Śmierć wirtuoza

0
borowiec
REKLAMA

W sobotę rano media podały: Ciało muzyka z pojedynczą raną postrzałową głowy zostało znalezione przez jego dziewczynę. Keith Emerson cierpiał na chorobę zwyrodnieniową prawej ręki, co uniemożliwiało mu czerpanie pełnej satysfakcji z gry na klawiszach – mógł używać wyłącznie ośmiu palców. W 2010 roku muzyk przeszedł operację i zmagał się z depresją.
Kilka lat temu na stronie portalu AllMusic można było przeczytać: To prawdopodobnie najwspanialszy, najbardziej technicznie zaawansowany klawiszowiec w historii muzyki rockowej.
Keith Emerson urodził się w małym angielskim mieście Todmorden. Już jako dziecko wkroczył w świat muzyki. Od ósmego roku życia pobierał lekcje gry na pianinie. O swoich dziecięcych latach tak opowiadał: W domu było pianino i starałem się uczyć grać ze słuchu (…). Nie czytałem nut, a więc później musiałem się tego nauczyć. Nie możesz jednak nauczyć się grać muzyki, musisz z tym się urodzić (…).Zacząłem grać na fortepianie, gdy miałem 8 lat (…). Lekcje dawała mi 80‑letnia niska staruszka. Było to w każdą sobotę rano. Nie lubiłem tej dyscypliny, uczenia się gam, wszystkich tych wprawek i niektórych piosenek, jakie graliśmy. Lekcje gry na fortepianie brałem około 8 lat u różnych nauczycieli. Ostatnią nauczycielką była osoba nieco młodsza i inspirowała mnie do grania współczesnej muzyki. Chciała, abym poszedł do London School of Music i tam studiował. Pomyślałem, że Londyn jest daleko, a tu jestem wolny i mogę robić, co chcę.
W wieku piętnastu lat Keith Emerson zaczął grywać w zespołach muzycznych na południowym wybrzeżu Anglii. Przyłączył się do lokalnej orkiestry jazzowej. Dało mu to sposobność obserwacji innych muzyków oraz możliwość doskonalenia wiedzy muzycznej. W roku 1965 artysta przeniósł się do Londynu i przyłączył się do grupy T‑Bones, która przygrywała znanemu bluesmanowi T‑Bone Walkerowi. Z grupą tą występował w klubie Marquee w Londynie oraz odbył trasę koncertową po Niemczech i Francji.
W czerwcu 1967 roku spotkał Davida O’Lista, dzięki czemu powstała grupa The Nice. Większość jej repertuaru bazowała na kompozycjach klasycznych i eksperymentach wiążących je z różnymi formami muzycznymi. Muzycy The Nice grali wszystko: od rockowej wersji Sibeliusa, przez blues i jazz, a skończywszy na nowych aranżacjach piosenek Boba Dylana. Po latach Emerson tak się wypowiada o tym zespole: The Nice niewątpliwie wnieśli dużo. Myślę, że pomogli ludziom otworzyć swoje umysły na inne formy muzyki, uwrażliwić uszy na inne harmonie. Dziś, kiedy mówi się o tak zwanej muzyce progresywnej, należy pamiętać, że The Nice byli prekursorami tego gatunku.
W 1970 roku Emerson wraz z Gregiem Lake’m oraz Carlem Palmerem założył jedną z najsłynniejszych grup w historii rocka – trio Emerson, Lake & Palmer.
Debiutancki album formacji pokazał ogromne możliwości tkwiące w trójce muzyków, a sam Emerson zasłynął wkrótce jako prawdziwy showman, któremu na scenie (po śmierci Hendrixa) nikt nie dorównywał. To, co wyczyniał ze swoim instrumentarium podczas szalonych występów, weszło na stałe do historii rocka. Emerson stał się jednocześnie pierwszym rockmanem w dziejach, który w rockowym instrumentarium dokonał tak znaczącej nobilitacji syntezatora Mooga.
Supertrio odniosło wielki sukces w latach 70., sprzedając 30 mln płyt i stając się pierwszej wielkości gwiazdą rocka progresywnego. Rok po wydaniu albumu Love Beach (1978) rozpadło się. Emerson rozpoczął pracę nad muzyką filmową, pisząc ją do obrazów takich jak m.in. Inferno, Nocny jastrząb oraz Murder Rock.
Do reaktywacji legendarnego składu po nagraniu płyty jako Emerson, Lake & Powell (z Cozym Powellem na bębnach) doszło na początku lat 90. Niestety, po wydaniu albumów Black Moon (1992) oraz In the Hot Seat (1994) zespół ponownie rozpadł się. Ostatnim studyjnym materiałem Keitha Emersona pozostaje The Three Fates Project z 2012 roku.
Na koniec przytaczam piękne i jakże trafne oświadczenie, którym Carl Palmer złożył hołd tragicznie zmarłemu przyjacielowi: Keith był delikatną duszą, która kochała muzykę i dawała z siebie wszystko na koncertach. Jego umiejętności klawiszowe jeszcze długo nie będą miały sobie równych. Był pionierem, a jego innowacyjny muzyczny geniusz wzruszał nas wszystkich: w świecie rocka, muzyki klasycznej i jazzu. Zawsze będę pamiętał jego ciepły uśmiech, doskonałe poczucie humoru, przykuwające uwagę występy i oddanie muzyce. Miałem wielkie szczęście, że go znałem i miałem okazję tworzyć razem z nim.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze