Wśród kandydatek wymienia się aż trzy panie pochodzące z naszego regionu, dwie były ministrami spraw zagranicznych, jedna w Mołdawii druga w Chorwacji, z Bułgarii natomiast pochodzi dyrektor generalna UNESCO pani Irina Bokowa, i kto wie czy to nie ona właśnie ma największe szanse, bo podobno popiera ją sam Władimir Władimirowicz Putin, a świat powinien przecież liczyć się z wolą cara. Swoją drogą zdumiewać musi powściągliwość Putina w tej sprawie, bo przecież car Rosji, zwany także jej prezydentem, mógłby sam zostać Sekretarzem Generalnym ONZ zwłaszcza że tak ważne pismo jak „Forbes” uważa go za najbardziej wpływowego polityka świata.
Trochę sobie żartuję, ale nie jest to żart zbyt radosny, a raczej przejaw humoru wisielczego. ONZ jest organizacją, która powstała na gruzach skompromitowanej Ligi Narodów. Liga Narodów natomiast była reakcją świata na koszmar I Wojny Światowej zwanej wówczas Wielką Wojną, bo przecież nikt nie przewidywał, że będzie także II Wojna. W 1918 roku przywódcy najważniejszych państw świata, zdruzgotani tym w jak głupi sposób drobne konflikty i napięcia przerodziły się w krwawą jatkę poparli pomysł prezydenta USA i powołali na konferencji pokojowej w Wersalu organizację, która miała zapobiec temu by w przyszłości takie konflikty mogły przeradzać się w krwawą rzeź. W Wersalu niestety nie zauważono wtedy, że pokój wówczas zawarty był tak skonstruowany, że II Wojna Światowa stała się właściwie oczywistością. Liga Narodów (z siedzibą w Genewie) wojnie tej nie zapobiegła i formalnie została rozwiązana w 1946 roku, chociaż zaprzestała jakichkolwiek działań już kilka lat wcześniej.
Powołanie ONZ w czerwcu 1945 roku jest dowodem na to, że ludzkość słabo uczy się na błędach. Owszem, przez 71 lat jej istnienia nie doszło do wybuchu takiego konfliktu jak II Wojna Światowa, ale czy to jest zasługą ONZ, czy raczej konsekwencją tego, że kilka państw świata ma w swoich arsenałach broń jądrową, i – przynajmniej na razie – kraje te zdają sobie sprawę z tego, że użycie tej broni na szerszą skalę, może rozwalić nasz świat na drobne kawałki? Do tego, by tę prawdę zrozumieć nie jest potrzebna ONZ ani żadna inna organizacja.
ONZ kosztuje świat trochę ponad 8 miliardów dolarów rocznie. Największym płatnikiem na rzecz ONZ są Stany Zjednoczone, które płacą ponad 1/5 tej kwoty. Chiny dają na ONZ mniej więcej 8 procent jej budżetu, Rosja około 3 procent. Oznacza to, że trzy kraje, które rocznie płacą z grubsza 3 miliardy dolarów, za te w sumie drobne pieniądze zapewniły sobie bezkarność w robieniu różnych świństw kosztujących życie milionów ludzi. Tak to jest bowiem zorganizowane, że jeżeli Amerykanom przyjdzie do głowy najechanie na jakiś kraj, to ONZ nie będzie miała nic do gadania. Podobnie bezkarnie Korea Północna może sobie zamykać w obozach koncentracyjnych swoich obywateli, bo bezkarność tę zapewniają im Chiny. Równie bezkarna jest Rosja, która może sobie bombardować Syrię w sposób urągający jakimkolwiek konwencjom międzynarodowym, a ONZ w tej sprawie nic nie zrobi, bo Rosja, podobnie jak USA i Chiny, jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, a członkowie tej rady mogą zablokować jakąkolwiek uchwałę proponowaną przez innych członków międzynarodowej wspólnoty. Wszystkie te myśli przyszły mi do głowy gdy zobaczyłem zdjęcie małego chłopca, ofiary bombardowania Aleppo. Chłopiec jest brudny i zakrwawiony, ale nie płacze. Patrzy prosto w obiektyw aparatu. Patrzy nam prosto w oczy jakby pytając co my w jego sprawie zrobiliśmy. A my dyskutujemy właśnie czy na czele ONZ powinien być nadal mężczyzna, czy też może godność ta powinna przypaść kobiecie.
ONZ (Obraz Niemocy i Zaniechania)
REKLAMA
REKLAMA




















