Stormbringer

0
borowiec
borowiec1847
REKLAMA

Zwiastun burzy, bo tak w latach 70. przyjęło się u nas nazywać tę płytę, była drugą częścią dylogii nagranej przez tych samych muzyków, którzy pracowali nad wydaną dziewięć miesięcy wcześniej płytą Burn. Tu należy przypomnieć, że Burn była debiutem trzeciego składu Deep Purple. Przed jej zarejestrowaniem wokalistę Iana Gillana zastąpił David Coverdale, a Rogera Glovera – śpiewający basista grupy Trapeze – Glenn Hughes (w ostatnich latach filar zespołu Black Country Communion). Z legendarnego składu pozostali więc: John Lord grający na instrumentach klawiszowych, gitarzysta Ritchie Blackmore oraz perkusista Ian Paice.
Hughes i Coverdale byli dla „Purpury” nie tylko świeżą krwią pod względem artystycznym, byli też najmłodszymi muzykami w składzie i kiedy powstawał Burn, obaj mieli po 22 lata. Do czasu pracy nad Strombringer zdążyli już na tyle okrzepnąć, że postanowili w jeszcze większym stopniu wykazać się swoimi umiejętnościami.
Rejestracja materiału, jaki znalazł się na płycie, miała miejsce w studiach nagraniowych Monachium i Los Angeles, a odbyła się w sierpniu i wrześniu 1974 roku. W chwili wydania płyta została przyjęta przez „purpurowych ortodoksów” źle, właściwie jeszcze gorzej niż krążek Burn. Z perspektywy lat tak kiepska ocena tych wydawnictw wydaje się jednak nieco przesadzona, bo (dla przykładu) w opublikowanym w 2006 roku przez pismo Classic Rock zestawieniu Stu najlepszych albumów brytyjskiego rocka Burn został sklasyfikowany na miejscu 27. Był to jednak krążek mocno hardrockowy, a jego następca przyniósł muzykę o zabarwieniu soulowo‑funkowym, będącą zasługą Hughesa, oraz bluesowym, co było bliskie dla Coverdale’a. To właśnie ta różnorodność gatunkowa rozsierdziła zwolenników Purpury, przyzwyczajonych do solidnego rockowego czadu.
Na Stormbringer rola gitary Blackomre’a nieco zmalała, dzięki czemu uwypuklono sekcję rytmiczną oraz klawisze Jona Lorda, który prócz Hammonda kilkukrotnie sięgnął po syntezator. Należy tu dodać, że Lord był w świetnej formie i nie tylko serwował solówki, ale też potrafił dominować swoimi popisami, jak na przykład w High Ball Shooter.
Oczywiście znalazły się na tym albumie utwory czysto blackmorowskie, jak oparty na kroczącym riffie utwór tytułowy, jak dynamiczny Lady Double Dealer czy melancholijny The Gypsy. Jednakowoż pojawiły się kompozycje w rodzaju soulującej Hold On czy funkującej You Can Do It Right, które w olbrzymim stopniu odzwierciedlały muzyczne upodobania Hughesa i Coverdale’a. Nawiasem mówiąc, do Hold On Blackmore podobno w ogóle nie chciał nagrać solówki. No, ale fakt, że geniusze mają swoje humory, nie był niczym nowym.
Na krążku znalazły się również dwie piękne ballady. Pierwsza z nich Holy Man, zaśpiewana w całości przez Hughesa, dość niesłusznie nie odniosła takiego sukcesu jak wieńcząca płytę, podpisana przez Coverdale’a i Blackmore’a, Soldier Of Fortune. Ta tchnąca niezwykłym smutkiem i niewymowną nostalgią kompozycja wzbudziła kontrowersje nawet w samym zespole. Ponoć Ian Paice do dziś darzy ją serdeczną niechęcią. Ale warto przy tym zauważyć, że osoby średnio znające dokonania Deep Purple zaliczają Żołnierza fortuny do grona utworów najbardziej rozpoznawalnych i lokują go w towarzystwie legendarnych hardrockowych kilerów w rodzaju Smoke On The Water czy Highway Star oraz tak ważnych kompozycji jak Child In Time.
Pomysł na utwór był nader prosty: akustyczne wiosło, łkające gitarowe brzmienia wsparte ładnym melotronem na drugim planie, a do tego melancholijny Coverdale śpiewający o człowieku na życiowych zakrętach. Żołnierz stał się właściwie jedynym utworem ze Stormbringer, jaki został powszechnie zaakceptowany przez purpurowych ortodoksów.
Na koniec słów kilka o okładce, która powstała jako artystyczna transformacja fotografii wykonanej 8 lipca 1927 roku przez Lucille Handberg. Fotografia przedstawiająca tornado w pobliżu miasta Jasper w stanie Minnesota z czasem stała się na tyle znana, że uzyskała status klasycznej. Warto przy tym wspomnieć, że została wykorzystana w 1970 roku przy okazji okładki płyty Bitches Brew Milesa Davisa, a w 1986 ozdobiła album Tinderbox zespołu Siouxsie and the Banshees.
Płyta Stormbringer, choć nie odniosła spektakularnych sukcesów komercyjnych, w Europie radziła sobie całkiem dobrze. W wielu krajach bez trudu uplasowała się w pierwszej dziesiątce list bestsellerów, a w Norwegii stanęła nawet na szczycie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze