Kierowca kierowcę nagrywa

0
kierowcy nagrywaja
kierowcy-nagrywaja
REKLAMA

Policyjne skrzynki mailowe, na które trafiają krótkie filmiki o niebezpiecznych zdarzeniach na drogach, pękają w szwach. Policjanci muszą obejrzeć nagranie, wezwać właściciela auta celem wyjaśnienia, kto siedział danego dnia za kierownicą, a potem ustalić sprawcę wykroczenia. Piszą wniosek o ukaranie i sprawa trafia do sądu. Na jej zakończenie potrzeba nawet kilku miesięcy. Ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamierza drogowych piratów karać dużo szybciej, więc sprawy prowadzone na podstawie takich nagrań będą się mogły kończyć zwykłym mandatem.
W ubiegłym roku policjanci z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie prowadzili około 90 spraw związanych z nagranymi wykroczeniami.
– Ich liczba rośnie, coraz więcej osób montuje kamery w samochodach. Nawet nie po to, by dokumentować wydarzenia na drogach, lecz dla własnej potrzeby, bo przydają się jako „świadkowie” w przypadku ewentualnej kolizji. Często mają je także zawodowi kierowcy – przyznaje Robert Kozak z tarnowskiej policji.
Stróże prawa sami zachęcają kierowców do przesyłania nagrań o niebezpiecznych sytuacjach na jezdniach. Komenda ma specjalną skrzynkę mailową „Stop agresji drogowej”, ale filmy można też dostarczać na nośnikach USB lub CD bezpośrednio do policyjnych wydziałów.
Na nagraniach z tarnowskich ulic pojawiają się kierowcy łamiący przepisy drogowe, najczęściej przejeżdżający na czerwonym świetle, nieprzestrzegający zakazu wyprzedzania, wymuszający pierwszeństwo czy najeżdżający na podwójną linię ciągłą.
– Kiedyś otrzymaliśmy sygnał od dziennikarzy z ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, że ktoś jechał autostradą i nagrał aparatem w telefonie kierowcę jadącego „pod prąd”. Po długich poszukiwaniach okazało się, że do zdarzenia doszło w pobliżu Tarnowa – dodaje nasz rozmówca.
Funkcjonariusze reagują na każdy przekazany materiał. Wyjątek jest jeden – policja nie interweniuje w razie przekroczenia prędkości, ponieważ takie nagranie nie jest uznawane za miarodajne. Czasem też jakość nadesłanych filmików bywa tak kiepska, że nie można ustalić marki samochodu, nie mówiąc już o jego numerze rejestracyjnym.
Zgodnie z polskim prawem wysyłanie filmów na policję jest legalne, ale ich publikowanie w Internecie już nie. Trzeba się liczyć z ewentualną odpowiedzialnością cywilną, a nagrany kierowca może domagać się ochrony prawnej i usunięcia materiału.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze