Reputacja

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Na przykład Włosi mają fatalną reputację jako żołnierze, ale za to doskonałą jako kochankowie, co wcale nie jest prawdą zawsze, wszędzie i w każdych okolicznościach. Samochody produkowane w Japonii uważane są za bardzo dobre, a przede wszystkim niezawodne. Mało kto dziś pamięta, że mniej więcej 60 lat temu japoński samochód był symbolem bylejakości i badziewia. I nawet jeden z producentów po to, by oderwać się od swojej fatalnej reputacji, zmienił nazwę firmy z Datsun na Nissan.
Jest to dobry dowód na to, że reputację można naprawić, ale trzeba na to czasu. Można ją stracić, ale jeżeli była budowana przez lata, to wcale nie musi ona runąć w mgnieniu oka. Tu znowu dam przykład samochodowy. Niemcy przez lata słynęły z produkowania dobrych samochodów i jeżeli teraz Volkswagen zaliczył gigantyczną wpadkę, oszukując przy pomiarach zanieczyszczeń emitowanych przez silniki, to nadal ludzie wolą kupować samochody niemieckie niż na przykład rumuńskie. Gorzej jest, gdy dobra reputacja jest stosunkowo młoda i dopiero w trakcie budowania. Wtedy rzeczywiście łatwo jest taką konstrukcję zburzyć byle czym. I tak właśnie jest z naszym krajem.
Przez lata postrzegani byliśmy jako kraj bałaganiarzy, ludzi niepotrafiących się zorganizować, funkcjonujących na zasadzie zrywów, uciekających od dyscypliny i procedur. Przez lata PRL próbowaliśmy się tłumaczyć, że za cały ten bałagan odpowiedzialny jest system, który został nam narzucony przez sowieckiego hegemona, w objęcia którego zostaliśmy wrzuceni na podstawie ustaleń z Jałty, ale było to tłumaczenie takie sobie, skoro w tym samym bloku żyli i Czesi, i Węgrzy, którzy w tych samych warunkach radzili sobie całkiem dobrze, a już na pewno lepiej niż my. Wszystko to, co działo się w naszym kraju przez ostatnich 27 lat, mogło być traktowane jako mozolne budowanie dobrej reputacji. Szybkość, z jaką się rozwijaliśmy (i dodajmy: nadal się jeszcze rozwijamy), fakt, że gospodarczo przegoniliśmy na przykład wspomniane wcześniej Węgry, czy też to, że nasi producenci nie tylko rolni, ale także ci, którzy wytwarzali produkty technologicznie bardzo skomplikowane, gwarantowali wysoką jakość i niezawodność, wszystko to razem wzięte powodowało, że nasza reputacja rosła. Ale już nie rośnie. Dlaczego?
Myślę, że jasno to widać na przykładzie stadniny koni w Janowie Podlaskim. Nie znam się na hodowli koni, ale słyszałem o tej stadninie same dobre opinie. Potem rząd zmienił zarządzających i od tego momentu wszystko to, co zaczęło się tam źle dziać, uderza w tych, którzy podjęli decyzję o zmianie zarządzających. I nawet jeżeli konie padały tam i poprzednio (swoją drogą skąd się wzięło powiedzenie „końskie zdrowie?), to nie jest to ważne. Podjęto ryzykowną decyzję i reputacja legła w gruzach, a pani Shirley Watts skarży polskie państwo do sądu. Podobnie rzecz się ma z Puszczą Białowieską. Co ciekawe, obie te sprawy łączy jedna osoba, a osobą tą jest charyzmatyczny Krzysztof Jurgiel, czyli minister rolnictwa. (Pani premier, albo raczej panie prezesie: czy pan Jurgiel nie niszczy przypadkiem resztek reputacji partii rządzącej?). Mamy też sprawę Trybunału Konstytucyjnego, której to sprawy rządzący najwyraźniej nie rozumieją i nie doceniają wagi tego problemu, zwłaszcza w kontekście naszych stosunków z USA. Mamy wreszcie Antoniego Macierewicza, który ostatnio wyczuwa fale elektromagnetyczne, ale przede wszystkim tropi zamach na samolot prezydenta. Trzymam kciuki za pana Macierewicza. Jako obywatel, któremu dobrze się żyło w kraju o rosnącej reputacji, wolałbym, żeby Tu‑154 strącili jacyś niedobrzy ludzie, którzy swój misterny plan knuli latami i chytrze obeszli wszystkie nasze jakże precyzyjne zabezpieczenia. Życie ze świadomością, że samolot spadł w wyniku naszego bałaganiarstwa, tolerowania bylejakości i małostkowości, jest naprawdę o wiele trudniejsze.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze