Jak Nikodem Dyzma ratuje polskie rolnictwo

0
REKLAMA

WiesławZiobro

Nikodem Dyzma, niezwykły bohater przedwojennej powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, prymitywny, ale cwany i obdarzony silnym instynktem przetrwania karierowicz, znowu dał o sobie przypomnieć. Okazją jest obecny kryzys zbożowy w Polsce spowodowany niekontrolowanym importem nieprzebranych ilości ziarna z Ukrainy. Ktoś jednak w polskim rządzie, gorączkowo szukając rozwiązania problemu, prawdopodobnie musiał sięgnąć po książkę Dołęgi-Mostowicza. To tam Dyzma, kradnąc pomysł Leona Kunickiego, właściciela ziemskiego, ujawniony w towarzyskiej rozmowie, stał się nagle genialnym twórcą nowej polityki rolnej II Rzeczypospolitej. Dzisiejsi twórcy tej polityki, czerpiąc garściami z Dyzmowej koncepcji, zapłacą za zboże jednak nie obligacjami, lecz żywą gotówką należącą do nas wszystkich, podatników. Mimo to warto zacytować fragment znanej powieści, w której Jaszuński, minister rolnictwa rządu II RP, dyskutuje o kłopocie zbożowym z Ulanickim, swoim zastępcą. W pewnej chwili ten drugi wtrąca:

— Otóż rozmawialiśmy [z Dyzmą] o kryzysie. Powiadam, że jest źle i poprawy nie ma co oczekiwać. „Nie ma — powiadam — żadnych środków na zaradzenie złemu”. A Nikodem na to: „Jest środek: magazynować zboże”.

REKLAMA (2)

Przerwał i patrzył uważnie w oczy ministra; ten jednak wzruszył ramionami.

REKLAMA (3)

— Żeby rząd magazynował?
— Rząd.
— Bzdury! Skarb nie ma pieniędzy.
— Czekaj, czekaj i ja to samo powiedziałem, a on na to: „Pieniędzy? Nie trzeba żadnych pieniędzy”.
— Jak to? — zdziwił się Jaszuński.
— Słuchaj! Powiadam ci, coś niezwykłego. Otworzyłem gębę od ucha do ucha. Całe szczęście, że reszta towarzystwa urżnięta była w sztok i nikt nie słyszał!
— Gadajże!
— Otóż słuchaj. Nie trzeba pieniędzy, powiada on, to niepoważna przeszkoda. Państwo może wypuścić obligacje. Na sto, na dwieście milionów złotych. Płacić obligacjami i koniec. Obligacje oprocentować (…) i dać termin sześcioletni. W ciągu sześciu lat musi przyjść dobra koniunktura bodaj raz, wtedy zboże sprzeda się w kraju czy za granicą i jest świetny interes…
— Czekaj, czekaj — przerwał minister — to nie jest zła myśl.
— Nie jest zła? Genialna!
— No, gadaj!
— Ten Dyzma, to, powiadam ci, fenomenalny łeb.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze