Jacek Zieliński

0
Jacek Zieliński
Jacek Zieliński
REKLAMA

W minionym tygodniu w wieku 77 lat odszedł Jacek Zieliński. Był trębaczem, skrzypkiem, wokalistą, aranżerem i kompozytorem. Wraz z bratem, Andrzejem, założył najdłużej istniejący w Polsce zespół pop, folk i progrockowy, nadając mu nazwę: Skaldowie.

Śmierć artysty dla wielu był zaskoczeniem, wtajemniczeni wiedzieli jednak, że od lat zmagał się ze śmiertelną chorobą. Nowotwór zaatakował prostatę, a potem pojawiły się przerzuty do kości. Mimo choroby muzyk wciąż występował na scenie. Jego brat podkreśla, że właśnie to dawało mu impuls do życia: Na początku marca jeszcze występowaliśmy. Śpiewał i grał już na siedząco. Ale jeszcze miał siłę do śpiewania. Muzyka podtrzymywała go przy życiu.
Jacek Zieliński miał plany i wciąż chciał koncertować. Prawie nie mając już siły, myślał o najbliższych. I że da radę wyjść na scenę zarówno na naszych koncertach, jak i na jubileuszu Budki – wspomina Andrzej Zieliński.

Historia życia Jacka Zielińskiego, to w dużym stopniu historia zespołu Skaldowie. Oficjalnie grupa ta zadebiutowała w październiku 1965 roku podczas II Krakowskiej Giełdy Piosenki. Tam bracia Zielińscy wraz z czterema innymi muzykami wywalczyli pierwsze miejsce za utwór Moja czarownica. Potem sukcesy posypały się jak z rękawa. Skaldowie zdobyli nagrodę za pierwsze miejsce w Koncercie Młodości – w ramach festiwalu w Opolu i tam również nagrodę specjalną podczas V KFPP, a do tego odnieśli zwycięstwo podczas I Festiwalu Muzyki Nastolatków we Wrzeszczu. W 1967 roku piosenkę wyśpiewaną przez Jacka Zielińskiego, napisaną do słów Wojciecha Młynarskiego, a zatytułowaną Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał wybrano Radiową Piosenką Roku.

REKLAMA (2)

Zanim jednak nastąpiły sukcesy, zespół prezentował utwory utrzymane w typowo rockandrollowych rytmach, sięgał przy tym również po tematy jazzowe. Z czasem oparł repertuar głównie na kompozycjach Andrzeja – wypracowując oryginalny, ale i rozpoznawalny styl. Poprzez rozwiązania harmoniczne repertuar Skaldów nawiązywał do dokonań muzyki baroku i renesansu, a przy tym wplatał umiejętnie motywy zaczerpnięte z polskiego folkloru.

W 1975 roku na łamach miesięcznika Jazz brat Jacka tak to komentował: Sam fakt, że zaczęliśmy dużo koncertować w kraju i zagranicą musiał mieć wpływ na przerwanie studiów, nie było czasu, aby chodzić na zajęcia. Sam fakt grania dużych koncertów to praca na tyle wyczerpująca, że nic więcej nie można już robić. Człowiek nie wytrzymuje fizycznie.
Z wyjazdu w 1969 roku na tournee do Stanów Zjednoczonych zespół przywiózł do Polski organy Hammonda. Z dużym powodzeniem zostały one wykorzystane na wydanej w 1970 roku płycie Od wschodu do zachodu słońca, którą obok albumu Niemen Enigmatic należy uznać za jedną z pierwszych, poważnych prób przedstawienia w Polsce muzyki progresywnej, lub – jak się to wówczas określało – rocka symfonicznego.

W pełni dojrzały efekt fascynacji braci Zielińskich tego rodzaju muzyką znalazł swoje miejsce na trzy lata późniejszym dużym krążku, zatytułowanym Krywań, Krywań. Całą jedną stronę płyty wypełniła suita Krywaniu, Krywaniu, w której muzyka efektownie zabarwiona elementami folkloru góralskiego nawiązywała do najlepszych wzorców rocka symfonicznego.

REKLAMA (3)

Jacek Zieliński wraz ze Skaldami wystąpił w 1966 roku w Mocnym uderzeniu, filmie Jerzego Passendorfera. Potem był Kulig Stanisława Kokesza z hitem Z kopyta kulig rwie. Piosenki zaśpiewane przez Jacka zabrzmiały również w takich filmach jak: Nie będę cię kochać, Zofia, Spona, Osiecka, Pora mroku, Bilet na księżyc, Kochaj mnie, kochaj czy Zakochany anioł.
29 czerwca 2006 roku artysta odznaczony został przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierza Michała Ujazdowskiego Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Za osiągnięcia artystyczne w styczniu 2014 roku uhonorowano go Złotym Krzyżem Zasługi.

Osiem lat temu w Muzycznej Owczarni w Jaworkach miałem przyjemność porozmawiać ze śp. Jackiem Zielińskim o wczesnych latach Skaldów i ich pierwszych płytach. Był skromnym, otwartym i szalenie ciepłym Człowiekiem.

Artysta spocznie w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Rodzina poinformowała, że uroczystości pogrzebowe odbędą się 20 maja. Msza żałobna zostanie odprawiona w bazylice na Skałce o godz. 11.00. Od 9.30 przed tamtejszą Kryptą Zasłużonych wystawiona będzie urna z prochami. O godz. 14 nastąpi ostatnie pożegnanie muzyka.

Na koniec jeszcze słowa Marka Piekarczyka: To był świetny człowiek, znakomity muzyk, bardzo przyjacielski. Mało jest takich ludzi. (…) Zawsze będę go wspominał jako przyjaciela. Wspaniałego przyjaciela.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze