To był udany rok w dziejach popu, ale też w muzyce rockowej nie działo się wtedy źle. Choć, co trzeba podkreślić, nader popularne były wówczas „plastikowe brzmienia” elektronicznych instrumentów klawiszowych, zwanych „parapetami”, które najczęściej dopełniane były przez sterylne dźwięki tzw. „naleśników”, czyli bębnów Simonsa.
No, ale do rzeczy. W 1983 roku Thriller Michaela Jacksona triumfował, a piosenki zeń pochodzące jedna za drugą lądowały w zestawieniach najlepiej sprzedawanych singli po obu stronach Atlantyku. Warto zauważyć, że hit Billy Jean, który w marcu 1983 roku przewodził stawce zarówno w USA, jak i w Wielkiej Brytanii, był pierwszym „czarnym” klipem, który wyemitowany został przez MTV.
Na początku roku zdecydowanie królował zespół z antypodów Men At Work. Jego – promujący płytę Bussines As Usual – singiel Down Under wylądował na czele tak amerykańskich, jak i angielskich zestawień.
David Bowie zaskoczył udaną wycieczką w obszary muzyki dyskotekowej. 27 stycznia w Nowym Jorku artysta podpisał kontrakt z EMI America, wart podobno 10 milionów dolarów. Pierwszym owocem tej współpracy stał się platynowy album Let’s Dance, który obok tytułowego hitu przyniósł międzynarodowe przeboje w postaci China Girl oraz Modern Love.
Z innych przebojów tamtego roku warto przypomnieć piosenki: All Night Long – Lionela Richie, Uptown Girl – Billy’ego Joela czy Only You w wykonaniu Flying Pickets. Nie można też zapomnieć o Rodzie Stewarcie i jego Baby Jane.
Zdecydowanie największym hitem tamtego roku, sądząc po opiniach fachowców i zestawieniach singlowych, okazał się Karma Chameleon w wykonaniu Boya George’a oraz zespołu Culture Club.
Wśród ważnych płyt tamtych dwunastu miesięcy należy odnotować przynajmniej kilka. Zespół U2 wydał świetny album War – ugruntowujący jego pozycję już nie tylko w rodzimej Irlandii. Z kolei muzycy Police żegnali się z fanami. Czynili to jednak w znakomitym stylu – wypuszczając swój najlepszy duży krążek Synchronicity. Na początku kwietnia album The Final Cut stał się trzecim angielskim numerem jeden zespołu Pink Floyd. Rockandrollowiec Billy Idol wydał porządny krążek Rebell Yell, Robert Plant album The Principle Of Moment z hiciorem Big Log, po przerwie odezwał się też zespół Genesis z płytą, która przyniosła przebojowy numer Mama. Mark Knopfler wypuścił album z muzyką filmową Local Hero, a zespół Marillion wydał Script For A Jester’s Tear.
Rockowi giganci również nie spali. Black Sabbath z Ianem Gilanem w roli wokalisty wypuścił Born Again, AC/DC – Flick Of The Switch, Def Leppard wydał Pyromanię, a Slade udany krążek The Amazing Kamikazee Syndrom, którym powracał do swojej świetności. Teksański ZZ Top wypuścił swój najbardziej trafiony komercyjnie album Eliminator. Odezwał się też Bob Dylan solidnym krążkiem Infidels.
Jednym z najważniejszych tamtego roku stał się dla mnie firmowany przez duet Jon Anderson i Vangelis album Private Collection, który znalazł się w gronie moich ulubionych krążków wszech czasów.
W Polsce przez większą część roku (do 22 lipca) ciągle obowiązywał przygnębiający stan wojenny. Nasza muzyka jednak – tak popowa, jak i przede wszystkim rockowa – przeżywała dni chwały. Kiedy przegląda się notowania Listy Przebojów III programu Polskiego Radia z tamtych dwunastu miesięcy, to okazuje się, że niemal przez trzy czwarte roku na czele plasowały się utwory polskie. To była prawdziwa ofensywa. Republika w szpicy umieściła aż pięć kawałków: Biała flaga, Śmierć w bikini, Znak równości, Halucynacje oraz Arktyka. Podobnie Lady Pank: Kryzysowa narzeczona, Mniej niż zero, Moje Kilimandżaro, Wciąż bardziej obcy oraz Zamki na piasku. Maanam trzy: Kocham cię kochanie moje, Raz‑dwa‑raz‑dwa oraz Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech. Na czele „trójkowego” zestawienia wylądowały również: (Objazdowe) Nieme Kino oraz Wyspa, drzewo, zamek Perfectu, Dmuchawce, latawce, wiatr Urszuli, Obudź się Oddziału Zamkniętego, Chyba umieram Azylu P., Alien i Bez podtekstów TSA.
Rok 1983 przyniósł też, o czym nie wolno zapominać, Pierwszy Festiwal Muzyków Rockowych w Jarocinie.
Tamtego roku w sprzedaży pojawiły się duże płyty, za którymi trzeba było stać w kolejkach: UNU Perfectu, Dorosłe dzieci Turbo, tzw. Czerwone TSA, Live Lombardu z historyczną wersją utworu Przeżyj to sam, krążki zespołów Mech i RSC, pierwszy album Lady Pank i bodaj najważniejszy z nich – Nowe sytuacje Republiki.
Paradoksalnie polski rock, mimo panującej biedy, szarzyzny i beznadziei, miał się naprawdę dobrze.
Muzycznie 35 lat temu
REKLAMA
REKLAMA
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















