Partia „nie wiem”

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Trzeba jednak przyznać, że ostatni sondaż, w którym PiS przegoniło PO o 6 punktów procentowych, musi partię rządzącą niepokoić. Oto bowiem przez ostatnich 5 lat PO miała luksus bycia liderem bez specjalnego wysiłku. Wystarczało tylko być w kontrze do partii Jarosława Kaczyńskiego i to gwarantowało sukces. Sukces potwierdzony zresztą w wyborach z 2011.
Jesienny sondaż musiał PO zszokować. Nagle okazało się, że pomysł uprawiania polityki na „nie”, czyli jesteśmy fajni, bo nie jesteśmy PiS‑em, wcale nie musi być skuteczny. Co prawda niektórzy politycy PO starają się bagatelizować wyniki badania TNS Polska, i tak na przykład pani Małgorzata Kidawa Błońska powiedziała na antenie mojej stacji (TVN24), że błąd w takich sondażach wynosi 3 procent, zatem gdyby PiS odjąć te 3 punkty, a PO dodać tyle samo, to byłby remis, ale jest to rozumowanie dosyć żałosne.
Uznawanie za sukces naciągane remisowanie z partią, która przez dwa lata udowodniła, że nadaje się do rządzenia raczej średnio, mówi o PO to samo, to znaczy, że PO też nadaje się do rządzenia raczej średnio.
Z wszystkich sondaży badających poparcie dla partii politycznych wynika tylko jeden wniosek. Od kilku lat gwałtownie rośnie poparcie dla jednej partii. Ta partia nazywa się – „nie wiem”. To oznacza, że dla coraz większej liczby naszych rodaków żadna z istniejących partii nie jest reprezentatywna. Co więcej, wydaje się, że gdyby pojawił się ktoś, kto byłby w stanie zaproponować jakąś konkretną alternatywę dla dzisiejszych liderów sceny politycznej, to do grona „nie wiem” dołączyłyby jeszcze całkiem spore grupy ludzi deklarujących dziś poparcie dla PO czy dla PiS. Kłopot polega jednak na tym, że nie ma nikogo, kto chciałby ten elektorat przejąć.
Przed rokiem wydawało się, zwłaszcza młodym wyborcom, że taką nadzieją jest Ruch Palikota. Dzisiaj młodzi pozbyli się złudzeń, a Ruch Palikota okazał się efemerydą, która jest wewnętrznie niespójna i która nie daje nadziei na jakąś konstruktywną zmianę. Tysiące, a właściwie setki tysięcy obywateli rozgląda się bezradnie w oczekiwaniu na kogoś, kto będzie w stanie pokazać i powiedzieć coś, co zabrzmi sensownie i da nadzieję nowego otwarcia. I chociaż dziś nie widać nikogo, kto byłby w stanie spełnić te oczekiwania, to jestem spokojny, że taki ktoś się pojawi.
Wbrew panującemu przekonaniu, że jesteśmy narodem ulegającym emocjom i porywom serca, uważam, że Polacy są racjonalni i w dłuższej perspektywie postępują racjonalnie. A racjonalnym dzisiaj wydaje się pokazanie czerwonych kartek wszystkim podmiotom politycznym na naszej, pożal się Boże, scenie politycznej. Przyłączam się do grona wyborców „nie wiem”. Czekam.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze