Tym razem sięgam do dokonań i wydarzeń muzycznych, jakie zaistniały pół wieku temu. Wiele z nich miało istotne znaczenie w dziejach pop-kultury.
Rok 1972 przyniósł pasmo znaczących sukcesów wykonawców spod znaku glam rocka. Marc Bolan i jego T.Rex stanęli wówczas u szczytu sławy. Entuzjastycznie przyjęte koncerty w Empire Pool w Londynie, trasa koncertowa po USA, przebojowe numery jeden w angielskich zestawieniach – Telegram Sam (luty) i Metal Guru (maj) były tego najlepszymi dowodami. Bolanowi na listach przebojów próbował zagrozić odziany w błyszczące stroje i demonstrujący swój owłosiony tors Gary Glitter ze swoim Rock And Rollem w dwóch częściach. Wykonawcą spod tego samego błyszczącego znaku – choć w ujęciu mocno horrorowym – stał się Alice Cooper. Ten demoniczny gość, wraz z zespołem o tej samej nazwie, wylansował z powodzeniem swój superhit School’s Out (nr 1 w sierpniu w Wielkiej Brytanii).
Tamtego roku znakomicie poczynała sobie czwórka facetów z Wolverhampton, znana jako Slade. Ich rozwrzeszczane hiciory w rodzaju Take Me Bak ‘Ome (topowy hit w lipcu) czy Mama Weer All Crazee Now (we wrześniu) dowodziły, że goście byli na fali. W tym samym glam rockowym nurcie plasował się też dowodzony przez Iana Huntera zespół Mott The Hoople, który dzięki pomocy Davida Bowie wydał wówczas płytę All The Young Dudes i odniósł spory sukces. A sam David Bowie? No cóż, miał świetną zabawę wcielając się w Ziggy’ego Sturdasta, szokując opinię publiczną wypowiedziami o swoim biseksualizmie i jednocześnie gromadząc tłumy podczas swoich koncertów (na których wspierała go solidna formacja Spiders From Mars).
Na listach przebojów brzmiała oczywiście też „grzeczna” muzyka, a nawet – co należy podkreślić – pojawiły się również szlachetne kompozycje popowe oraz soft rockowe. Zespół America w marcu uplasował na czele amerykańskiego zestawienia swój sztandarowy numer A Horse With No Name. Miesiąc później na tym samy miejscu zagościła piosenka Roberty Flack The First Time Ever I Saw Your Face. Sporą popularnością cieszyły się też urokliwe piosenki Gilberta O’Sullivana: Alone Again – numer jeden latem w USA oraz Clair – przewodzący liście przebojów w Anglii w listopadzie.
W 1972 było kilka znaczących odejść oraz ważnych powrotów. W lutym rozpadł się zespół Steppenwolf (hit Born To Be Wild). W połowie października najsłynniejszy rock and rollowy zespół Ameryki – Creedence Clearwater Revival – wydał oświadczenie o definitywnym rozwiązaniu się. Niespełna miesiąc później w wypadku motocyklowym zginął Berry Oakley, znakomity basista zespołu Allman Brothers Band (stracił życie niemal w tych samych okolicznościach, co rok wcześniej jego kolega z zespołu, legendarny gitarzysta Duane Allman).
Jeśli chodzi o pionierów rock and rolla, to w sierpniu zorganizowano na Wembley wielki koncert. Wzięli w nim udział Bill Haley, Jerry Lee Lewis, Little Richard i Chuck Berry. Ten ostatni, po okresie niełaski, udanie powrócił na czoło zestawień – zarówno w USA, jak i na Wyspach – z przebojowym kawałkiem My Ding-A-Ling.
A co w rocku? Tu można było odczuć pewną zadyszkę twórczą, ale bez przesady. Rolling Stones wydali podwójną płytę Exile On Main Street, jeden z najwartościowszych krążków w historii zespołu. W lutym Pink Floyd przedstawił w londyńskim Rainbow Theatre suitę Eclipse, która rok później została wydana jako mega-album The Dark Side Of The Moon. Trio Emerson Lake & Palmer wypuściło swój czwarty z kolei long play – Trilogy. Zespół Yes wydał uważaną (z czasem) za najlepszą w dorobku płytę – Close To The Edge, a niezwykła wtedy muzycznie (dwie gitary prowadzące) grupa Wishbone Ash przedstawiła jedną z najpiękniejszych i zrazem najważniejszych płyt dekady – Argus.
W obszarze hard rocka było… też dobrze. Ten gatunek muzyki okrzepł i szykował kolejne odsłony. Modny wówczas zespół Uriah Heep wydał solidny krążek Magician’s Birthday, a kapela Tony’ego Iommi’ego i Ozzy’ego Osbourna przypieczętowała swoją pozycję – Black Sabbath Vol. 4. Bodaj najważniejsze wydarzenia roku miały miejsce w Japonii. Tam, podczas sierpniowych koncertów w Osace i Tokyo, zarejestrowano materiały, który wkrótce złożyły się na jedną z najlepszych płyt „na żywo” w historii rocka – Made In Japan zespołu Deep Purple.
U nas największym anglojęzycznym przebojem roku stał się Without You Nilssona – numer jeden po obu stronach Atlantyku.
Natomiast jeśli chodzi o dokonania polskich artystów, to warto odnotować nagrodę przyznaną podczas X KFPP w Opolu Tadeuszowi Woźniakowi i Bogdanowi Chorążukowi za piosenkę Zegarmistrz światła oraz dwa znaczące duże krążki, a mianowicie Droga za widnokres Marka Grechuty oraz Karate zespołu Breakout.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)













![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)


