Przypadek Grecji

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Głównym europejskim niedopowiedzeniem jest brak odpowiedzi na pytanie – czym ta Europa ma być. To, że Grecja została w ogóle wpuszczona do strefy euro, było świadectwem tęsknoty za wspólnym, zwartym nie tylko politycznie, ale i gospodarczo organizmem. Przy czym powiedzmy sobie jasno, że na podobnym poziomie gospodarczym te kilkanaście lat temu, gdy powstawała strefa euro, było zaledwie kilka, może kilkanaście państw Europy, z których w dodatku część (Wielka Brytania, Dania, Szwecja) nie chciała się rozstawać z narodowymi walutami. Grecja weszła do tego grona „na krzywy ryj” i przez lata miała się całkiem nieźle. Pożyczała pieniądze w prywatnych bankach, które szanowały euro nie dlatego, że grecka gospodarka miała się nieźle, ale dlatego, że w strefie euro z grubsza działo się nieźle. Potem jednak tąpnęło w USA i gospodarki różnych krajów usłyszały – „Sprawdzam”. W tradycyjnej rzeczywistości kraj, który pożyczał za dużo i nie ma z czego oddać, zaczyna zmieniać stopy procentowe, dewaluuje swój pieniądz i szybko wychodzi na prostą. Grecja z euro nie mogła nic zrobić, była skazana na Europejski Bank Centralny, który razem z innym instytucjami finansowymi wybrał taki sposób uzdrawiania greckich finansów, który doprowadził w ciągu 7 lat do wzrostu zadłużenia Grecji ze 110% PKB do 180%. I stało się tak mimo cięć wydatków i szeroko zakrojonych reform. Trudno się zatem dziwić zniecierpliwieniu Greków, którzy po prostu nie widzą sensu wyrzeczeń, skoro z każdym rokiem perspektywa wyjścia na prostą najzwyczajniej w świecie się oddala, a nie przybliża. Oczywiście można pękać ze śmiechu z tych wszystkich premii i dodatków za umycie rąk czy za niespóźnianie się do pracy, ale po pierwsze w całej Europie są jakieś dodatki, po drugie cytowane śmieszne premie wcale nie były codziennością, tylko wymysłem jednego bodajże resortu. Owszem, Grecy są winni tego, że tolerowali obchodzenie podatków. Wystarczyło zostawić na budynku czy na basenie kilka wystających prętów zbrojeniowych, by urzędnicy mogli zakwalifikować te obiekty do grupy nieskończonych, i ich właściciele mogli nie płacić za nie podatków. Podobnie łagodnie grecki fiskus traktował, i chyba nadal traktuje, multimilionerów, ale z tymi kłopot mają także znacznie lepiej zorganizowane kraje niż Grecja, bo bogacze zawsze znajdą sposób, by gdzieś uciec z podatkami. Ale dziś mamy to, co mamy. Strefa euro już się uporządkowała. Nie można już w niej bezkarnie zapożyczać się ponad stan, co do tej pory było codzienną praktyką nie tylko grecką, ale i innych państw z Niemcami i Francją na czele. Tylko co z tego? Grecja nadal ma zaciśniętą na gardle pętlę, a jej poluźnienie może spowodować reakcję łańcuchową, to znaczy ośmielić państwa, które też mają finanse w katastrofalnym stanie (Hiszpania, Portugalia, Włochy), do oczekiwania umorzeń długów, co z kolei musi maksymalnie wkurzać tych wszystkich, którzy się zawzięli, i długi spłacili. I będzie trwał ten europejski kontredans do czasu, gdy się nie zorientujemy, że stawką tej gry jest coś znacznie większego niż tylko stabilna Europa. Oto bowiem Chiny aż się palą do tego, by pomóc Grecji. Chiny mają mnóstwo pieniędzy i coś nieprzeliczalnego na pieniądze, czyli cierpliwość. Chiny wykupiły już cały światowy rynek metali rzadkich, teraz zastanawiają się, jak wykupić coś więcej, na przykład przejąć kontrolę nad najważniejszymi portami, a ten w Atenach jest portem i ważnym, i strategicznym. Za rogiem czeka także Rosja, która też ma sporo cierpliwości, dziś nieco wymuszonej brakiem pieniędzy, ale przecież dekoniunktura na rynku paliw nie będzie trwała wiecznie. A Grecja nie jest tylko niewielkim krajem europejskiej wspólnoty, Grecja jest także członkiem NATO. Warto chyba pamiętać o tym, jakie karty dziś leżą na stole, i warto się też rozejrzeć, w czyich rękach są asy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze