Urodziny Piotra Szczepanika

0
borowiec
REKLAMA

Pamiętam, że byłem małym brzdącem bawiącym się żołnierzykami, kiedy moja mama podśpiewywała sobie jego piosenki przy prasowaniu lub myciu naczyń. Co więcej, moja prababcia, która w tamtych latach była moją troskliwą opiekunką, też bardzo lubiła śpiewanie pana Piotra. O ile pamiętam, to nawet moje nastoletnie kuzynostwo, słuchające wtedy zdecydowanie bigbeatowych numerów, nie miało nic przeciw jego słodkim piosenkom. Z rodzinnych wspomnień zasnutych mgiełką czasu przechodzę do wydarzeń związanych z życiem jubilata.
Urodził się w Lublinie w 1942 roku, jest absolwentem historii sztuki na KUL‑u. Swoją estradową karierę rozpoczął w lubelskim Teatrze Lalki i Aktora, kabarecie Czart oraz teatrze Akademii Medycznej Dren 59. Miał 21 lat, gdy – jako piosenkarz – wziął udział w II Ogólnopolskim Konkursie Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Zdobył tam IV nagrodę. Rok później zadebiutował przed szerszą publicznością na II Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Jesienią 1964 roku najpierw znalazł się w Zagrzebiu, gdzie uczestniczył w Festiwalu Teatrów Studenckich, a następnie pojechał do Turku, by wziąć tam udział w II Polsko‑Skandynawskim Tygodniu Studentów. W Zagrzebiu młodego artystę zauważył Andrzej Korzyński, kierownik zespołu Ricercar 64.
Nawiązanie współpracy z Korzyńskim stało się momentem zwrotnym w karierze Szczepanika. Już w styczniu 1965 roku wraz z Ricercar 64 zarejestrował Zabawę podmiejską oraz Żółte kalendarze, a trzy miesiące później (dla Polskich Nagrań) materiał, który znalazł się na jego pierwszej „czwórce”, która – ustanawiając rekord – sprzedała się w nakładzie blisko 400 tysięcy egzemplarzy.
Zabawa podmiejska w kwietniu 1965 znalazła się na miejscu drugim plebiscytu na Radiową Piosenkę Miesiąca. Żółte kalendarze natomiast zwyciężyły w marcowej edycji konkursu, stanęły na czele opublikowanej przez Sztandar Młodych pierwszej Listy Przebojów „Radiowego Klubu Nastolatków” i ostatecznie stały się wielkim przebojem roku. W historycznym zestawieniu w Sztandarze w pierwszej dziesiątce wylądowały jeszcze trzy piosenki Szczepanika. Na miejscu drugim znalazła się Goniąc kormorany, na pozycji piątej Lepiej nie pytaj, a na dziewiątej Puste koperty. Z kolei tytuł Radiowej Piosenki Października roku 1965 otrzymała kompozycja Nie jestem sobą. Miesiąc później na szczycie tej listy uplasował się przebój Dzień niepodobny do dnia.
W styczniu 1966 roku tytuł Radiowej Piosenki Miesiąca zdobył utwór Nigdy więcej, z kolei w sierpniu Kochać. W marcu roku 1967 na szczycie tego zestawienia uplasowała się Przyszła do mnie nostalgia, dwa miesiące później Jutro bez ciebie, a w czerwcu Jesteś tu.
Piosenki Szczepanika pojawiły się w telewizji, a wycinane z czasopism fotografie artysty znajdowały swoje miejsce na ścianach w pokojach nastolatek. Kto wie, może – z perspektywy czasu – należało by mówić o zjawisku Szczepanikomanii?
W 1966 roku artysta nawiązał współpracę z Bohdanem Łazuką i Jackiem Fedorowiczem w ramach programów estradowych Popierajmy się. Łazuka tak wspominał tamten okres: Słodki timbre głosu Piotrka dodawał kleju słodkim melodyjkom. Był z naszej trójki najmłodszy i tę młodzieńczość udawało mu się wspaniale sprzedawać.
Z czasem artysta zaczął poświęcać coraz więcej czasu występom scenicznym, a jego współpraca z Andrzejem Korzyńskim zaczęła wygasać, wtedy też załamała się jego kariera. W latach 70. poświęcił się sztuce aktorskiej, zagrał m.in. tytułową rolę w telewizyjnej adaptacji Chama Orzeszkowej.
W latach 80. artysta mocno zaangażował się w działalność antykomunistyczną. Był wraz z „Solidarnością” organizatorem Festiwalu Piosenki Prawdziwej (1981) oraz koncertów w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Po 1990 roku był szefem Zespołu Współpracy ze Środowiskami Twórczymi w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. W 2005 roku został członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.
Na koniec jeszcze słowa Witolda Filera: Szczepanik w szczególny sposób odbiegał od polskiej normy. Nie pociągała go krzykliwość beatu, od tradycyjnych solistów piosenki estradowej różnił szlachetny spokój śpiewania. Był w nim niesłychanie współczesny, co doceniał Korzyński. I niesłychanie słodki, co doceniały fanki.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze