Pół wieku temu, 20 lutego 1974 roku, wydana została Phaedra, piąta płyta zespołu Tangerine Dream, jedna z najważniejszych w imponującej dyskografii grupy i fundamentalna dla elektronicznego rocka.
Według mitologii greckiej, Fedra była drugą żoną Tezeusza. Zapałała namiętną miłością do swego pasierba Hipolita, usiłując go uwieść. Młody myśliwy odtrącił jej miłość. Wzburzona Fedra oskarżyła go przed Tezeuszem o próbę uwiedzenia. Mąż uwierzył i poprosił swego ojca, Posejdona, by uśmiercił bezwstydnika. Gdy Hipolit przejeżdżał rydwanem nad brzegiem morza, z fal wynurzył się byk Posejdona i sprawił, że wystraszone konie poniosły.
Hipolit, wleczony za powozem, zginął. Gdy Fedra dowiedziała się o tym, popełniła samobójstwo. Czy zatem muzyczna opowieść Tangerine Dream ilustrowała tę historię z wyimaginowanego świata greckich bóstw? Rzec można, że bardziej przenosiła słuchacza do równie odrealnionego, futurystycznego świata kosmosu.
Osobiście z muzyką pochodzącą z albumu zetknąłem się, dzięki radiowej Trójce, jesienią 1973 roku. W głowie utkwił mi wtedy tytuł jednej z kompozycji, który luźno przetłumaczono jako Tajemnicze zjawisko na brzegu koszmarów (oryginalnie Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares) i… to wszystko, bo do takiej muzyki musiałem dojrzeć.
Materiał, który wypełnił Fedrę zarejestrowano w listopadzie 1973 roku w The Manor Studio w Anglii. Płyta była pierwszą w dyskografii zespołu wydaną przez wytwórnię Virgin. Osiągnęła 15. miejsce na brytyjskiej liście bestsellerów (praktycznie bez emisji w radiach) i pokryła się złotem w siedmiu krajach.
Pod koniec 1973 roku, po zakupie modułowego syntezatora Mooga, grupa przybyła do The Manor Studio w Oxfordshire, aby rozpocząć nagrywanie. Całość została ukończona w niecałe sześć tygodni, a część muzyki zarejestrowano z pomocą żony Edgara Froesego, Monique. W wywiadzie przeprowadzonym przez Marka J. Prendergasta Froese wspominał: Phaedra była pierwszym albumem, na którym trzeba było uporządkować wiele rzeczy.
Powodem było to, że po raz pierwszy użyliśmy sekwensera Mooga. Ponieważ w tamtym czasie nie było żadnych presetów ani banków pamięci – samo strojenie instrumentu zajmowało kilka godzin. Pracowaliśmy codziennie od 11 rano do 2 w nocy. Po jedenastu dniach mieliśmy na taśmie zaledwie 6 minut muzyki. Technicznie wszystko, co mogło pójść źle, tak właśnie poszło. Zepsuł się magnetofon, powtarzały się awarie miksera, a głośniki psuły się z powodu niezwykle niskich częstotliwości wytwarzanych przez nas basów. Po dwunastu dniach byliśmy kompletnie wyczerpani. Na szczęście dwudniowy wypad na wieś odnowił nasze siły i wkrótce nastąpił przełom. Utwór „Mysterious Semblance” został nagrany 4 grudnia. Peter i Chris (Peter Baumann i Christopher Franke – przyp. KB) spali wówczas po długiej sesji nagraniowej, więc zaprosiłem do studia moją żonę, Monique.
Poprosiłem inżyniera dźwięku i nagrałem to za jednym podejściem na mellotronie z podwójną klawiaturą, podczas gdy Monique kręciła pokrętłami fazera (dało to wrażenie przemieszczania się źródła dźwięku – przyp. KB). Utwór ten znajduje się na płycie dokładnie w takiej samej formie, w jakiej został nagrany tamtego dnia. Praktyka ta była kontynuowana do końca sesji.
Tytułowa kompozycja płyty powstała w oparciu o improwizację zarejestrowaną w studiu i ukazała jedną ze słabości ówczesnego sprzętu analogowego. Miał on bowiem tendencję do rozgrzewania się, przez co niektóre oscylatory, bardzo wrażliwe na temperaturę, przestrajały się.
Zarówno utwór tytułowy, jak i Movements of a Visionary opierały się na użyciu przez Chrisa Frankego analogowego sekwensera Mooga jako substytutu gitary basowej. Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares przedstawiał Froesego grającego solo na mellotronie, czemu towarzyszyły z wolna rozszerzające się efekty filtrów. Całość zamykał krótki utwór Petera Baumanna – Sequent C, zawierający wielokrotnie samplowany wycinek fletowy nałożony na „nieruchome tło”.
W książce 1001 albumów muzycznych krytyk Manish Agarwal (recenzent m.in. Times, Kerrang!, Mojo, Q) napisał: Phaedra była krokiem milowym pod względem komercyjnym i stylistycznym. Trio użyło Mooga i sekwenserów pierwszy raz, co sprawiło, że ich rozległe instrumentalne pejzaże mogły być komponowane, a nie improwizowane (…). Phaedra pozostaje lekturą obowiązkową dla fanów muzyki elektronicznej.
Na koniec jeszcze słowa Edgara Froesego: Kiedy wydano płytę „Phaedra”, powiedziałem: za jakieś dziesięć lat wszyscy będą grali na syntezatorach – a ten facet… stwierdził: jesteś idiotą i wyszedł. Nie wiem, kim był ów facet, wiem jednak, że Froese miał absolutną rację.
![Kolejny parkomat w Tarnowie [ZDJĘCIA] Parkomat ul. Gumniska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Parkomat-ul.-Gumniska-8-218x150.jpg)


![Groźne zdarzenie na skrzyżowaniu w Tarnowie. Na miejscu pracują służby [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC_6746-218x150.jpg)



![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)













