Zbliża się koniec 2019 roku, dla jednych powoli, dla innych bardzo szybko. Dziś więc, choć bez szczególnej przyczyny, proponuję podróż w czasie do roku, który kończył dekadę lat 70. Dla mnie to podróż mocno sentymentalna.
Tamtego roku egzamin maturalny zamknął beztroski czas mojej licealnej edukacji, a udane egzaminy na studia przeniosły mnie do Krakowa. Dzieciństwo skończyło się bezpowrotnie, a wraz z nim odeszła w przeszłość moja ukochana dekada w muzyce.
Rok 1979 zamknął erę wielkich dokonań rockowych, zamknął też pierwszy, a zarazem najważniejszy etap w dziejach muzyki punk. Był jednak rokiem nowych zjawisk w muzyce, które „wysypały się” wtedy niczym z rogu obfitości.
W Wielkiej Brytanii krytycy oznajmiali, że oto nadszedł zmierzch punku. Owszem, Sex Pistols mieli się słabo, a basista zespołu, Sid Vicious, dokonał ostatecznego aktu samozniszczenia. Punk jednak nie zamierzał zniknąć ze scen i list przebojów. Co więcej, The Clash, sztandarowy (jak by nie było) zespół dla tego gatunku, wydał właśnie płytę London Calling, która wkrótce uznana została za jedną z najważniejszych w dziejach rocka.
W USA piosenka punkowego zespołu The Knack – My Sharona wylądowała na czele zestawienia singlowego (w sierpniu) i, co więcej, uznana została singlem roku. Na dodatek postpunkowy band Blondie skutecznie szturmował szczyty list przebojów z hitem Heart Of Glass.
Również w Stanach Zjednoczonych, mimo szeroko zakrojonej akcji „Disco to chała”, przedstawiciele muzyki disco bez trudu sprzedali kilka milionów płyt, a pozycja rynkowa Bernarda Edwardsa i Nile’a Rogersa – producentów stojących za zespołami Chic i Sister Sledge – pozostała niezachwiana. Co więcej, Good Times, amerykański numer jeden z sierpnia 1979, nagrany właśnie przez Chic, stał się jednym z najczęściej naśladowanych utworów w historii (jego charakterystyczny temat brzmi np. w Another One Bites The Dust – zespołu Queen). Wcześniej (w styczniu 1979) Chic umieścił na czele amerykańskiej listy singlowej hit – Le Freak.
Na tron królowej disco powróciła Donna Summer. Jej pozycję ugruntowały dwa amerykańskie numery jeden – Hot Stuff oraz Bad Girls. Zresztą, przykładów dyskotekowych hiciorów, zarówno po tamtej, jak i po tej stronie Atlantyku, można by mnożyć. Z disco flirtowali wówczas i Michael Jackson (płyta Off The Wall), i Rod Stewart (hit Da’ Ya’ Think I’m Sexy?), i zespół Bee Gees, który w lutym 1979 zdobył aż pięć nagród Grammy.
Niewątpliwie ważnym i cennym zjawiskiem na scenie rockowej było pojawienie się zespołu Joy Division z płytą Unknown Pleasures. Skromne ilościowo, ale istotne brzmieniowo dokonania tej formacji stworzyły podwaliny dla nurtu zwanego cold wave.
Tamtego roku narodził się też syntezatorowy pop (Human League), ale trzeba podkreślić, że giganci elektronicznego rocka mieli się bardzo dobrze. Płyty: China (Vangelis), Dune (Klaus Schulze), Force Majeure (Tangerine Dream), czy wreszcie Equinox (Jean Michel Jarre) doskonale o tym stanie rzeczy świadczyły.
A co działo się z rockowymi dinozaurami? Bywało różnie. Led Zeppelin wydał In Through The Out Door – swój ostatni studyjny album (nie licząc „pośmiertnego” krążka Coda). Niestety, bardzo kiepsko oceniony przez krytykę. Za to zespół Pink Floyd przedstawił The Wall – płytę uważaną przez wielu za jego opus magnum. Nawrócony Bob Dylan firmował album Slow Train Coming, będący pierwszym z jego trzech krążków „reklamujących” Dobrą Nowinę.
Młodsze, a ważne zespoły radziły sobie świetnie. AC/DC wydał ostatni z Bonem Scottem, klasyczny dziś krążek – Highway To Hell. Police drugą płytę – Regata De Blanc, odnotowując przy tym dwa numery jeden w brytyjskich zestawieniach singlowych (Message In A Bottle, Walking On The Moon). Dire Straits natomiast zadziwili świat swoim debiutanckim albumem.
W Albionie tamtego roku rodził się nurt zwany New Wave Of British Heavy Metal i już wkrótce świat miał poznać potęgę Iron Maiden. Swoje pierwsze koncerty, poza Irlandią, dała mało znana wówczas grupa U2.
Jeśli chodzi o powiew nowości w muzyce popularnej, to, bez wątpienia, było nim pojawienie się na amerykańskich listach singlowych pierwszych nagrań rapowych. Rap, dojrzewający w klubach Harlemu i na ulicach Bronxu, w końcu trafił na płyty i stał się, choć nie od razu, całkiem dochodowym biznesem. Z kolei na listach brytyjskich zaistniały utwory ska, przyczyniając się do wzrostu popularności nowej muzyki z Karaibów.
Niemałe znaczenie dla odbiorców muzyki miał przenośny odtwarzacz kasetowy firmy Sony – legendarny „Walkman”, który do sklepów trafił w lipcu 1979. Jego olbrzymi sukces sprzedażowy zapoczątkował nową erę w dziejach urządzeń odtwarzających muzykę.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















