Pionier progrocka

0
borowiec
borowiec1645
REKLAMA

Dzięki Gregowi Lake’owi w historii muzyki znalazły się prawdziwe perełki, ot, jak choćby Epitaph (przejmująco wyśpiewane na pierwszej płycie zespołu King Crimson) czy piosenka C’est La Vie, skomponowana w latach współpracy z Keithem Emersonem i Carlem Palmerem. Zresztą, kiedy przychodzi mi na myśl debiutancka płyta trio Emerson, Lake And Palmer, to przede wszystkim wracają do mnie kompozycje jubilata – moja ulubiona, piękna Take A Pebble i ta najbardziej znana z „klasycznym” gitarowym intro artysty – Lucky Man.
Czysty, „młody” głos Lake’a zawsze nadawał uroku wykonywanym przez niego utworom, podobnie jak jego solidna technicznie i subtelna zarazem gra na gitarze. Zwłaszcza jednak jego umiejętności kompozytorskie wzbudzały uznanie nawet wśród najbardziej wymagających fanów rocka.
Greg Lake urodził się w nadmorskim mieście Bournemouth, tam dorastał i tam też zaczęła się jego muzyczna droga. Na dwunaste urodziny dostał od matki gitarę. Po pewnym czasie zaczął brać lekcje u miejscowego nauczyciela, który uczył także Roberta Frippa, późniejszego lidera zespołu King Crimson. Lake tak wspominał Frippa: Robert był ode mnie dużo szybszy jako gitarzysta. Często wspólnie ćwiczyliśmy, gdyż braliśmy lekcje u tego samego nauczyciela, który zresztą grał na banjo. Mniej więcej w tym właśnie czasie, czyli około 1961 roku, powstała piosenka, która po latach stała się znana jako Lucky Man.
King Crimson stał się pierwszym znaczącym zespołem Lake’a, lecz początki były trudne. Jubilat tak o tym opowiadał: Najpierw Fripp założył zespół Giles Giles Fripp w 1968. Nie wiem, jak to się stało, ale Fripp miał kontrakt z firmą Decca. Byli najbardziej obrzydliwą grupą, jaką można sobie wyobrazić. Ubierali się jak kaleki i grali śmieszne piosenki. Decca chciała, aby zespół i jego repertuar był bardziej możliwy do prezentowania. Robert zadzwonił do mnie. Byłem jedynym wokalistą, jakiego znał. Zgodziłem się, gdyż dowiedziałem się o tym kontrakcie. Fripp jednak chciał, abym grał też na basie, przynajmniej na jednym albumie. Musiałem się tego nauczyć.
Lake grał i śpiewał w King Crimson przez niespełna półtora roku, począwszy od stycznia 1969. Z zespołem nagrał dwa albumy: In The Court Of The Crimson King (1969) oraz In The Wake of Poseidon (1970). Obie płyty należą dziś do rockowej klasyki.
In The Court Of The Crimson King był bardzo ważnym albumem nie tylko dla mnie –wypowiadał się po latach i dodawał: Ogłosiliśmy zmianę warty, z muzyki pop na progresywną. Muzyka ta łamała wszystkie bariery w muzyce popularnej i otwierała wrota powodzi na nowe koncepcje.
W listopadzie 1969 roku płyta dotarła do 5. miejsca listy najlepiej sprzedawanych albumów w Wielkiej Brytanii. Bardzo szybko uznano ją za wzorcową dla rocka symfonicznego. Wielu znawców, a wśród nich Pete Townshend z The Who, uznało krążek za arcydzieło.
Greg Lake opuścił King Crimson, a w 1970 roku, już jako członek trio Emerson, Lake & Palmer, nagrał kolejną znaczącą płytę. Płyta ta, będąca debiutem grupy, podobnie jak In The Court Of The Crimson King została zaliczona do kanonu muzyki rockowej. Z Keithem Emersonem i Carlem Palmerem nagrał jeszcze kilka znaczących albumów.
W tym legendarnym trio właśnie Greg Lake był moim ulubionym muzykiem. Być może dlatego, że podobało mi się, jak śpiewał, a może dlatego, że wśród wszystkich muzyków to właśnie gitarzystów darzyłem największym zainteresowaniem. Poza tym było to w czasach, gdy muzyka rockowa przeżywała swój wielki rozkwit. Dziś jest inaczej, Lake tak to skomentował kilka lat temu: Wydaje mi się, że dziś otrzymujesz produkt rockowy, a nie muzykę. Być może muzyka, którą słyszę dziś, jest lepiej wyprodukowana, ale mniej znacząca. W latach 70‑tych był pewien poziom artystyczny, byli Emerson Lake & Palmer, którzy grali inaczej niż Pink Floyd i The Who. Każdy zespół dawał inne kolory. Teraz, za sprawą mediów, wszystko zaczyna być pchane w jednym kierunku.
Na początku lat 80. jubilat występował wspólnie z Garym Moore’m, a potem przez jakiś czas grał z zespołem Asia, choć, jak twierdził, było to granie zbyt popowe.
W roku 2001, co było dowodem wielkiego uznania dla dokonań Beatlesów, zasilił trasę Ringo Starra.
9 stycznia tego roku Greg Lake otrzymał tytuł doktora honoris causa w Konserwatorium Nicolini w Piacenzy we Włoszech. Był to pierwszy tego rodzaju tytuł przyznany przez tę uczelnię.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze