Żółta łódź Beatlesów

0
borowiec
REKLAMA

Film, wyreżyserowany przez Kanadyjczyka George’a Dunninga, nie miał jakiegoś oszałamiającego budżetu, ostatecznie koszt jego produkcji zamknął się kwotą 250 tysięcy funtów. Premierowy pokaz odbył się w londyńskim kinie Pavilion.
Byłem smarkaczem, miałem może 11 wiosen, gdy po kilku latach od premiery zobaczyłem Żółtą łódź podwodną w tarnowskim (dziś od dawna nieistniejącym) kinie Wiarus. Z racji wieku nie bardzo mogłem sobie poradzić z właściwym zrozumieniem wszystkich składników tej – bajecznej i surrealistycznej zarazem – historii. Pamiętam jednak, że urzekła mnie. Było to tym łatwiejsze, że oprócz „obrazków” podobała mi się ścieżka dźwiękowa z piosenkami Beatlesów. Po latach przeczytałem gdzieś stwierdzenie George’a Harrisona: w gruncie rzeczy jest to film dla każdego, i nawet kilkuletnie dzieci, choć nie wszystko są w stanie zrozumieć, to jednak bawią się na nim znakomicie.
Akcja opowieści dzieje się w krainie zwanej Pepperland, położonej głęboko pod poziomem morza. Jej mieszkańcy atakowani są przez nienawidzące muzyki istoty, które powodują, że rzeczywistość w krainie staje się pozbawiona kolorów. Zarządca Pepperlandu wysyła więc Starego Freda w tytułowej Żółtej łodzi podwodnej, by sprowadził pomoc. Ten trafia do Liverpoolu, gdzie spotyka członków The Beatles.
Film Yellow Submarine stał się ważny w historii kina z kilku względów. Po pierwsze oszałamiał pomysłowością plastyczną. Po drugie, jako swoista antologia wszystkiego, czego wcześniej dokonano w animacji filmowej, był celną ilustracją ważnych socjo‑kulturowych przemian tamtej dekady.
Jednym z twórców scenariusza był Erich Segal, autor Love Story. Według Paula McCartneya rozmawiało się z nim bardzo zabawnie i gość miał fajne pomysły, ale ostatecznie McCartney był zdziwiony wyborem opcji psychodelicznej, chciał bowiem, by film był rodzajem klasycznej kreskówki spod znaku Disneya. Czas pokazał, że nie miał racji. Po latach wyznał, że całe szczęście, iż decyzja nie należała do niego, bo dzięki temu powstał film naprawdę interesujący.
Właściwie jednak wszyscy Beatlesi lubili Yellow Submarine. Ringo Starr powiedział niegdyś: uwielbiam ten film. Uważam, że ma świetną animację i jest bardzo innowacyjny. Morze Dziur – syndrom Sinoli – to nadal coś świetnego i cieszę się, że byliśmy w to zaangażowani.
Według Johna Lennona producent filmu Al Brodax połowę treści usłyszał właśnie od niego. Pomysł na Hoovera – maszynę, która wsysa ludzi – był mój. Oni przychodzili do studia pogadać w stylu: „Cześć John, stary draniu. Masz jakieś pomysły na film? ”. Ja to z siebie wyrzucałem, a oni wykorzystywali. To był trzeci film, jaki byliśmy winni United Artist. Brian (Epstein) tak to ustalił, my nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Film podobał mi się od strony rysunkowej. Chcieli jeszcze jedną piosenkę, więc trzasnąłem „Hey Bulldog”.
Beatlesi nie angażowali się jednak przy powstawaniu filmu jakoś szczególnie. George Harrison wspominał nawet, że mieli co najwyżej dwa spotkania z głównymi twórcami. Byli zbyt zajęci, aby podłożyć własne głosy pod przedstawiające ich postaci. Głosów użyczyli między innymi Lance Percival i Eddie Yates, znany wówczas z serialu Coronation Street.
Ścieżkę dźwiękową filmu wypełniły świetne piosenki. Oprócz tytułowej Yellow Submarine zostały wykorzystane: Eleanor Rigby, Love You To, A Day In The Life, All Together Now, When I’m Sixty‑Four, Nowhere Man, Lucy In The Sky With Diamonds, Think For Yourself, Sgt Peppers Lonely Hearts Club Band, With A Little Help From My Friends, All You Need Is Love, Baby You’re A Rich Man, It’s All Too Much, a także napisane specjalnie dla potrzeb filmu: Only A Northern Song i wspomniana już Hey Bulldog.
Wybitny znawca kinematografii, Jerzy Płażewski zwrócił przed laty uwagę na to, że filozofia Beatlesów stała się łatwiejsza do wyrażenia właśnie w filmie. Dzięki temu, że czwórka z Liverpoolu została uwolniona od swej fizycznej dosłowności, od praw ciążenia i praw przyczynowości, łatwiej było wyrazić tę filozofię zamykającą się w pojęciach takich jak: wolność, miłość, radość i muzyka.
Dziś dla pokolenia, któremu ideały ruchu flower power są niemal obce, film jest swoistym wehikułem czasu umożliwiającym poczucie klimatu tamtych lat. Co by jednak nie mówić, Yellow Submarine to jedna z ważniejszych pozycji nie tylko wśród filmów animowanych, ale w historii kina w ogóle. To pozycja ponadczasowa, dotykająca uniwersalnych wartości w atrakcyjnej formie wieloczęściowego clipu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze