W czasach największej popularności (do października 1974 roku) grupa miała aż pięć numerów jeden (Take Me Bak ‘Ome, Mama Weer All Crazee Now, Cum On Feel The Noize, Skwerze Me Pleeze Me, Merry Xmas Everybody), trzy numery dwa (Gudbuy T’Jane, Far Far Away, My Oh My) i dwa hity na pozycji trzeciej (Bangin’ Man i słynny Everyday). W tamtym okresie żaden inny zespół nie mógł się pochwalić takimi sukcesami. Pod tym względem osiągnięcia grupy były zbliżone do dokonań The Beatles w poprzedniej dekadzie.
W czasach swojego triumfalnego marszu po europejskich listach przebojów kapela wystąpiła w udanym filmie Slade In Flame. Po okresie spadku popularności potrafiła powrócić do czołówek zestawień z przebojami My Oh My oraz Run Run Away, który w 1984 roku stał się spóźnionym debiutem na liście amerykańskiej.
Nim jednak czwórka facetów tworzących grupę znalazła się w czołówkach europejskich list przebojów, musiało upłynąć trochę czasu. Początkowo Noddy Holder, Dave Hill, Jimmy Lea oraz Don Powell występowali jako ‘N Betweens w przemysłowym regionie Midlands, gdzie wystartowali wiosną 1966 roku.
Repertuar kapeli stanowiły kawałki łączące soul z elementami raczkującego wówczas hard rocka. Pierwszy singiel, który nawiasem mówiąc przeszedł bez echa, został nagrany w sierpniu 1966 roku i nosił tytuł: You Better Run.
Musiały upłynąć dwa lata, zanim tułająca się grupa zmieniła nazwę na Ambrose Slade i przeszła pod menedżerskie skrzydła Chasa Chandlera, byłego basisty The Animals, odkrywcy Jimiego Hendrixa. Chandler ostatecznie skrócił nazwę do Slade i zmienił image kapeli. Na singlu Wild Winds Are Blowing muzycy ogoleni na zero i obuci w martensy pojawili się w roli skinheadów. Przebieranka potrwała do roku 1970, wówczas pozwolono im zapuścić włosy i ubierać się według własnego uznania. Przy czym znaki rozpoznawcze grupy, czyli hałaśliwa instrumentacja i krzykliwa wokaliza zostały zachowane. Wykorzystano je w rhythm’n’bluesowym standardzie Little Richarda Get Down And Get With It. Numer ten stał się pierwszym singlowym przebojem zespołu, który uplasował się w brytyjskiej Top Twenty.
W sierpniu 1978 roku zespół, który wówczas przeżywał akurat kilkuletni regres, przyjechał z koncertami do Polski i trafił między innymi do Tarnowa. Mnie, z powodu wakacyjnych wojaży, wygodniej było jednak zobaczyć band w hali krakowskiej Wisły, słynącej z kiepskiej akustyki. Koncert był mocny i aż do bólu głośny. Pamiętam, że miejsca, które z kumplem zajęliśmy w dziewiątym rzędzie, znajdowały się dość blisko potężnej aparatury nagłośnieniowej. Gdy Slade ruszył, okazało się natychmiast, że poziom dźwięku jest tak wysoki, że prawie nie do wytrzymania. Jedyne, co mogło mi wówczas pomóc – a co oprócz paru groszy miałem przy sobie – to był bilet. Przerwałem go na pół i zrobiłem z niego zatyczki do uszu. Dzięki temu jakoś udało mi się przetrwać, choć na drugi dzień rano i tak byłem jeszcze półgłuchy. Po kilku kawałkach publiczność, by lepiej widzieć, stanęła na krzesłach (na rockowym koncercie krzesła!), ja również. Szybko zauważyłem, że od natężenia dźwięku nogawki moich spodni falują, jakbym stał na wietrze.
Slade zagrał wówczas wszystkie swoje największe hiciory. Półnagi Dave Hill ze zwinnością kota skakał z gitarą po wielkich kolumnach głośnikowych, a stojący na środku sceny Noddy Holder swoim gardłowym głosem w zależności od potrzeby bądź śpiewał, bądź wykrzykiwał teksty utworów. Często też w różnych kontekstach artykułował mało wówczas znane w Polsce „fuck”, co – w tamtym czasie – miało być chyba ostro punkowe. Notabene, po sukcesach na fali glam rocka Slade uznano właśnie za prekursorską formację punkrockową (!). No cóż, oszczędność w sferze aranżacyjnej, niewyszukana linia melodyczna, nieskomplikowane i głośne granie łatwych kawałków, skandowane i wywrzaskiwane teksty mogły przywodzić takie skojarzenia. Noddy Holder – lider posiadający, obok potężnych bokobrodów, umiejętność wyjątkowego skowytu – twierdził: nigdy nie śledziliśmy tego, co działo się wokół nas. Robiliśmy swoje w naszym własnym stylu. W tym ich stylu liczył się żywiołowy power i prosty, a przy tym porywający drive mocno nieskomplikowanych kawałków. Co by jednak nie mówić, w tamtych latach nie wiele było kapel grających tak żywiołowo.
Glamrockowa petarda
REKLAMA
REKLAMA
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















