Na ulicach Tarnowa można już zauważyć samochody z rejestracją angielską i kierownicą po prawej stronie – przyjeżdżają nimi zwykle w odwiedziny nasi rodacy pracujący i mieszkający w Wielkiej Brytanii. Nadkom. Zofia Kukla, zastępca naczelnika drogówki w tarnowskiej komendzie policji, zapewnia, że obecność tych pojazdów nie wpływa na wzrost zagrożenia w ruchu drogowym. A co będzie, gdy w ramach prywatnego importu pojawi się więcej samochodów dostosowanych do ruchu lewostronnego?
– Nie mamy dotąd żadnych złych doświadczeń, ale i też po naszych miejskich i powiatowych drogach jeździ bardzo niewiele „anglików” – zauważa pani naczelnik, która pamięta tylko jedną niegroźną kolizję z udziałem samochodu przystosowanego do ruchu lewostronnego.
To może się niedługo zmienić, bo zgodnie z ubiegłorocznym orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego zezwolono na rejestrację w Polsce samochodów sprowadzanych z Wielkiej Brytanii, czego domagał się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. W międzyczasie władzom polskim zarzucano opieszałość w wykonaniu postanowień Trybunału z marca 2014. Projekty rozporządzeń Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju są już gotowe i oceniana jest ich zgodność z prawodawstwem unijnym. Prawdopodobnie w połowie bieżącego roku możliwe już będzie rejestrowanie „anglików” w wydziałach komunikacji.
– Na razie panuje u nas cisza w tym względzie, nikt nie pyta, nie interesuje się. W przeszłości zarejestrowaliśmy kilka używanych i przerobionych w Niemczech „anglików”, o czym kupujący dowiadywali się już po fakcie, w trakcie rejestrowania – opowiada Marek Oracz, dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Tarnowa. – Czas pokaże, czy auta z kierownicą po prawej stronie zaczną zjeżdżać z Anglii do Polski. Wątpię, że będzie to masowe zjawisko. Wciąż bardzo niewiele osób wraca na stałe z emigracji zarobkowej z majątkiem w postaci np. samochodu.
Tymczasem wielu ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego obawia się, że napływ do Polski używanych aut z kierownicą po prawej stronie może zwiększyć liczbę wypadków, zwłaszcza podczas jazdy po mieście i manewrów wyprzedzania. Nadkom. Zofia Kukla nie podziela jednak tych obaw. Uważa, że najistotniejsze są umiejętności kierowcy i jego zdolność do właściwego reagowania i stosowania się do obowiązujących reguł ruchu na drodze.
– To on bierze na siebie odpowiedzialność, jeżdżąc np. „anglikiem”, musi pamiętać o obowiązujących w Polsce przepisach i tyle. A prawostronne położenie kierownicy nie ma dla nas żadnego znaczenia przy ocenie bezpieczeństwa jazdy czy wymierzaniu kar za naruszenie kodeksu drogowego – zaznacza szefowa tarnowskiej drogówki, choć przyznaje, że poruszanie się „anglikiem” po naszych drogach wymaga większej uwagi i koncentracji.
Mając na uwadze potencjalne zagrożenia, ministerstwo zamierza nakazać pewne modyfikacje sprzyjające bezpieczniejszej jeździe po polskich drogach. Światła przednie i tylny reflektor przeciwmgielny „anglika” muszą zostać dostosowane do ruchu prawostronnego, dodatkowo konieczne jest zewnętrzne lusterko wsteczne umożliwiające obserwację pola po lewej stronie pojazdu. Na wyposażeniu samochodu powinien znaleźć się też prędkościomierz w skali km/h lub jednocześnie km/h i mph – mile na godzinę.
Nie ma natomiast pewności, czy i kiedy będą możliwe kursy i egzaminy na prawo jazdy dla przyszłych kierowców samochodów z kierownicą po prawej stronie. W ośrodkach ruchu drogowego nie zastanawiają się nad tym, bo aktualne przepisy takiej możliwości nie przewidują. Ale niewykluczone, że w przyszłości sytuacja wymusi takie rozwiązanie.
– Może do tego dojść, bo skoro dopuszczalna będzie rejestracja samochodów z kierownicami po prawej stronie, to prostą konsekwencją wydaje się możliwość odbywania kursów i egzaminów na takich właśnie pojazdach – przyznaje Jarosław Sady, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie. – Na razie nie przygotowujemy się na taką ewentualność i nie planujemy zakupu „anglika” na potrzeby egzaminu. Zdecydowanie za wcześnie o tym mówić, przyszłość pokaże, jak wiele samochodów trafi do nas z Anglii i to ministerstwo zdecyduje, czy organizowanie dodatkowych egzaminów na „anglikach” będzie konieczne.
























