Solowy debiut Joplinki

0
fonograf - Janis Joplin
REKLAMA

11 września 1969 roku ukazał się trzeci album z Janis Joplin w roli głównej I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama! Był w istocie solowym debiutem tej legendarnej artystki i zarazem jedynym solowym krążkiem, jaki po sobie pozostawiła.
Gdy podczas wieczoru otwierającego tegoroczny festiwal Był Sobie Blues oglądałem bardzo udany koncert Natalii Sikory – Buried Alive in the Blues, pomyślałem, że przy najbliższej okazji powinienem się odnieść do solowej płyty Janis. I oto właśnie nadarzyła się stosowna okazja.

I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama! to jedna z tych płyt, do której mam sentyment. Trafiła na moją półkę dopiero w 1984 roku, znajdując miejsce obok pośmiertnie wydanego podwójnego winylu Joplin In Concert. W całości nie znałem jej wcześniej i może właśnie dlatego tak ją polubiłem.
W chwili wydania płyta była jednak krytykowana jako zbyt soulowa w porównaniu do wcześniejszej psychodeliczno-rockowej twórczości artystki. Fani pragnęli Janis żywiołowej, spontanicznej, niegrzecznej, takiej, jaką bywała w trakcie koncertów, a czego namiastkę uchwycono na zarejestrowany z zespołem Big Brother & The Holding Company owacyjnie przyjętym albumie Cheap Thrills. Tymczasem na I Got Dem… było mniej instrumentalno-brzmieniowych szaleństw i mniej też żywiołowego psychodeliczno-rockowego czadu. W zamian odbiorcy otrzymali zestaw ośmiu utworów, mocno soulowych, quasi-orkiestralnych, niby bardziej zwartych i bogatszych w brzmieniu, ale też bardziej konwencjonalnych, wygładzonych i ujarzmionych emocjonalnie, w porównaniu z Cheap Thrills jakby wykalkulowanych.

Nagrywanie I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama! rozpoczęło się w Nowym Jorku (w przerwie między koncertami) 16 czerwca 1969 i zakończyło 10 dni później. W zamyśle Janis płyta miała nawiązywać tak charakterem, jak i brzmieniem do nagrań urozmaicanych klawiszami, a zwłaszcza dęciakami (na co jej poprzedni zespół nie pozwalał) sygnowanych przez wytwórnie Stax i Motown. Tym samym miała wyrażać fascynacje czarną muzyką. I chyba podobny zamysł stał za wyborem takiej a nie innej okładki, na której ekstatyczna Janis miała kojarzyć się z podziwianą przez nią Tiną Turner.
W zespole towarzyszącym artystce znaleźli się: perkusiści Lonnie Castille i Maury Baker, basista Brad Campbell, gitarzysta Sam Andrew (z The Holding Company), trębacz Luis Gasca, dwóch saksofonistów – tenorowy Terry Clements i barytonowy Cornelius „Snooky” Flowers, oraz organiści Richard Kermode i Gabriel Mekler. Szczególnie ważny był ten ostatni, będący również producentem znanym ze współpracy z grupami Steppenwolf i Three Dog Night, a w tym przypadku współautor utworu Kozmic Blues i człowiek odpowiedzialny za produkcję. Nie można przy tym zapomnieć o znakomitym gitarzyście Mike’u Bloomfieldzie, który zagrał w czterech piosenkach.

REKLAMA (2)

Ellis Amburn w książce Perła. Obsesje i namiętności Janis Joplin o płycie I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama! tak napisał: Od pierwszego numeru, „Try” (…) jest to poruszający longplay. W piosence „Try” zwraca uwagę trąbka Luisa Gaski, Sam i Snooky „gruchają” jako głosy towarzyszące, a Janis wznosi się ponad wszystko – silna i pomysłowa, w swoim „odlocie” przypominającym śpiewanie scatem. Wstęp do następnej piosenki, „Maybe”, grają: Sam Andrew na gitarze i Richard Kermode na organach, a Janis znów z łatwością osiąga przejmujące, wysokie tony (…). „Work Me Lord” to piosenka Nicka Gravenitesa, która stwarza Janis szansę zaprezentowania jej własnej, zniewalającej wersji gospel singing. Wielka chwila nadchodzi w piosence „Little Girl Blue”. Zaczyna się od akordów gitarowych Sama, które „pochylają się nad głosem Janis jak wierzba płacząca”.

REKLAMA (3)

A inne utwory? Pierwszą stronę zamykała piosenka As Good As You’ve Been to This World Nicka Gravenitesa. Drugą otwierała rozpoczęta od uderzeń perkusyjnych przeróbka To Love Somebody zespołu Bee Gees. Po niej następował zapadający w pamięć, wypełniony porywającymi przejściami soul-rockowy song Kozmic Blues, stworzony ad hoc w trakcie sesji nagraniowej przez Janis i Meklera otwierającego go uderzeniami w klawisze fortepianu. To właśnie od tego utworu, określonego przez artystkę przydługawym mianem I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama!, po skróceniu wzięła się nazwa grupy.
Z utworami Kozmic Blues i Little Girl Blue na drugiej stronie wytwórnia Columbia wydała singel, który osiągnął 41. miejsce na liście magazynu Billboard. Sam album natomiast cieszył się niemałym zainteresowaniem. W bestsellerowym zestawieniu Billboardu plasował się przez 28 tygodni, docierając do pozycji piątej. Wkrótce pokrył się złotem, a ostatecznie platyną.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze