentryczny dance oraz Siedem nocy. Piosenki te zdobyły uznanie i trafiły na top listy przebojów Polskiego Radia. W 1987 roku artysta wydał swój pierwszy solowy album – Felicjan Andrzejczak. Znalazło się na nim wiele kompozycji Jarosława Kukulskiego i Ryszarda Sygitowicza, z którymi nie tylko współpracował, ale też przyjaźnił się. Za warstwę tekstową na płycie odpowiedzialni byli między innymi Jonasz Kofta, Janusz Kondratowicz i Justyna Holm.
Jako solista wydał potem jeszcze kilka albumów, w tym Świat miłować (1997) z balladą Jak jeździec donikąd, a następnie Zauroczenia (2002), Na prowincji (2006), Biegnę jak maratończyk (2009) oraz Czas przypływu (2014).
W 2005 roku wspólnie z innymi artystami nagrał piosenkę Pokonamy fale. W roku 2015 wraz z weteranami polskiej sceny muzycznej (m.in. Zbigniewem Wodeckim oraz Andrzejem Dąbrowskim) wziął udział w pierwszej części projektu Albo inaczej, w którym zmierzył się z utworem Eldo – Stres. Album zawierający ten materiał uzyskał status Złotej Płyty. W maju 2020 roku artysta otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Świebodzina.
Dwa lata temu Andrzejczak tak się wypowiadał: Po tak wielu latach spędzonych na scenie, doświadczeniach, wzlotach i porażkach, dzięki niesamowitym ludziom wokół, powracam z nową energią! Rok 2022 to dla mnie zupełnie nowe rozdanie. Wiem dokładnie, czego chcę, mam głowę pełną niewyśpiewanych nut. Rozpocząłem, nową podróż! Singiel „Impregnowany ślad” to początek tej nowej drogi. To preludium do już zaplanowanych działań.
Jakiś czas temu artysta stwierdził: Od lat zajmuję się muzyką. Jest ona wszechobecna. Nie wyobrażam sobie, siebie bez niej. Jest nierozerwalną częścią mnie samego.
Felicjan Andrzejczak już nie wystąpi, na szczęście jego muzyka oraz utwory w jego wykonaniu pozostaną z nami na wiele kolejnych lat. I tak już na koniec słowa, które po śmierci artysty umieścił na facebooku Krzysztof Cugowski: Kochany Felku, Przyjacielu jeszcze chwilę temu razem staliśmy na scenie… Nie mam słów, żeby Cię pożegnać… Odpoczywaj w spokoju. Serce pęka…
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















