W 1982 roku, w czterech październikowych wydaniach Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia Autobiografia zespołu Perfect plasowała się na topie. Piosenka ta, skomponowana przez Zbigniewa Hołdysa ze słowami Bogdana Olewicza, od dawna uważana jest za hymn pokolenia lat 80.
Utwór Hołdysa od lat znakomicie sobie radzi w Polskim Topie Wszech Czasów. Kilkakrotnie plasował się na czele, lub tuż za nieśmiertelną piosenką Czesława Niemena – Dziwny jest ten świat.
Historia powstania Autobiografii jest całkiem nietuzinkowa. Przed laty o swych zmaganiach z tą balladą Bogdan Olewicz tak się wypowiadał (przytaczam za felietonem Adama Halbera): „Autobiografia” przeleżała sporo czasu, dostałem bowiem do napisania długi nudny kawałek. Współpracujący z Perfectem tekściarz miał wtedy na koncie słowa do kilku wielkich hitów grupy, z Nie płacz Ewka i Niewiele ci mogę dać na czele. Olewicz nie wierzył w powodzenie nowej kompozycji Hołdysa. Nie miałem do niej serca, na komentarz polityczny było to za rozwlekłe, hitowego szlagwortu też w tym nie było, w sumie kłopot – opowiadał Adamowi Halberowi. Przełom nastąpił przypadkowo, gdy pewna polonijna firma, która chciała zatrudnić tekściarza, poprosiła go o napisanie swojego CV. Rzeźbiłem swój życiorys parę godzin i następnego dnia, gdy wstałem z głową pełną wczorajszych myśli, postanowiłem napisać życiorys, ale w innej formie. Do 14.00 tekst spłynął do kajetu – wspominał.
Tekściarz zawarł w słowach piosenki nie tylko swoje doświadczenia (ojciec Bóg wie gdzie martenowski stawiał piec), ale też przeżycia kompozytora (klezmer kazał mi grać takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd). Według Olewicza zespół po pierwszej prezentacji tekstu nie był nim zachwycony. Do tego doszły spory pomiędzy muzykami, gdyż Zbigniew Hołdys upierał się, żeby zaśpiewać utwór samemu. Chyba nie dałby rady, skoro Grzesiek Markowski walczył z piosenką przez cały dzień – dopowiadał Olewicz.
Zdeterminowany Hołdys upierał się natomiast przy tym, że ma być monotonnie i opowiadająco. I, jak wieść niosła, z ciepłą jeszcze taśmą udał się do Piotra Kaczkowskiego. Ten legendarny (już wówczas) prezenter puścił ją na antenie Radiowej Trójki. Piosenka po dwóch godzinach znalazła się na 16. miejscu listy przebojów.
Autobiografia, która została wydana na płycie UNU (zamykała jej pierwszą stronę), opowiada, według Grzegorza Markowskiego, właściwie o trzech przyjaciołach: Andrzeju Mogielnickim, Zbigniewie Hołdysie i Bogdanie Olewiczu, którzy w wieku 17-18 lat tworzyli trójkę przyjaciół i marzyli o karierze. W rzeczywistości jednak uważa się, że to opowieść o młodzieży z tamtych lat, która słuchała Radia Luksemburg i Elvisa Presleya, piła tanie wino, a chłopaki podkochiwali się w Poli Raksie. Początkowo, jak powiedział Markowski w wywiadzie dla rockmagazyn.pl: piosenkę tę miał wykonywać Zbyszek Hołdys, ale oddał ją w końcu mnie, twierdząc, że nie poradzi sobie z wokalem.
Z utworem, a raczej z jego tekstem były też pewne perypetie, dość zresztą typowe w ówczesnym PRL-u. Oto bowiem otwierający całość wers wiatr odnowy wiał brzmiał początkowo: wujek Józek zmarł. Niestety, po interwencji cenzury został zmieniony.
Lata mijają, a zainteresowanie utworem nadal trwa. Nic w tym dziwnego, bo przecież wciąż odkrywają go dla siebie ludzie młodzi i bardzo młodzi. W serwisie Youtube Autobiografia (odtwarzana z tekstem) ma blisko 26 milionów 700 tysięcy wyświetleń. Czas na kilka wybranych komentarzy zaczerpniętych właśnie z Youtube: Jestem 01, na co dzień uważam się za osobą odporną emocjonalnie, ale jak tego słucham to mam ciarki i się wzruszam, tyle wspomnień… coś pięknego. Kolejny komentarz: Od czasu do czasu sobie to puszczam, i płaczę jak małe dziecko… albo: Nadal nie pojmuję tego uczucia, które panuje w moim ciele po przesłuchaniu tej piosenki, to jest magia. I wreszcie jeden z najciekawszych: Ta muzyka miała wielką moc, przenikała do szpiku kości, była powietrzem, którym oddychało tamto pokolenie. Pozostanie do końca w mojej głowie owinięta w taśmę filmową wypełnioną życiem. Jest na niej moja młodość, wszystkie moje emocje, miłość, radość, rozczarowanie, dziewczyny, które kochałem, kumple i przyjaciele, imprezy, klasy i szkolne korytarze, moje dramaty, upadki, wzloty, nadzieje i upokorzenia. Kiedy puszczam „Autobiografię”, taśma rusza, a ja płaczę.
I tak już na koniec. Być może ktoś mógłby zapytać, dlaczego tak powszechnie uznaje się Autobiografię za pokoleniowy hymn. Według Bogdana Olewicza dlatego, bo każdy ze słuchaczy znajduje w piosence cząstkę swojego życia i pojawia się taka myśl: przecież to jest o mnie!
# TEMI, Fonograf, 40 lat Autobiografii Krzysztof Borowiec, Autobiografia Perfect Krzysztof Borowiec
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















