Czas na wstrząs

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Rozmowa ministra Sienkiewicza z profesorem Belką jest dowodem pewnej deprawacji. Rozmowa byłych ministrów Nowaka i Parafjanowicza jest emanacją deprawacji w czystej postaci.
W każdej demokracji radą na deprawację jest katharsis w postaci wyborów. W naszym kraju, w którym udajemy, że mamy demokrację, pojawiły się głosy, że czas na przyspieszone wybory. Nawet sam pan premier przyznał, że nie wyklucza takiego rozwiązania. Moje pytanie, które zadaję jako obywatel, brzmi tak: Po co te nowe wybory? Co nowego politycy mogą nam zaoferować? Jeżeli znamy wszystkie ugrupowania na wylot, to czy kampania wyborcza może wnieść w nasze życie jakiekolwiek nowe treści?
PO to premier Tusk i długo, długo nic. A potem jest zakochany w sobie minister Sikorski, który na jakieś dociekliwe pytania dziennikarzy zwykł odpowiadać – „Szczęść Boże”. Nie wiem, co Bóg na to, ale mnie, obywatelowi, się to nie podoba. PO to siedem lat rządów, które nie potrafiły wyciągnąć ręki do przedsiębiorców, którzy dawali sobie radę wbrew rządowi. PO to władza, która nie potrafiła poradzić sobie z uregulowaniem problemu zapłodnienia „in vitro”, i zakazała gry w pokera w Internecie, którego to zakazu nie jest w stanie egzekwować.
Za plecami PO jest PiS, partia, której lideruje Jarosław Kaczyński. Za jego plecami jest kompletna pustka. Potem pojawia się pan Błaszczak, człowiek, który nie ma swojego zdania, więc mówi to, co uważa jego pryncypał. Jeżeli pada pytanie, na które nie jest znane zdanie pryncypała przewodniczącego Błaszczaka, to widać panikę, w jaką pan przewodniczący wpada. Jest też pan Hofman, typowy aparatczyk, który świetnie by sobie radził także za Bieruta. Jest też pan Macierewicz, apologeta zamachu smoleńskiego, do którego nie trafiają żadne argumenty świadczące o tym, że do śmierci prezydenta Kaczyńskiego i całej polskiej reprezentacji na obchody 70‑lecia zbrodni katyńskiej doprowadziła nasza polska niefrasobliwość i zwyczajny bałagan w 36. pułku lotniczym.
Kolejną siłą polityczną jest SLD Leszka Millera. Miller słynie głównie z tego, że w wypowiedziach do mediów lubi używać aluzji damsko – męskich. Niestety, nieznane są jego pomysły na lewicowe rozwiązania problemów dręczących ludzkość, w tym także Polaków. Za plecami Millera jest oczywiście pustka, z której wyłania się pan Joński, człowiek uważający, że powstanie warszawskie wybuchło w 1980 roku.
Mamy też koalicjanta PO, czyli PSL, partię niezwykle pragmatyczną, czyli taką, która za dobrą posadę zrobi wszystko. Lideruje jej Janusz Piechociński, człowiek, z którym nie chciał się całować Waldemar Pawlak.
Jest też Twój Ruch, partia, której nazwę wymyśliła Maria Czubaszek. Ona żartowała, a Janusz Palikot wziął to na poważnie. Wyborcy podczas ostatnich wyborów do parlamentu europejskiego przyznali rację Marii Czubaszek. Za plecami Palikota nie ma specjalnej pustki, ale to nie znaczy, że ktokolwiek z ludzi Palikota jest w stanie przetrzymać jakąkolwiek weryfikację wyborczą.
No i mamy wreszcie Nową Prawicę Janusza Korwin Mikkego, człowieka, który uważa, że kobiety nie powinny głosować, a niepełnosprawni powinni być izolowani.
Siłą rzeczy nasuwa mi się pytanie: po jaką cholerę mam iść do urny wyborczej? Żadna z wyżej wymienionych partii mi nie odpowiada, a innych sił politycznych na polskim horyzoncie nie widać. Chyba nadchodzi czas na jakiś poważny wstrząs.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze