Emocje rządzą

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Prawdopodobnie zagrały społeczne emocje umiejętnie podsycane w sieci. Wystarczyło starannie obrobić jedno niewinne (na pierwszy rzut oka) zdanie o szogunie i zasugerować obciachowe włażenie na krzesło, by spirala zaczęła się kręcić. Z dnia na dzień nabierała prędkości kampania pokazująca głowę państwa jako niedorajdę z trudem orientującego się w sytuacji. I wszystko skończyło się tak, jak się skończyło.
W tych samych wyborach niewiarygodny sukces odniósł Paweł Kukiz. Nigdy dotychczas trzeci w pierwszej turze kandydat nie zdobył tylu głosów, ile zdobył Kukiz. Co więcej, muzyk idzie za ciosem i nie wyklucza, że zostanie premierem. Jego nieistniejące przecież ugrupowanie w kolejnych sondażach umacnia się w czołówce notowań, nierzadko wyprzedzając PO. Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem znowu rozum zostaje odsunięty, a grają emocje. Kukiz robi wrażenie człowieka szczerego i na tym etapie to ludziom wystarcza. Dodatkowo jeszcze pojawia się efekt śnieżnej kuli i słupki Kukizowi rosną.
Emocje od lat stoją za siłą PiS. Narracja zdrady PO, realizowania obcych interesów, czasem rosyjskich, a czasem niemieckich, nie ma przecież specjalnego umocowania w faktach, ale zawieszona jest na emocjach. Wszystko to, co od pięciu lat dzieje się wokół katastrofy smoleńskiej, to też są czyste emocje. I nie zmienia tego fakt, że błędy prokuratorskie zrobiły swoje i dolały oliwy do ognia, czego efektem jest to, że wątpliwości w sprawie przyczyn katastrofy ma dziś czterokrotnie więcej naszych obywateli niż przed pięcioma laty.
No i na tle tego wszystkiego mamy partię rządzącą, która zdaje się o emocjach wiedzieć niezbyt wiele. Bo czymże innym, jak nie zimną kalkulacją, jest zdymisjonowanie kilku ministrów za słowa, które padły mniej więcej dwa lata temu, a zostały upublicznione przed rokiem. Gdyby pani premier Kopacz kierowała się emocjami, to polityków wygadujących głupoty (prywatnie, ale jednak) zwolniłaby wtedy, gdy została szefową rządu, czyli jesienią ubiegłego roku. Kalkulacja, wzmocniona w dodatku zaskakującą porażką w wyborach prezydenckich, kazała pani premier wykonać ten ruch dopiero w czerwcu tego roku. Pytanie: jak ta kalkulacja zostanie przyjęta przez wyborców?
Na mojego nosa niezbyt dobrze. Intuicja, i nie tylko intuicja, ale także to, o czym pisałem wcześniej, każe mi uważać, że żyjemy w czasie dosyć łatwo rozpalanych emocji. I chociaż wiem, że te emocje często są bliskie histerii, to jednak ich brak jest często chyba swego rodzaju zamknięciem. W dodatku niekiedy emocje mogą być i zdrowe, i twórcze jednocześnie. Co na przykład stałoby się, gdyby tak politycy PO nie kalkulowali, tylko wrócili do korzeni, czyli do czasu, gdy na gruzach AWS budowali swoje ugrupowanie. PO powstawało w 2001 roku jako odtrutka na partyjniactwo, jako ruch obywatelski, demokratyczny i nastawiony na służenie obywatelom. Co z tego zostało? Nic, albo bardzo niewiele. Nie zarzucam PO, że wbrew deklaracjom z tamtych lat, biorą pieniądze z budżetu, bo akurat starali się te dotacje zlikwidować, ale im się nie udało. Jednak we wszystkich innych sprawach sprzeniewierzają się samym sobie sprzed 14 lat. Może nadszedł czas, by jasno sobie uświadomić, że polityk, a już zwłaszcza polityk rządzący, jest wynajętym człowiekiem, który ma służyć ludziom, ma za nasze pieniądze tak porządkować wspólną przestrzeń, by wszystkim żyło się lepiej. Przy takim założeniu nie ma miejsca na kalkulacje i na zimne wyrachowanie. Jest proste pytanie: czy to, co się dzieje, służy dobru publicznemu, czy nie? Czy kolacyjki za tysiące złotych czynią świat lepszym? Czy przymykanie oczu na nieudolność kolegi w imię zachowania wewnętrznego balansu partii jest pożyteczne, czy wręcz przeciwnie? I tak dalej, i tak dalej. Pytania można mnożyć, ale jeżeli pamięta się o pryncypiach, to odpowiedzi wcale nie są takie trudne.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze