Europa na wirażu

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Ludzka przyzwoitość czy też stosowanie się do fundamentalnych wartości chrześcijańskich wymaga wyciągania pomocnej dłoni do tych wszystkich, którzy uciekają przed zagładą z terenów objętych wojną. I to jest jeden porządek. Ale jest też porządek drugi. To są wszystkie informacje, które mamy w pamięci. To jest na przykład fakt, że część sprawców zamachu na WTC legalnie mieszkała w Niemczech. To jest także fakt, że zamachy na metro londyńskie zostały przygotowane przez islamistów, którzy nie przyjechali do Anglii, nie wiadomo skąd, ale urodzili się i wychowali w Londynie. W tym drugim porządku są też zdjęcia facetów w pomarańczowych strojach, którzy za chwilę utną głowę komuś, kogo porwali kilka tygodni wcześniej, a którego jedyną winą jest to, że jest innej wiary.

W Polsce mamy dodatkowy kłopot polegający na tym, że konflikt tych dwóch porządków zderza się z wyborami parlamentarnymi, do których został nam zaledwie miesiąc. Nieoczekiwanie dla wszystkich sprawa stosunku do emigrantów stała się głównym tematem kampanii wyborczej, a nie da się ukryć, że nasze społeczeństwo jest przygotowane do takiej dyskusji co najwyżej średnio. Nie mamy w naszym kraju znaczących mniejszości etnicznych. Przeciętny Polak, jeżeli w ogóle widział kiedykolwiek na oczy muzułmanina, to stało się to na wakacjach w Egipcie, tyle tylko, że ów Polak do tej pory nie ma pojęcia o tym, że miły portier w jego hotelu wierzył w Allacha. W Warszawie i w kilku innych największych miastach Polski mieszka około 60 tysięcy Wietnamczyków (to są szacunki, bo żadnych badań na ten temat nie robiono), mamy jeszcze kilkaset tysięcy Ukraińców, którzy jednak najczęściej są tu tylko na chwilę i nie biorą udziału w naszym życiu społecznym czy politycznym. Zatem odpowiedzialnie można stwierdzić jedno – Polacy nie mają pojęcia, co to znaczy życie w społeczeństwie wielokulturowym.
Na niewiedzy dosyć łatwo można budować konstrukcje, których fundamentem jest strach, i to właśnie zrobił w minionym tygodniu Jarosław Kaczyński, wywołując przykłady ze Szwecji i Włoch, ale tak podane, że przeciętnym Kowalskim włos musiał stanąć na głowie. Tymczasem nie jest wcale tak, że w Szwecji nie wolno wywieszać narodowej flagi, bo jest na niej krzyż, a państwo straciło kontrolę nad częścią kraju. Nie jest też tak, że we Włoszech kościoły są przez muzułmanów zmieniane na toalety. W Szwecji dochodzi do lokalnych konfliktów, ale czy w monoetnicznej Polsce do takich spięć nie dochodzi? Więc nie demonizujmy niczego, ale też niczego nie lekceważmy. Rozmawiajmy o tym spokojnie i poważnie, czyli poczekajmy, aż przewalą się te nieszczęsne wybory, bo mając je na karku, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić żadnej rozsądnej debaty. Notabene w naszym kraju w ogóle jest trudno o poważny dyskurs, ale w kontekście wyborów ta trudność rośnie do kwadratu.
W tej zwłoce pomoże nam Unia Europejska, która już dziś powinna podjąć kilka kluczowych decyzji, na przykład ustalić ogólne zasady oddzielania uchodźców od imigrantów ekonomicznych, którzy moim zdaniem też mają prawo uciekać przed biedą, ale którzy w tym akurat czasie powinni być zawracani. Ale Unia żadnych decyzji teraz nie podejmie, podobnie jak miesiącami zwlekała z reakcją na greckie kłopoty. Uciekinierzy masowo lądowali na włoskiej Lampeduzie od dwóch lat i UE nie była w stanie z tym niczego zrobić. Teraz też będzie „ucierała” stanowisko do wiosny przyszłego roku. Wcale nie jest powiedziane, że wtedy nie będzie w Europie 2 milionów emigrantów i że na wszelkie decyzje będzie już za późno, ale przynajmniej my będziemy już po wyborach.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze