20 kwietnia minęło 57 lat od dnia, w którym w londyńskich studiach Olympia Sound zespół The Rolling Stones skończył nagrywać jeden z najsłynniejszych swoich utworów – blues-rockowy hit Jumpin’ Jack Flash.
Znawcy tematu twierdzą, że Jumpin’ Jack Flash pozostaje numerem najczęściej umieszczanym na koncertowych setlistach zespołu. W gronie dobrze zorientowanych są tacy, którzy uważają, że wydany w maju 1968 roku singel z tym hitem jest jedną z najważniejszych małych płyt w karierze bandu, bo gdyby Stonesi nie zarejestrowali w tamtym czasie czegoś tak dobrego znaleźliby się na równi pochyłej.
Wieloletni basista zespołu, Bill Wyman, w książce Rolling with the Stones podaje, że utwór był rejestrowany w czterech sesjach nagraniowych, które odbyły się 12 i 29 marca oraz 11 i 20 kwietnia. Natomiast co do historii powstania piosenki istnieją dość istotne rozbieżności.
Przyjmuje się jednak, że riff wymyślił właśnie Wyman – „szeregowy Stones”. Stało się to ponoć 12 marca 1968 roku, kiedy czekając na pozostałych członków bandu siedział przy organach w studiu R.G. Jones i dla zabicia czasu zaczął grać motyw podobny do riffu otwierającego Satisfaction. Motyw brzmiał jednak ciężej i bardziej jednolicie. Kiedy w studiu zjawił się Mick Jagger, patent tak bardzo przypadł mu do gustu, że błyskawicznie dopisał do niego tekst. Tak przynajmniej uważa Phillip Norman w książce Jagger. Diabeł z przedmieścia.
Sprawa tekstu, jak i geneza piosenki zdecydowanie inaczej została ujęta w autobiografii Keitha Richardsa – Życie. Oto, co na ten temat powiedział gitarzysta Stonesów: Tekst piosenki powstał z szarego świtu w Redlands. Mick i ja nie spaliśmy całą noc (wg Phillipsa padli ze zmęczenia po intensywnej balandze – przyp. KB), padał deszcze i tuż za oknem słyszeliśmy dźwięk stąpania ciężkich gumowych butów, które należały do mojego ogrodnika, Jacka Dyera, prawdziwego człowieka wsi z Sussex. Te kroki obudziły Micka. Zapytał: „Co to? ”, a ja odparłem: „Ach, to Jack, Skaczący Jack”. Zacząłem pracować z tą frazą na gitarze, która nastrojona była w sposób otwarty, i śpiewałem frazę „Jumping Jack”. Mick powiedział „Flash”, i nagle mieliśmy ten zwrot, który był rytmiczny i dobrze brzmiał. Zabraliśmy się do pracy i napisaliśmy ten kawałek. Richards, jak widać, w ogóle nie wspomniał o Billu Wymanie.
Jumpin’ Jack Flash był drugim z serii singlem z „genialnym riffem” i jako taki stał się, obok Satisfaction z 1965 roku, znakiem rozpoznawczym Stonesów. Powstawał podczas sesji nagraniowych do album Beggars Banquet. Ciekawostka polegała jednak na tym, że był przygotowany „specjalnie na singel” i nie zamierzano go wydawać na żadnym długogrającym krążku.
Wróćmy jednak do tekstu. Jagger tworząc postać Jumpin’ Jacka wpadł na pomysł jak pisać piosenki, by nie mówiły nic o swoim autorze. Zależało mu na tym, by wykreować postać, w którą niczym aktor wcielałby się na scenie. Postać, która nie byłaby doń podobna, ale stanowiłaby kwintesencję jego publicznego wizerunku, na który składały się szalona energia, seksualna niejednoznaczność i szydercza filozofia.
W piosence Jagger w jednej chwili wywrzaskiwał jakąś absurdalną, apokaliptyczną historię życia wyimaginowanej postaci: Urodziłem się w oku cyklony i wrzasnąłem na matkę pośród zacinającej nawałnicy, a zaraz potem przeskakiwał do słów: Ale teraz wszystko już jest w porządku, tak naprawdę to tylko gadanina. Z drugiej jednak strony to jaggerowskie It’s allllll right now, jak zauważa Richards, brzmi niemal arabsko, bardzo archaicznie i klasycznie: układ akordów, który można usłyszeć tylko w chorałach gregoriańskich. I powstaje mieszanka rock and rolla i bardzo, bardzo dawnej muzyki, której nawet nie znasz. No, to już wycieczka Keitha w światy bliskie archeologicznym wykopaliskom. Tu małe a propos. Otóż do piosenki powstał promujący ją klip, w którym Stonesi wystąpili z twarzami pomalowanymi na złoty i srebrny kolor budząc skojarzenia z posążkami ze starożytnych egipskich grobowców. Na ekranie dokazywał oczywiście Jumpin’ Jack wydymający wargi i łypiący złym okiem pociągniętym czarną kreską.
Muzyczna prasa przyjęła singel dość entuzjastycznie. Magazyn Melody Maker pisał: To ważna płyta dla The Stones, która tak czy inaczej udowodni, że The Stones nadal liczą się na listach przebojów. To jest numer 1, bo to najbardziej komercyjna płyta od bardzo długiego czasu. Tygodnik New Musical Express twierdził: To rasowy numer The Stones, którzy mają niezwykłą zdolność brania na warsztat prostej formuły i zamieniania jej w miniaturowe dzieła.
36 lat po wydaniu singla dwutygodnik Rolling Stone uplasował Skaczącego Jacka na 124 miejscu listy 500 największych utworów wszech czasów.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















