40 lat płyty „Let’s Dance”

0
REKLAMA

40 lat płyty Lets DanceW minionym tygodniu minęły cztery dekady od ukazania się piętnastego albumu w dyskografii Davida Bowiego. Krążek Let’s Dance okazał się największym komercyjnym sukcesem w bogatej i tak ważnej dla muzyki karierze artysty.

Muzyka z Let’s Dance dotarła do mnie ze sporym opóźnieniem, co w ówczesnym PRL-u nie było szczególnie dziwne. Album zarejestrowałem z emitowanej przez II Program Polskiego Radia niedzielnej audycji Wieczór płytowy. Nadawano w niej muzykę bezpośrednio z płyt, a to uchodziło wtedy za najwyższą jakość. Krążek zaskoczył mnie swoim pop-dance’owym charakterem.

Zanim Bowie zarejestrował Let’s Dance, był mocno niezadowolony z wytwórni RCA Records. Jej przedstawiciele byli skłonni do ponownego podpisania kontraktu, Bowie zawarł go jednak z EMI (na kwotę 17 milionów dolarów).

REKLAMA (2)

Mając nową wytwórnię i pomysł na nowe brzmienie, chciał też zacząć z nowym producentem. Wybrał Nile’a Rodgersa z dyskotekowego zespołu Chic, odnoszącego wtedy olbrzymie sukcesy. W jednym z wywiadów w 1983 roku Rodgers powiedział: David mógł mieć dowolnego producenta – białego lub czarnego – jakiego chciał. Mógł to zrobić z Quincym Jonesem i mieć jeszcze większą szansę na sukces. Ale zadzwonił do mnie, poczułem się zaszczycony.

Let’s Dance został nagrany w Power Station w Nowym Jorku w ciągu pierwszych trzech tygodni grudnia 1982 roku. Prace nagraniowe trwały zaledwie 17 dni. Nile Rodgers tak o tym mówił: To była najszybsza praca, jaką kiedykolwiek w życiu wykonywałem. Bowie powiedział, że lubi tak pracować (…). Muzycy byli podekscytowani szybkim tempem, w wyniku czego otrzymaliśmy kilka świetnych numerów. Uważał też, że brzmieniu płyty pomogła atmosfera studia: The Power Station słynie ze znakomitego brzmienia perkusji. Mieliśmy też świetnych muzyków.

Podczas rejestracji materiału Rodgers zagrał na gitarze rytmicznej. Dodatkowo zwerbował swoich stałych współpracowników z zespołu Chic: klawiszowca Roberta Sabino, perkusistę Sammy’ego Figueroę oraz wokalistów wspierających Franka i George’a Simmsów. Pozostałymi muzykami stali się: Omar Hakim, którego Bowie nazwał fascynującym perkusistą z nienagannym wyczuciem czasu, basista Carmine Rojas, trębacz Mac Gollehon oraz saksofoniści Stan Harrison, Robert Aaron i Steve Elson.

W gronie muzyków znalazł się też ten najważniejszy. Zanim do tego doszło, Bowie zobaczył go na festiwalu jazzowym w Montreux w Szwajcarii w 1982 roku. Muzyk nazywał się Stevie Ray Vaughan i w tamtym czasie był mało znanym 28-letnim gitarzystą bluesowym z Teksasu. Występ Vaughana w Montreux zrobił na Bowiem tak wielkie wrażenie, że nakłonił go, by podczas rejestracji albumu Let’s Dance zagrał na gitarze prowadzącej. Według biografów Teksańczyka, Joe Patoskiego i Billa Crawforda, Vaughan zagrał w sześciu z ośmiu piosenek zamieszczonych na albumie.

Let’s Dance otwierał utwór Modern Love, będący inspirowaną muzyką Little Richarda popową piosenką, którą Dave Thompson z AllMusic nazwał energicznym, żywiołowym rockerem. Potem działo się jeszcze lepiej, bowiem artysta zaserwował nową, bardziej wysublimowaną wersję China Girl, utworu, który napisał z Iggym Popem i który w 1977 roku trafił na album The Idiot tego drugiego.

Trzecią była kompozycja tytułowa, produkcyjny majstersztyk, jedno z najlepszych nagrań Bowiego z lat 80. i zarazem (jak chcą niektórzy znawcy) jedna z „najwspanialszych popowych piosenek wszech czasów”.

Potem brzmiał utwór Without You, nawiązujący do nagrań Bowiego z lat 60. Otwierający drugą stronę winylowego wydania płyty reaggae’owo bujający Ricochet krytycy uznali za jedyny numer przypominający eksperymentalny charakter nagrań artysty z końca lat 70.

REKLAMA (3)

Wśród dopełniających całości Criminal World, Cat People (Putting Out Fire) oraz finalnego Shake It na szczególną uwagę zasługiwał ten przedostatni. Było to wspólne dzieło Bowiego i Giorgio Morodera, które rok wcześniej pojawiło się na ścieżce dźwiękowej filmu Cat People. Nowa, albumowa wersja była „jaśniejsza” od pierwotnej i dobrze pasowała do nastroju całości.

Album Let’s Dance wszedł na pierwsze miejsce brytyjskiej listy bestsellerów, gdzie plasował się przez trzy tygodnie. Pozostawał na tej liście przez ponad rok. Stał się najszybciej sprzedającym się wydawnictwem wytwórni EMI od czasu Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (1967) Beatlesów.

Pokrył się platyną w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, USA, Francji oraz Holandii. Status aż pięciokrotnej platyny zdobył w Kanadzie. Na całym świecie rozszedł się w ilości 10 milionów 700 tysięcy egzemplarzy, co uczyniło go najlepiej sprzedającym się krążkiem w dyskografii Bowiego.

# TEMI, Fonograf, 40 lat płyty „Let’s Dance”, Let’s Dance, David Bowie

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze