Tajemnicza CETA

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Tak było też w sprawie szkodliwości (lub nie) biopaliwa, bo jedni specjaliści twierdzili, że mieszanie paliwa z – na przykład – olejem rzepakowym jest dla tego paliwa neutralne, inni uważali, że wręcz przeciwnie. A ja, który znałem obie opinie, byłem bezradny.
Dzisiaj tak jest z CETA, handlowym porozumieniem Europy z Kanadą. Z jednej strony słyszę bowiem argument, że taka umowa będzie przejawem wolności, a przecież cały jestem za wolnością. Z drugiej jednak strony atakowany jestem argumentami, że umowa jest tylko w interesie wielkiego kapitału (notabene jest to chyba jedyny trafiony argument), a to, że będzie to cios w europejskie rolnictwo, a to wreszcie, że nasze rynki zostaną zalane żywnością genetycznie modyfikowaną.
Po pierwsze nie rozumiem, skąd w wielkiej Europie, w której żyje 500 milionów mieszkańców, bierze się strach przed Kanadą, w której żyje (być może mało kto o tym wie) mniej ludzi niż w Polsce. Po drugie dziwi mnie to, że protestujący przedstawiają Kanadę jako kraj nieco dziki, karmiący swoich obywateli różnymi dziwnymi świństwami. Jest też trochę zabawne, gdy protesty te płyną znad Wisły, czyli z kraju, w którym mało kto przestrzega zasad przyzwoitego uboju, w którym zamiast soli spożywczej często używa się soli do posypywania dróg i z którego to kraju właśnie wyeksportowano do 10 krajów europejskich jajka zarażone salmonellą. Po trzecie wreszcie warto się na chwilę zatrzymać przy sprawie żywności genetycznie modyfikowanej, bo zagadnienie to obrosło wieloma mitami.
Powszechnie uważa się, że po zjedzeniu czegoś genetycznie modyfikowanego człowiek zaczyna świecić albo wypadają mu włosy czy też dzieje się z nim coś jeszcze bardziej okropnego (na przykład zostaje zawodowym politykiem). Tymczasem człowiek modyfikuje żywność od tysięcy lat. To, że zboża wyglądają tak, jak wyglądają, jest efektem krzyżowania różnych gatunków i zbóż od czasów prehistorycznych. Albo taki pomidor. Jeszcze 50 lat temu Wiesław Michnikowski śpiewał w Kabarecie Starszych Panów „Adios pomidory”. Skąd to jesienne pożegnanie? Ano wtedy pomidory były dostępne tylko przez kilka letnich miesięcy. Czy to, że dzisiaj są dostępne przez cały rok, to jakiś cud? No nie, pomidory zostały tak genetycznie zmodyfikowane, że rosną w szklarniach przez cały rok. Że smakują inaczej niż te, które rosną na słońcu pod chorwackim niebem, to prawda, ale to już zupełnie inna historia. Albo takie rodzynki bezpestkowe. Same się pozbawiły pestek? No przecież, że nie. Hodujemy genetycznie modyfikowane bydło rzeźne, które ma więcej mięsa niż genetycznie modyfikowane bydło mleczne, które daje tyle mleka, że w naturze wystarczyłoby go do wyżywienia wszystkich cielaków przez 1000 lat. Powiem jeszcze więcej, gdyby nie to, że od kilkudziesięciu lat naukowcy w sposób przyspieszony, a nie tradycyjny, polegający na krzyżowaniu gatunków, genetycznie modyfikują żywność, to świat umarłby z głodu. I bez tego są regiony w których głód jest codziennością, ale to wynika z nieumiejętności dystrybucji żywności, a nie z jej globalnego braku. Wystarczy sprawdzić, ile żywności marnuje się w bogatych krajach naszej strefy cywilizacyjnej. Wystarczy też, by daleko nie szukać, spojrzeć sobie w lustrze głęboko w oczy i samemu przyznać się do tego, ile wyrzucamy żywności.
Co do dalszych losów porozumienia CETA, a w przyszłości także dużo większej umowy TTIP, czyli umowy ze Stanami Zjednoczonymi, to raczej nie mam wątpliwości, że do nich dojdzie. Dziś na drodze CETA stanęła maleńka Walonia, część Belgii, ale jej opór, przynajmniej moim zdaniem, zostanie przełamany, bo porozumień tych chce wielki kapitał. A w dzisiejszych czasach wielki kapitał to jest Wielki Kapitał, a może nawet WIELKI KAPITAŁ. I tak naprawdę – w czasach powszechnej globalizacji – to on rządzi.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze