Blisko 11 lat temu dał świetny występ w tarnowskim teatrze z zespołem Normana Beakera. Wtedy też miałem możliwość zapytania go o kilka spraw, m.in. o jego jedyny brytyjski numer 1 – piosenkę zespołu The Rolling Stones – Out Of Time, która latem 1966 zawędrowała na szczyty angielskiej listy singlowej. Chris tak o niej opowiadał: Poznałem Micka Jaggera jeszcze przed założeniem The Rolling Stones. Graliśmy razem w londyńskich klubach. Przychodziło tam mnóstwo ludzi i sporo muzyków. Muzycy mają taki zwyczaj, że w takich miejscach, często przy barze, dużo rozmawiają ze sobą i z czasem zaprzyjaźniają się. Dlatego też, gdy Mick i jego kapela stali się sławni, a my graliśmy w podobnym do nich stylu, nagraliśmy kilka ich piosenek, między innymi właśnie Out Of Time.
Jubilat właściwie nazywa się John Henry Deighton. Urodził się w Islington w północnym Londynie podczas niemieckich nalotów na stolicę Albionu. Być może psychoanalityk stwierdziłby, że stąd właśnie wzięła się u niego późniejsza pasja kolekcjonowania poniemieckich pamiątek. Ale do rzeczy.
Pierwszym idolem Farlowe’a był Lonnie Donegan. Pod jego wpływem, jeszcze jako nastolatek, założył John Henry Skiffle Group – formację, która zajęła pierwsze miejsce w krajowym konkursie grup skifflowych. Równie dobrze w niej śpiewał, jak i grał na gitarze. W końcu lat pięćdziesiątych (skłaniając się ku rock and rollowi) zostawił gitarę i skoncentrował się bardziej na sztuce wokalnej. Założył zespół Chris Farlowe & The Thunderbirds. Nazwisko Farlowe wziął od gitarzysty Tala Farlowe’a, natomiast nazwę Thunderbirds od amerykańskiego samochodu. W roku 1962 grupa wyjechała na miesięczny kontrakt do Frankfurtu. Tam Farlowe poznał Rika Gunnella, właściciela londyńskich klubów Ram Jam i Flamingo, w których szybko stał się faworytem wielbicieli rhythm and bluesa. W tym samym roku nagrał debiutancki singel Air Travel. Potem przyszedł lokalny hit The Blue Beat oraz covery w postaci In The Midnight Houre, Mr. Pitiful oraz Satisfaction.
Farlowe w swojej karierze wydał nie tylko kilka bardzo dobrych singli, ale – wraz z kompilacjami – ponad dwadzieścia dużych solowych płyt, a do tego jeszcze albumy z Atomic Rooster i Colosseum.
W 1970 artysta założył nową grupę – Hill, której jedyny album From Here To Mama Rosa okazał się, niestety, komercyjnym niepowodzeniem. Po licznych perturbacjach, wraz z byłym członkiem Thunderbirds – Dave’m Greenslade’m, dołączył do jazzrockowej grupy Colosseum. Potem grał z zespołem Atomic Rooster. Te legendarne formacje są pamiętane przez każdego, kto w tamtych latach cenił dobry, ambitny rock.
Farlowe wielokrotnie współpracował z Jimmym Page`em, o czym tak mi przed laty opowiadał: Jimmy’ego poznałem jeszcze w czasach, kiedy chodził do szkoły. Znamy się więc od końca lat 50‑tych. Wielokrotnie razem grywaliśmy, jeszcze na długo przed powstaniem Led Zeppelin. Gdy Jimmy tworzył tę kapelę, byłem drugim w kolejności kandydatem na wokalistę. Niestety drugim po Robercie Plancie. Później dość często grywaliśmy razem. Jimmy zapraszał mnie do nagrań, jak choćby przy płycie Outrider. Do dzisiaj jesteśmy w dobrej komitywie, kiedy spotykamy się, zawsze znajdziemy trochę czasu na rozmowę i drinka.
Zapytany z kolei o to, czy był hipisem, artysta tak mówił: Myślę, że byłem. To był wesoły czas. Brałem sporo prochów i piłem naprawdę dużo. Zwłaszcza Jacka Danielsa, ale także wina i… czułem się całkiem nieźle.
Na koniec kilka słów (jego własnych) o kolekcjonowaniu i handlu poniemieckimi pamiątkami: Urodziłem się w 1940 roku, był to początek drugiej wojny światowej. Mój ojciec był w armii brytyjskiej i walczył w Niemczech. Kiedy wrócił z wojny do domu, przywiózł ze sobą trochę poniemieckich pamiątek: hełm, jakieś odznaki, medale. Dał mi te rzeczy w prezencie (…). Później, gdy wyjechałem do Hamburga w 1961 roku, rozglądałem się po sklepach (..). Kiedy moi przyjaciele – muzycy, na przykład Brian Jones i Jimmy Page, zobaczyli te rzeczy – mówili: to świetne, podoba nam się, ile to kosztuje? Zacząłem na tym zarabiać. Dlatego, kiedy wyjeżdżałem do Niemiec, przywoziłem ze sobą tego coraz więcej. Nie ma to nic wspólnego z polityką. Wiem, co Niemcy robili podczas wojny, także tu w Polsce, w Oświęcimiu.
Cztery lata temu podziwiałem Chrisa Farlowe’a podczas Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty. Jego koncert z zespołem Colosseum do dziś pozostaje dla mnie jednym z najlepszych, jakie widziałem.
Hipis i kolekcjoner
REKLAMA
REKLAMA (3)
REKLAMA
REKLAMA (2)
![Kolejny parkomat w Tarnowie [ZDJĘCIA] Parkomat ul. Gumniska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Parkomat-ul.-Gumniska-8-218x150.jpg)


![Groźne zdarzenie na skrzyżowaniu w Tarnowie. Na miejscu pracują służby [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC_6746-218x150.jpg)


![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)














