To okropne Soczi

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Soczi nie jest zwykłym miastem, takim jak Turyn, Innsbruck czy Grenoble, które w przeszłości też były organizatorami Igrzysk. Soczi to jest zlepek sanatoriów i domów wypoczynkowych położonych wzdłuż wybrzeża, z dołączonym teraz ośrodkiem sportów zimowych. Może trudno w to uwierzyć, ale tylko stolica Meksyku jest bardziej rozległa niż Soczi, które od końca do końca ma ponad 130 kilometrów. Czyli znaczna część mieszkańców Soczi zawody zobaczy jedynie w telewizji.
Soczi bulwersuje świat z różnych powodów. Mało kto na przykład pamięta, że kiedyś miejsce to należało do Czerkiesów, których Rosjanie wyrżnęli ponad 150 lat temu, a śladów po pierwotnych mieszkańcach i ich kulturze prawie już nie ma. Miejsce to było ulubionym kurortem Stalina, teraz upodobał je sobie Putin. Rosja władowała w Soczi więcej pieniędzy, niż kosztowały wszystkie poprzednie zimowe olimpiady razem wzięte. Rosjanie co prawda mówią, że najwięcej kosztowała infrastruktura, którą i tak trzeba by było zbudować, ale to nieprawda. W Soczi kradziono na potęgę i wszystko kosztowało wielokrotnie więcej, niż planowano. Przy okazji budowania ośrodków sportowych zdewastowano przyrodę i zniszczono wiele zabytkowych domów. Zbudowano serpentyny dróg, po których mają jeździć nowe autobusy, ale na tychże drogach z trudem się będą mogły wyminąć. Na razie – jak czytałem w korespondencji Wacława Radziwinowicza z Gazety Wyborczej – nikt tych autobusów nie potrafi prowadzić.
W mieście ze względów bezpieczeństwa włączono tyle zagłuszarek, że ktoś, kto się tam wybiera, może spokojnie swój telefon komórkowy zostawić w domu. Podobnie raczej do niczego w Soczi nie przyda się palmtop. Prawdopodobnie igrzyska będą bezpieczne, ale każdy, kto tam się wybierze, musi się liczyć z codziennymi wielokrotnymi rewizjami i ciągłą inwigilacją. Mało to wszystko zachęcające, prawda? Ale proszę zauważyć, że coraz częściej przy okazji zawodów sportowych mniej się mówi o sporcie, a więcej o polityce. Tak było przy okazji igrzysk w Pekinie, tak jest w związku z planowanymi mistrzostwami świata w piłce nożnej w Katarze. W ogóle ten dzisiejszy sport jest tak wynaturzony, że aż odpychający. Wszyscy się szprycują, zażerają tabletkami, które są zakazane, a potem muszą brać kolejne tabletki, które zatuszują branie tych wcześniejszych prochów. Za 5 lat być może próbki moczu pobrane teraz w Soczi zostaną ponownie przebadane i okaże się, że komuś przepadną medale, tak jak to często się dzieje przy okazji igrzysk letnich.
Są takie konkurencje, jak na przykład kolarstwo, gdzie kilka lat temu zdyskwalifikowano całą czołówkę z Igrzysk Olimpijskich w – bodajże – Atenach (2004) i medale zostały sierotami, bo ci niezdyskwalifikowani, którzy mogliby te medale przejąć, nie zostali w ogóle przebadani, więc nie wiadomo, czy byli nafaszerowani, chociaż raczej tak, bo akurat w kolarstwie wszyscy biorą, nawet legendarny Lance Armstrong.
Podsumowując: Soczi to okropne miejsce mające okropnego protektora w osobie okropnego Wladimira Putina. W Soczi można też nieźle oberwać od okropnych tajniaków przy okazji oglądania okropnie (bo dziwacznie) ubranych sportowców, o których z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć tylko jedno, że jedzą sterydy. Jaki z tego płynie wniosek? Niestety, w moim przypadku nielogiczny. Mam zamiar oglądać zawody, emocjonować się i cieszyć jak dziecko, gdy jakiś rodak czy rodaczka zdobędzie medal. Najlepiej, by były to złote medale.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze