Na co najczęściej narzekają kierowcy?
Na nieintuicyjne działanie, brak optymalizacji i w efekcie szybki drenaż baterii, czy konieczność żmudnego podawania wielu informacji. Oto przykładowe komentarze:
– Proces komplikacji rejestracji osiągnął tu zenit. Aplikacja konsumuje baterię nawet kiedy nie jest używana, wymaga stałego dostępu do lokalizacji. Uruchomienie przed przejazdem przez bramki zajmuje kilkadziesiąt sekund. Jak to się ma do bezpieczeństwa za kierownicą. Brak implementacji dla Android auto. Trzeba wyciągać telefon i przechodzić przez proces uruchamiania. Brak słów żeby wyrazić jak bardzo ta aplikacja jest nieprzyjazna dla użytkownika – pisze Marcin.
– Dzisiaj mają awarię doładowań konta. Próbowałem już doładować aż 15 razy i nie idzie. 30 minut straty na infolinii na połączenie i wytłumaczenie. Dostałem odpowiedź, że mają awarie doładowań, dodatkowo dostałem informację, że dostanę mandat, karę jeśli zabraknie mi środków na koncie. Więc z nie mojej winy dostanę mandat za to, że mają awarie płatności u siebie masakra – czytamy w kolejnym komentarzu.
– W pakiecie z aplikacją powinna być duża dawka środków uspokajających. Przejście przez proces rejestracji i aktywacji powinno być równoznaczne z uzyskaniem przynajmniej doktoratu na jednej z wiodących uczelni technicznych (np. KUL). Do tego aplikacja odciąga uwagę od trasy i wymusza korzystanie z telefonu w czasie prowadzenia pojazdu. Wymyślili to kretyni – napisał Rafał, którego opinię podziela ponad 130 innych użytkowników.
To oczywiście jedynie kilka z ponad 3 tys. opinii o nowej rządowej aplikacji do pobierania opłat. Jak widać – jest w tej materii jeszcze wiele do poprawy.























