The Joshua Tree uchodzi za opus magnum grupy. Uważana jest za płytę, na której muzyka kwartetu zabrzmiała w pełni dojrzale, będąc zarazem kwintesencją tego, co wcześniej w jego dokonaniach było oryginalne, a zarazem najbardziej wartościowe. Płyta, przez wielu uważna za arcydzieło, okazała się swoistą deklaracją artystyczną grupy. Stała się udaną próbą przywrócenia muzyce rockowej, zagrożonej rutyną i tandetą, dawnej świetności. Przy tym znalazło się na niej to coś, co trudne do nazwania, a co wcześniej istniało w twórczości rockowych gigantów.
Płyta, wyprodukowana przez Daniela Lanoisa i Briana Eno, w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy sprzedała się w ilości 12 milionów egzemplarzy. W swoim czasie gitarzysta The Edge, odnosząc się do wcześniejszych płyt zespołu, opowiadał: album War powstał z niezgody na nijaką muzykę rockową, którą można było wszędzie słyszeć. Natomiast The Joshua Tree to reakcja na eksperymentalną płytę The Unforgetable Fire. Tym razem postanowiliśmy napisać zwykłe piosenki. Proste, tradycyjnie skonstruowane, zwarte.
Aż cztery z tych piosenek (With Or Without You, I Still Haven’t Found What I’m Loooking For, Where The Streets Have No Name oraz – wydana w USA – In God’s Country) ukazały się na singlach, co świadczyło o ich przebojowym charakterze. Przed sesją nagraniową płyty Bono poznał w Nowym Jorku starych rockandrollowych wyjadaczy – Micka Jaggera i Keitha Richardsa. Był mocno zakłopotany, kiedy nie potrafił im odpowiedzieć na pytanie, jakie są jego ulubione standardy bluesowe. Po powrocie do Dublina pożyczył szybko kilkadziesiąt płyt z nagraniami klasyków bluesa i chociaż na płycie nie znalazł się blues, to pojawiły się bluesowe frazy, barwy i akcenty.
Przed ukazaniem się płyty od lat toczyły się spory, często bez udziału członków grupy, na ile rock U2 ma wymiar religijny. Na ile Irlandczycy szukają inspiracji w Biblii i czy ich twórczość jest rzeczywiście udaną próbą pogodzenia chrześcijaństwa i rock and rolla. Trzeba przyznać, że pod względem literackim płyta w dużym stopniu była kontynuacją poprzednich, ale pod względem duchowego zaangażowania zdecydowanie je przewyższyła. Najbardziej czytelną egzemplifikacją owego zaangażowania jest – następujący po otwierającym płytę Where The Streets Have No Name – kawałek I Still Haven’t Found What I’m Looking For. To najbardziej chrześcijański utwór w dorobku U2. Opierając się na biblijnych obrazach zerwanych łańcuchów, opisuje chrześcijańską koncepcję zbawienia na tyle szczegółowo, na ile jest to możliwe w muzyce rockowej.
Bono, unikając triumfalizmu, mówił tak: Ludzie oczekują od ciebie, jako wierzącego, że będziesz miał na wszystko odpowiedź, podczas gdy ty masz tylko całą serię nowych pytań – i dodawał: I Still Haven’t Found What I’m Looking For zawdzięcza swój sukces temu, że w przeciwieństwie do typowej pieśni gospel nie jest bezproblemowe. Kryje w sobie niepokój, a także czystą radość.
Duch muzyki gospel jest też w czwartym kawałku na płycie – Bullet The Blue Sky, który następuje po przebojowym With Or Without You. Kompozycja ta ma w sobie również pewne klimaty przywołujące muzykę Jimiego Hendrixa.
Niewątpliwie najbardziej przejmującą tekstowo kompozycją jest One Tree Hill, która powstała pod wpływem przeżyć związanych z tragiczną śmiercią przyjaciela zespołu. Jest w swej istocie utrzymaną w chrześcijańskim duchu refleksją nad sensem istnienia.
Najbardziej niepokojącym utworem natomiast jest przedostatni Exit. To spojrzenie w oczy mordercy i jednocześnie próba zrozumienia istoty zła, które drzemie w każdym człowieku. Adam Clayton stwierdził niegdyś: Każdego nawiedzają demony. Ale Bono cierpi z ich powodu bardziej niż my wszyscy.
Płyta The Joshua Tree osiągnęła oszałamiający sukces komercyjny. W Anglii tylko w dwóch pierwszych dniach sprzedano ją w ilości 300 tysięcy egzemplarzy. 21 marca 1987, i to od razu na samym szczycie, płyta zadebiutowała na tamtejszej liście bestsellerów. W USA na topie uplasowała się w końcu kwietnia i pozostawała tam przez 9 kolejnych tygodni. Przewodziła zestawieniom aż w 19 krajach. W wielu pokryła się przynajmniej kilkukrotną platyną, a w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych uzyskała status diamentowego krążka.
* * *
W wydaniu z 5 lutego br. w felietonie Czterdzieści lat minęło ze zdumieniem znalazłem swój poważny błąd. Nie wiedzieć dlaczego, jedną z moich ulubionych popowych płyt – Rumours zespołu Fleetwood Mac, umieściłem w roku 1974. Płyta ukazała się trzy lata później. Przepraszam. Mea culpa.
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)

![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)















