Szermowano przy tym argumentem, że dzisiaj mamy otwartą furtkę dla usuwania ciąży, gdy dziecko może mieć zespół Downa. I to jest mocny argument, bo wszyscy znamy dzieci z takim zespołem i postrzegamy je jako dzieci pogodne i mające pełne prawo do życia.
Tymczasem sedno problemu jest w zupełnie innym miejscu. Ci, którzy chcą zmusić kobietę do urodzenia dziecka, o którym wiadomo, że urodzi się bez mózgu, sami są bez mózgu. I wcale nie jest tak, że obrona życia za wszelką cenę jest z założenia moralna. Zmuszanie kogoś do urodzenia nieszczęścia jest moim zdaniem głęboko niemoralne. Ci, którzy dzisiaj proponują ustawy zawężające możliwość dokonania aborcji, powinni raczej zaapelować do państwa, by to pomagało tym wszystkim, którzy zdecydowali się na przyjście na świat dzieci niepełnosprawnych. Albo nawet nie zdecydowali się, tylko spadło to na nich jak grom z jasnego nieba. Bo lekarze czasami tego nie wykryją, a niekiedy nawet, gdy wykryją, to nie informują o tym przyszłych rodziców. Rozmawiałem z matką dziecka niepełnosprawnego, upośledzonego ruchowo. Dziecko ma dziś 23 lata. Codziennie trzeba je zawieźć na zajęcia rehabilitacyjne. Pani mieszka na drugim piętrze bez windy. Ma dzisiaj 45 lat i jeszcze jest na tyle silna, że może syna znosić i wnosić, ale co będzie za 20 lat? A nasze państwo w niczym tej rodzinie nie pomaga.
Inna sprawa, że cała ta dyskusja o aborcji odbywa się w klimacie pełnego zakłamania. Premier Tusk mówi, że trzeba szanować kompromis, do którego doszliśmy 20 lat temu. Panie premierze, jaki kompromis? Ustawa z 1993 roku mówi, że ciążę można przerwać w trzech przypadkach. Po pierwsze, gdy ciąża zagraża zdrowiu matki. Po drugie, gdy badania wskazują na ciężkie i nieodwracalne upośledzenie dziecka. Po trzecie, gdy do ciąży doszło w wyniku gwałtu. Ze statystyki wynika, że w 2012 roku żadna Polka nie usunęła ciąży po gwałcie. A w ogóle tylko kilkaset naszych rodaczek zdecydowało się na legalną aborcję. Przecież nie trzeba być specjalnie przenikliwym, by wiedzieć, że jest to totalna bzdura. W Niemczech, do których mamy tylko kilka godzin jazdy samochodem z Warszawy, a może kilkanaście z najdalszego zakątka kraju, są szpitale, w których pracują polscy lekarze i polskie pielęgniarki, w których to szpitalach Polki dokonują aborcji. Polki mogą to zrobić także w Czechach, na Słowacji czy też w Wielkiej Brytanii. I to robią. Nie wiem czy na potęgę, bo nie ma w tej sprawie żadnych badań, ale na pewno nie można mówić, że ustawa z 1993 roku coś załatwiła i jest jakimś kompromisem. Co to bowiem za kompromis, który zmusza obywatelki naszego kraju do uciekania za granicę po to, by dokonać aborcji?
Nie chcę wchodzić w spór o sedno aborcji. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, od którego momentu człowiek staje się człowiekiem. Na zdrowy rozum zarodek człowiekiem nie jest. W sposób naturalny kobiety pozbywają się setek zarodków. Ale nie w tym rzecz. Istotą problemu jest to, że w dzisiejszej rzeczywistości, w sytuacji gdy mamy Europę bez granic, Europę, której jesteśmy częścią, zakładanie, że ustawa zabraniająca aborcji cokolwiek załatwia, jest czystą hipokryzją. A nasze państwo tą ustawą wpędza w koszty jakąś część obywatelek. Jaką? W sumie to nie jest najważniejsze. Nie liczby tu ważą, ale sam fakt.
Aborcyjna hipokryzja
REKLAMA
REKLAMA


















![Donald Tusk: Aborcja decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratura, policjanta czy działacza partyjnego [WIDEO] Donald Tusk nie gryzie się w język. "Nie ma czegoś takiego jak autorskie pomysły premiera Morawieckiego"](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/08/donald-tusk-po-218x150.jpg)

![Nieustające protesty po śmierci Izabeli z Pszczyny. Tym razem pod domem Kaczyńskiego [WIDEO]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/11/nieustajace-protesty-po-smierci-izabeli-z-pszczyny-218x150.jpg)

