Pamiętam, że kiedy moja dziewczyna (potem żona) otrzymała tę płytę z USA, słuchaliśmy jej na okrągło, rzec można, że żyliśmy przy niej przez wiele tygodni. Nie było to dziełem przypadku, kilka lat wcześniej krążek ELO – Out Of The Blue regularnie towarzyszył nam na prywatkach, dzięki czemu nasza sympatia do muzyki Jeffa Lynna została solidnie ugruntowana. Ja osobiście znałem i lubiłem „elektryków” jeszcze wcześniej, zwłaszcza po wydaniu w 1976 roku przełomowej płyty A New World Record.
Od tamtych lat minęło kilka muzycznych epok, ale brzmienia, jakie zaprezentował zespół Lynna, wciąż przywołują ciepły dreszcz młodzieńczych wspomnień i – co by nie mówić – nostalgiczny uśmiech na twarzy. Dlaczego? Bo to muzyka pop przyjemna, ale nie tyle lekka i łatwa, ile wysmakowana i elegancka.
Płyta Time może nawet w ogóle by się nie ukazała, gdyby nie wydawnicze zobowiązania, jakie w świetle płytowego kontraktu ciążyły na ELO. Wyczerpująca trasa koncertowa związana z promocją albumu Out Of The Blue zrobiła swoje, w miarę udany album Discovery, prezentujący mariaż beatlesowskiej melodyki z tanecznymi rytmami disco, też nie powstał od pstryknięcia palcem, a wreszcie piosenki zarejestrowane do filmu Xanadu (film był klapą, płyta z piosenkami wręcz przeciwnie) dopełniły zmęczenia.
A jednak, kiedy z początkiem 1981 roku zespół wszedł do studia Musicland w Monachium, przyświecał mu zamiar stworzenia dzieła ambitnego, concept‑albumu o futurystycznej tematyce. Oto, co mówił na ten temat lider formacji: Zawsze lubiłem science fiction. Nie w sensie potworów i tym podobnych, lecz podróży w czasie, technologii. To odbicie tego, że kocham naukę. Jestem laikiem, nie wiem zbyt dużo, ale to, czego się nauczę, sprawia mi przyjemność.
W warstwie tekstowej płyta przenosi nas do roku 2095 i porusza tradycyjny dla gatunku si‑fi wątek: czy w świecie o niesamowicie rozwiniętej technologii można zachować swoje człowieczeństwo? A jeśli nawet zdehumanizowana rzeczywistość stwarza taką możliwość, to co, tak naprawdę, nasze człowieczeństwo wyznacza? Trzeba przyznać, że Lynn (przynajmniej z dzisiejszej perspektywy) trafnie przewidział wszechobecny chaos informacyjny (Here Is The News) czy choćby totalne skomputeryzowanie (Yours Truly, 2095). Zestawiając jednak futurystyczne teksty z pełną romantyzmu, wielowarstwową, kapitalnie zaaranżowaną muzyką, główny twórca dokonał sztuki nie lada – płyta Time przyniosła przekaz ponadczasowy, do którego również po latach wraca się z przyjemnością.
Na płycie obok szybkich, syntetycznych piosenek, jak Twilight, Yours Truly, 2095 czy żywiołowego rockabilly Hold On Tight pojawiły się ujmujące, tradycyjne ballady w rodzaju Ticket To The Moon, Rain Is Falling czy najbardziej beatlesowska z nich 21st Century Man. Dziś, po latach, z wszystkich tych miłych moim uszom kawałków jakoś szczególnie lubię wywodzącą się także z beatlesowskiej tradycji piosenkę The Way Life’s Meant To Be. Klimatycznie jest może nieco hiszpańska (za sprawą kastanietów urozmaicających wstęp), ale z intrygującym, minorowym instrumentalnym rozwinięciem. Na płycie znalazła się też Another Heart Breaks – instrumentalna kompozycja mocno zanurzona w syntezatorowych brzmieniach. Co by jednak nie mówić, niemal każdy z utworów, jakie się tu znalazły, olśniewa. W perełkach Lynna zwraca uwagę łatwość układania chwytliwych melodii, imponujący aranż, przestrzenność oraz świetne rozpisanie muzyki na głosy, co, nawiasem mówiąc, obok skrzypiec i wiolonczeli stało się znakiem rozpoznawczym brzmienia zespołu.
Płyta Time sprzedawała się bardzo dobrze. Dla przykładu w Australii, Nowej Zelandii, Austrii, Kanadzie, Holandii i Norwegii uplasowała się w pierwszej dziesiątce. Na szczycie zestawień znalazła się w Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii, gdzie pokryła się platyną. Co prawda w USA, wydana w sierpniu 1981 roku, dotarła zaledwie do pozycji 16., ale i tak zdobyła tam status Złotej Płyty.
I jeszcze coś na koniec. Przygotowując dzisiejszy materiał, szukałem w sieci w miarę współczesnych opinii dotyczących tego krążka, znalazłem określenia: spektakularny dowód na to, jak szlachetną muzykę można stworzyć, bazując na syntezatorach lub zdecydowanie dobitniej: arcydzieło kultury popularnej lat 80.
Przede mną do pokonania (w towarzystwie żony) długa wakacyjna trasa za kółkiem. Jedno wiem: w naszym samochodzie nie zabraknie piosenek z płyty Time.
Futuryzm i nostalgia
REKLAMA
REKLAMA
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















