Jolka

0
borowiec
REKLAMA

Piosenka stalą się wielkim przebojem lat osiemdziesiątych, a zarazem jednym z największych w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Na opublikowanej w maju 2013 roku liście Polski Top Wszech Czasów Programu III Polskiego Radia utwór zajął 12. miejsce.
Muzykę do tego megahitu skomponował lider Budki Suflera Romuald Lipko, ale to nie Felicjan Andrzejczak, ówczesny wokalista zespołu, przeżył upojne chwile nad Bałtykiem. Tekst, na podstawie własnych wakacyjnych przeżyć, napisał Marek Dutkiewicz, który historię nagrania tak wspominał: Po raz pierwszy utwór został zarejestrowany w 1982 roku podczas sesji nagraniowej w poznańskim hotelu Polonez. Był to akurat okres, kiedy do zespołu na krótko dołączył Felicjan Andrzejczak. Historia zrządziła, że była to jedna jedyna jego sesja z Budką Suflera. Felicjan nagrał dwie czy trzy wersje „Jolki”. Każda była świetna. Idealne trafił z tym swoim charakterystycznym, rzekłbym histeryczno‑dziadowskim, zaśpiewem.
Co by nie pisać, również idealnie trafił sam Dutkiewicz. Historia opowiedziana w piosence była na tyle przekonująca, że podziałała na wszystkich niezdecydowanych i ukrywających swoją miłość. Zdaniem publicystów pojawienie się utworu na falach radiowych zapoczątkowało w Polsce „baby boom” tamtej dekady.
Dla pełniejszego obrazu przytoczyć warto jeszcze inne słowa autora tekstu: Nie da się tego ukryć. To nie była wielka namiętność mojego życia, ale historia wydała mi się na tyle atrakcyjna i porywająca literacko, że kiedy znajomość po kilku tygodniach wygasła – zapamiętałem z niej szereg detali. Potem się okazało, że słowa przystają do propozycji muzycznej Romka Lipko. Chwilę jednak potrwało, zanim przekonałem kompozytora i zespół do tego utworu, bo przecież „Jolka” nie jest konwencjonalną piosenką, zwłaszcza w polskim pejzażu muzycznym.
Ponoć wszystko zaczęło się w Karwi latem 1982 roku. W tej nadmorskiej miejscowości wakacje spędzała Jolanta R., która przyjechała tam z synkiem. W tym czasie jej mąż (literat Michał R.) przebywał w Londynie, by zarobić na toyotę. Marek Dutkiewicz urlopował się niedaleko – w Dębkach. Kochankowie spotykali się pod osłoną nocy, rano rozstawali się i wyczekiwali kolejnego zachodu słońca. Romansu nie dało się ukryć – zdrada przyczyniła się do rozpadu małżeństwa Jolanty i Michała. A co się stało z kochankami i ich namiętnym uczuciem? Marek Dutkiewicz związał się z piosenkarką i aktorką Joanną Dark, natomiast Jolka… No, cóż, zapewne każda linijka tekstu do dziś przypomina jej o tamtych wakacjach i przygodzie, która rozbiła jej małżeństwo.
Oto, gwoli przypomnienia, fragment tekstu: Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu,/Gdy pisałaś: „tak mi źle,/Urwij się choćby zaraz,/Coś ze mną zrób, Nie zostawiaj tu samej, o nie”./Żebrząc wciąż o benzynę,/Gnałem przez noc,/Silnik rzęził ostatkiem sił,/Aby być znowu w Tobie,/Śmiać się i kląć,/Wszystko było tak proste w te dni./Dziecko spało za ścianą,/Czujne jak ptak,/Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!/Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak/słodkie były, jak krew Twoje łzy./Emigrowałem z objęć Twych nad ranem,/Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem…
Piosenka początkowo miała zabrzmieć w szybkim tempie. Autor tekstu miał jednak inną koncepcję, o czym tak opowiadał: Poczytuję sobie za niewątpliwą zasługę, że potrafiłem przewalczyć formę, która jest znana do dziś. Miałem pomysł na taką, a nie inną balladę. Szkic muzyczny utworu, który trafił do moich rąk – tak zwana rybka – i który należało wypełnić treścią słowną, był zwartą, szybką kompozycją ŕ la The Beatles. Być może łza w oku recepcjonistki w hotelu Polonez, która przeczytała mój tekst, przesądziła o zwycięstwie mojej koncepcji. (…) Wiele zdarzeń opisanych w piosence, jak np. zakonnice idące plażą, zdarzyło się naprawdę. To było nad polskim morzem. Gdzieś w pobliżu był akurat klasztor i taki obrazek przed zachodem słońca utkwił mi w pamięci.
Taśma z zarejestrowanym w Poznaniu nagraniem trafiła do znanego prezentera III Programu Polskiego Radia Piotra Kaczkowskiego, który – jak to ujął Marek Dutkiewicz – docenił siłę rażenia utworu. Kaczkowski miał w Trójce stałe, codzienne pasmo programowe. Począwszy od poniedziałku przez kolejne dni tygodnia emitował utwór, nie mówiąc, kto go wykonuje. Zakotłowało się, bo nikt nie kojarzył ani wokalisty, ani zespołu. Prezenter przetrzymał wszystkich w niepewności do soboty i dopiero wtedy, jakby ze zdziwieniem, że nikt nie rozpoznał, powiedział, że to przecież Budka Suflera.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze