Moja ulica murem podzielona

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Inna sprawa, że właściwie dzień po dniu publikowane są sondaże, w których na przykład Nowoczesna wyprzedza nie tylko PO, ale także i PiS w jednym badaniu, a w następnym, wykonanym przez inną pracownię, ta sama partia plasuje się na trzecim miejscu. To oczywiście podważa wiarygodność sondaży i długo by mówić, dlaczego tak się dzieje, ale gdy sondaże się uśredni w jakimś dłuższym czasie, to wychodzi z tego właśnie taki podział na trzy mniej więcej równe części. Przy czym przez ostatnie 10 lat podział był bardziej dychotomiczny. Nasz polityczny świat dzielił się na PO‑PiS, co jednak było pewnym uproszczeniem. I chociaż dziś trudno sobie wyobrazić, by władzę w naszym kraju przejęli ci spoza układu PO‑PiS, to jednak jest to możliwe, chociaż może nie w najbliższej przyszłości.
Co ten podział oznacza? Ano to, że w każdej możliwej sytuacji 1/3 Polaków będzie bardzo zadowolona, 1/3 nieszczęśliwa, a 1/3 rozczarowana. Tak było po wyborach w 2005 roku, tak było 2 lata później i tak jest teraz. Celowo wymieniam rok 2005 jako pierwszy, który nas podzielił w sposób trwały, bo wcześniej dzieliliśmy się bardziej historycznie niż światopoglądowo i wówczas było możliwe coś, co dziś już jest tylko historią, a mianowicie to, że z grubsza ci sami ludzie mogli wybrać AWS, by 4 lata później przerzucić swoje poparcie na SLD. Dzisiaj znacząca większość zwolenników PiS jest nimi niezależnie od tego czy partia jest przy władzy, czy w opozycji, i raczej nie przerzucą swoich głosów na PO, i odwrotnie. Rzecz jasna jakieś minimalne ruchy tam się dzieją. Gdyby było inaczej, nie następowałyby żadne zmiany u steru władzy.
I teraz powiedzmy sobie coś bardzo ważnego. Te podziały nie są polskim wynalazkiem. One są dosyć powszechne w całym świecie naszej strefy cywilizacyjnej i kulturowej. W Stanach Zjednoczonych zwycięstwa Baraka Obamy przez znaczącą część społeczeństwa były przyjmowane jako dopust Boży i prawdziwe nieszczęście dla ich kraju. W Wielkiej Brytanii przez lata na zmianę rządziła Partia Pracy albo Konserwatyści, od kilku lat pojawiają się nowe siły i Brytyjczycy poznają coś niezwykle dla nich egzotycznego, czyli koalicje. W tej samej Wielkiej Brytanii zwolenników pozostania w UE jest mniej więcej tyle samo, co przeciwników. Trzecią siłą są jeszcze niezdecydowani. We Francji są socjaliści i centroprawica, a od pewnego czasu do władzy próbują się dopchać jeszcze narodowcy. Podobnie dzieje się w Niemczech, chociaż trzecią siłą przeważnie byli Zieloni, ale teraz za sprawą uchodźczego tsunami coraz więcej do powiedzenia mają zwolennicy Alternatywy dla Niemiec, czyli ci, którzy chcą zamknięcia Niemiec dla przybyszów z zewnątrz.
I długo by jeszcze można było wyliczać takie państwa, chociaż oczywiście są na mapie Europy państwa takie jak Węgry, w których opozycji prawie nie ma, a jeżeli są jacyś antagoniści, to chcą tego samego, co Orban, tylko jeszcze bardziej, ale to są tylko wyjątki. Zasadą jest podział, i to trójpodział, ale w swej podstawie dosyć zasadniczy. I trzeba się z tym pogodzić, mając w pamięci ponure czasy lat 30. minionego stulecia, gdy w pewnym kraju w centrum Europy naród myślał w zasadzie to samo, i był jeden kraj, jeden naród i jeden wódz.
Być może problem polega dziś na tym, w jaki sposób się różnimy. Obawiam się bowiem, że w naszym kraju, w którym – jak śpiewał Kazik – każda ulica jest „murem podzielona”, poziom inwektyw, którymi obrzucają się polityczni antagoniści, przerasta temperaturą wszystko to, co dzieje się w innych podzielonych krajach. Komuniści i złodzieje mieszają się z faszystami i świrami. Jedni drugim wciskają na sztandary a to Kiszczaka, a to Gomułkę. Wszyscy straszą się Putinem. A prawda jest taka, że żyjemy pod tą samą długością i szerokością geograficzną, i tych parametrów nie zmienimy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze