Elektroniczne medytacje

0
REKLAMA

Elektroniczne medytacjeW czerwcu 1970 roku niemiecka wytwórnia Ohr wydała debiutancki album zespołu Tangerine Dream – Electronic Meditation. Zatem dziś zatem słów więcej niż kilka o tym wydawnictwie.

Stali Czytelnicy orientują się, że często używam zwrotu „pamiętam, że”, po którym snuję kilkuzdaniową opowieść o tym, jakie sentymenty budzi we mnie dana płyta czy pochodzący zeń utwór. Tym razem rzecz ujmę tak: pamiętam, że jako nastolatek nagrałem płytę Electronic Meditation na mojej „zetce” z radiowej Trójki, po czym szybko ją skasowałem, bo, niestety, nie byłem w stanie wysłuchać jej po raz wtóry, a miejsce na taśmie było cenne. Prawdopodobnie wówczas nie dorosłem do takiej muzyki, a czy później to nastąpiło, nie jestem pewien. Tutaj przytoczę, będące w opozycji do moich wynurzeń, słowa zaczerpnięte z recenzji Jima Brenholtsa, opublikowanej przez AllMusic: Dziko eksperymentalne barwy, pasaże i tekstury dominują w tym świecie dźwięków, łącząc rock and rolla ze zdecydowanie awangardowym brzmieniem. Album jest bardzo przystępny i trudny do nielubienia. Bardzo przystępny? No, proszę! Mimo wszystko dla wsparcia moich niegdysiejszych doznań przytoczę jeszcze mały fragment recenzji Pawła Horszyny, pochodzącej z artrock.pl: „Electronic Meditation” jest jedną z tych płyt, która wydaje się być nie do wysłuchania. Odetchnąłem po przeczytaniu powyższych słów, bo przecież jako nastolatek miałem prawo sądzić, że albumu rzeczywiście nie da się wysłuchać. Zmierzam jednak do meritum.

Płyta Electronic Meditation jest jedyną w obszernej dyskografii Tangerine Dream, która została zarejestrowana w składzie: Edgar Froese, Klaus Schulze oraz Conrad Schnitzler. Zagrało jeszcze dwóch innych muzyków: organista Jimmy Jackson i flecista Thomas Keyserling, jednak w oryginalnym wydaniu płyty nie zostali wymienieni.

REKLAMA (2)

Materiał, który wypełnił krążek, został nagrany w październiku 1969 roku w wynajętej do tego celu fabryce w ówczesnym Berlinie Zachodnim. Nagrań dokonano przy użyciu zaledwie dwuścieżkowego magnetofonu Revox.

W odniesieniu do tego, co powstało w tamtych latach, Electronic Meditation najbardziej przypomina muzykę Pink Floyd z tytułowego utworu płyty A Saucerful Of Secrets. W bardziej subtelnych momentach, gdy na pierwszym planie brzmią partie elektrycznych organów, można odnieść wrażenie cytowania wspomnianej kompozycji. Znawcy uważają przy tym, że twórcy płyty inspirowali się również dokonaniami awangardowej niemieckiej grupy Amon Düül.

Electronic Meditation to jedyny album Tangerine Dream, który poza tytułem ma niewiele wspólnego z muzyką elektroniczną, a przecież wkrótce potem zespół stał się najważniejszym przedstawicielem tego gatunku.

Debiutancki krążek Niemców jest unikalnym mikstem free jazzu, muzyki quasi-elektronicznej i rocka instrumentalnego; choć magazyn „Sound on Sound” określił całość mianem swobodnego rocka elektronicznego.

Instrumentarium, które zostało wykorzystane przy nagrywaniu płyty, objęło konwencjonalne instrumenty, takie jak gitara, organy, perkusja i wiolonczela, ale również wykonane na zamówienie przez Edgara Froese proste urządzenia elektroniczne oraz dźwięki, takie jak tłuczone szkło, płonący pergamin czy suszony groszek potrząsany na sicie. To jednak nie wszystkie dziwactwa. Oto na końcu płyty w utworze Resurrection Edgar Froese czytał to, co zostało napisane z tyłu biletu promowego z Dover do Calais. Tyle tylko, że owo czytanie zostało odtworzone od tyłu i tak też je zarejestrowano.

REKLAMA (3)

Należy tu wspomnieć, że młodych muzyków nie było wtedy stać na syntezatory, które wkrótce stały się podstawą ich brzmienia (zarówno na późniejszych albumach Tangerine Dream, jak i na solowych wydawnictwach Klausa Schulze).

Jeśli lubi się klimaty pokroju wspomnianego wcześniej utworu Pink, Electronic Meditation jest płytą do zaakceptowania, a być może nawet do rozsmakowania się w jej awangardowym sosie. Niepokojące smyczkowe rzężenia, plumkający flet w tle i gitarowe sprzężenia wypełniły lwią część utworu Genesis. Gitarowe pomruki, podparte organami oraz pojedynczymi frazami fletu i zwariowaną perkusją, napędzają kompozycję Journey Through A Burning Brain. Oniryczne i tajemnicze klimaty współkreują utwór Cold Smoke, w kompozycji Ashes To Ashes przybierają formę swoistego chaosu, a intrygują w organowym fragmencie Resurrection.

Całość płyty trwa niewiele ponad dwa kwadranse, ale jest to jazda bez trzymania się jakichkolwiek sprawdzonych konceptów. Według znawców Electronic Meditation to udany debiut, który w chwili wydania robił wrażenie, pokazując jak daleko można przesunąć granice muzyki rockowej.

# TEMI, Fonograf, Electronic Meditation, Tangerine Dream, Elektroniczne medytacje, Edgar Froese, Klaus Schulze,  Conrad Schnitzler, Jimmy Jackson, Thomas Keyserling, Berlin Zachodni, A Saucerful Of Secrets, Pink Floyd,  Amon Düül, Resurrection, Genesis, Journey Through A Burning Brain, Cold Smoke, Ashes To Ashes

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze